![]() |
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Za siedmioma górami. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Za siedmioma górami. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 12 lipca 2020
piątek, 10 lipca 2020
Czerwcowe migawki
Czerwiec minął niepostrzeżenie, a lipiec zaczął się dość nerwowo. Mało było czasu na cieszenie się chwilą czy drobne przyjemności. Na szczęście czarne chmury rozgonione i znów można oddychać pełną piersią :)
Czerwiec rozpoczęliśmy weekendem w Toruniu 😊
Czerwiec rozpoczęliśmy weekendem w Toruniu 😊
Piękna architektura <3
Było pysznie 😍
piątek, 19 czerwca 2020
Dlaczego zrezygnowałam z pracy w szkole? 5 powodów
Od kiedy pamiętam lubiłam chodzić do szkoły, we wrześniu napawałam się zapachem nowych zeszytów, książek, długopisów i kredek. Nauczycieli (w większości) traktowałam z szacunkiem, co więcej - na każdym etapie edukacji miałam ulubioną nauczycielkę, niektóre inspirowały mnie na tyle, że w myślach wyobrażałam sobie, jakby to było, gdybym w przyszłości była właśnie taka sama jak one. Moją największą inspiracją były dwie nauczycielki polskiego - jedna z podstawówki, druga z liceum. Obie to niezwykle charyzmatyczne, interesujące i kreatywne pasjonatki, które zarażały swoją miłością do literatury, sztuki, gramatyki.
Zaraziły i mnie 😂
![]() |
Decyzja była prosta - po maturze zdecydowałam się iść na polonistykę, skończyłam dwie specjalizacje (nauczycielską i logopedyczną). Studia - wbrew pozorom - były naprawdę wymagające - mnóstwo zajęć dla prawdziwych pasjonatów (lektoraty języka górnołużyckiego, Wiedza o historycznym rozwoju polszczyzny, Teorie językoznawcze, Dialektologia i etnolingwistyka itp., itd.) Większość egzaminów była przeprowadzana w formie ustnej, zawsze obowiązywały maksymalnie długie listy lektur do opanowania, oprócz tego tradycyjne prace pisemne, semestralne itp. Nie będę tylko narzekać - dzięki tym studiom odkryłam wielu genialnych pisarzy. Nauczyłam się myśleć o sztuce nieszablonowo, być otwartym na inność. Potrafię też ekspresowo czytać książki i nigdy wcześniej nie potrafiłam wypijać dziennie tyle kawy, co wtedy 😂
Pracę w zawodzie udało mi się zdobyć w trakcie ostatniego roku. Dzień podpisania umowy uważałam wtedy za jeden z najszczęśliwszych w życiu - oto spełniło się jedno z moich największych marzeń z dzieciństwa - będę uczyła dzieci języka polskiego. Byłam tak naiwna i przekonana, że wszystko będzie wyglądało tak, jak w moich wyobrażeniach, że omal nie popłakałam się wtedy ze szczęścia 😂
Pracowałam w tym samym miejscu 1,5 roku - byłam wychowawcą i nauczycielem, a szkolna rzeczywistość od razu okazała się zupełnie inna od tej pokazanej na studiach, czy nawet praktykach.
A zatem dlaczego zrezygnowałam z pracy w szkole?
1. Największą władzę w szkole ma nie dyrektor, wicedyrektor czy twój opiekun stażu, ale rodzice - to oni w obecnych czasach mają najwięcej do powiedzenia. Oczywiście najczęściej w stosunku do swoich dzieci są całkowicie bezkrytyczni. Moim największym hitem była wiadomość od jednej mamy po wpisaniu uwagi za jedzenie na lekcji - "A co jadła? Może była głodna?" SERIO
czwartek, 18 czerwca 2020
Migawki majowe
Zdjęciowe podsumowanie maja, które pojawia się dopiero w drugiej połowie czerwca 😹😹 Kiedy minął ten czas? Jak zwykle sporo się działo - oprócz dwóch wyjazdów i pracy staraliśmy się też spędzać aktywnie wolny czas w Poznaniu. Odmroziliśmy nasze relacje towarzyskie 😎 A dla mnie pod względem aktywności fizycznej (joga 💘💘) i zdrowego odżywiania był to najlepszy miesiąc w roku 😀.
środa, 20 maja 2020
Moje największe odkrycie kwarantanny - joga
Jest wiele możliwości podziału ludzi - na skowronki i nocnych marków, pesymistów i optymistów, kawoszy i herbaciarzy, łasuchów i fanów słonych przekąsek, na sportowców i kanapowców unikających jak ognia aktywności fizycznej. Ja sama potrafię i wstawać wcześnie, i kłaść się spać późno, czasem myślę pozytywnie, a czasami jestem do czegoś nastawiona od początku tak negatywnie, że nic nie jest w stanie tego zmienić, lubię kawę i herbatę, a najtrwalszy nawyk to coś słodkiego po wytrawnym obiedzie. Za to jedna rzecz zawsze wydawała mi się niezmienna - awersja do sportu wszelkiej maści. Już od podstawówki moim najbardziej znienawidzonym przedmiotem był właśnie WF. Odwołanie lekcji przez nauczyciela albo zwolnienie od mamy było jednym z moich największych marzeń. Później zaczęłam wyciągać zwolnienia od lekarza rodzinnego, byleby tylko nie musieć ćwiczyć.
wtorek, 12 maja 2020
Każdy przecież początek to tylko ciąg dalszy
"Każdy przecież początek
to tylko ciąg dalszy,
a księga zdarzeń
zawsze otwarta w połowie"
W. Szymborska
Serce zaczyna bić mi szybciej, a krew wartko pulsuje w żyłach. Czuję podniecenie z tego faktu, że wygrałam ze swoim największym wrogiem - prokastrynacją i choć od kilku (lat!!!) obiecywałam sobie powrót do pisania, wyrażania siebie w sieci, to zawsze znajdowałam mniejsze lub większe przeszkody. Sama byłam autorką większości z nich. Bardzo wiele zmieniło się w moim życiu oraz we mnie samej na przestrzeni tych kilku lat. Pod wieloma aspektami jestem zupełnie innym człowiekiem, choć i bywają takie sprawy, które pozostały mimo wszystko niezmienne - wysoka wrażliwość, zamiłowanie do natury, gotowania, pieczenia, czytania, świadomego życia. Tak naprawdę nie mam żadnej wizji tego, jak będzie wyglądało to miejsce w przyszłości. Ufam swojej intuicji i chcę szczerze pisać o tym, co mnie interesuje, co jest ważne i ciekawe.
Obecnie - dzięki wielu poczynionym zmianom, ale i wspaniałym odkryciom (joga to jest to!) jestem mentalnie taką osobą, jaką zawsze chciałam być. Warto mieć marzenia i walczyć o ich spełnienie mimo wszystko! Choćby Ci się wydawało, że to nie ma sensu, że każdy może coś osiągnąć, zdobyć, tylko nie ty. Bardzo często, nawet pisząc tego bloga, żyłam w takim właśnie przeświadczeniu. Nigdy się nie poddawajcie! I naprawdę jeśli już coś trzeba robić - to słuchajcie swojego serca, tak, wiem, banał największy z możliwych, ale i najprawdziwsza prawda. Czasem człowiek za bardzo kombinuje, za szybko czegoś chce, pragnie "przechytrzyć system", wygrać z kimś albo z czymś, nie zastanawiając się w ogóle, czy ta wygrana jest mu do czegokolwiek potrzebna, czy żyje takim życiem, jakim chciał żyć, czy to, co robi ma w ogóle sens, czy to lubi...
Rok 2019 był dla mnie niezwykle łaskawy, pełen wspaniałych momentów, wielu zmian, wspaniałych podróży. Rok 2020 to póki co jego kontrast - zaczęło się od złamania ręki przez narzeczonego, następnie kompletnie nieplanowany, przymusowy wręcz remont mieszkania, który pochłonął sporo naszych oszczędności, jeszcze więcej czasu i emocji. Następnie problemy rodzinne, wyjazd do Paryża, z którego ledwo udało się wrócić - nasz samolot został w ostatniej chwili odwołany; następnie koronawirus i kolejny odwołany - tym razem przez nas - wyjazd na Maltę, problemy w pracy. Mimo wszystko nigdy nie byłam spokojniejsza, bardziej świadoma siebie, swoich potrzeb. Nigdy w życiu nie potrafiłam tak bardzo doceniać małych chwil, drobnych radości dnia codziennego jak teraz. Czasem naprawdę warto zatrzymać się chwilę dłużej, żeby wiedzieć, w którą stronę pójść dalej.
Jak na krótki wstęp, mamy już całkiem dużo tekstu - wystarczy :)
Dołączam kilka zdjęciowych migawek z ostatnich dni ;)
![]() |
| Nie ma to jak pięciogodzinny spacer po Wielkopolskim Parku Narodowym - nowa miłość <3 |
wtorek, 7 stycznia 2014
Motywacja
Zbliża się sesja, codziennie jakieś zaliczenia, masa książek do przeczytania i opracowania.Chroniczny brak czasu i powrót do ''drugiego życia''. Znowu piję dziennie 3 kawy i nie mogę spać. Styczeń nie zapowiada się zbyt przyjemnie, ale tak to jest, jak organizacja czasu leży i kwiczy...
Dlatego dzisiaj nie będzie żadnej ''sensownej'' notki.
Po prostu szukam inspiracji/motywacji.
Zdradźcie mi swoje metody nauki!
PS Dziewczyny, znacie może jakieś triki lub inne sposoby, żeby nauczyć się deklinacji (łacina), jakieś wierszyki, układanki?
Niech już będzie luty!
Dlatego dzisiaj nie będzie żadnej ''sensownej'' notki.
Po prostu szukam inspiracji/motywacji.
Zdradźcie mi swoje metody nauki!
PS Dziewczyny, znacie może jakieś triki lub inne sposoby, żeby nauczyć się deklinacji (łacina), jakieś wierszyki, układanki?
Niech już będzie luty!
środa, 25 grudnia 2013
Nie lubię świąt
Chyba oszalałam, szalejąc miesiąc temu na punkcie świąt. Kto jest Grinchem, zostanie nim na wieki, amen.
Goście odwiedzeni, wino wypite, wszystkie dania spróbowane :) Mission: święta - done.
Uwielbiam poprawiać sobie humor takimi filmikami ;)
niedziela, 15 grudnia 2013
Berlin, Berlin!
Piosenka ostatnich dni, najlepsze i najzdrowsze uzależnienie! Zdarty głos, głos z charakterem człowiek z przeszłością... Miód dla uszu :)
Byłam wczoraj w Berlinie, uwielbiam Berlin! A może bardziej lubię po prostu podróżować? Nieważne! W każdym razie było cudownie! Bawiłyśmy się świetnie, wypiłyśmy pyszne Gluhwein, zjadłyśmy mega ostre Currywurst, kupiłyśmy parę nowych rzeczy i napawałyśmy się świąteczną atmosferą jarmarków. Niestety kuzyn nie oddał mi aparatu, więc zdjęcia jak zwykle robione przez moją cegłę :)Ale nie to się przecież liczy :) Najważniejsze są wspomnienia i do pełna naładowane akumulatory :)
No i wreszcie - co prawda w strasznym biegu, zaopatrzyłam się w kilka kosmetyków zachwalanej w naszej blogosferze Balei!
A teraz żyj, studencie, o chlebie i wodzie ;)
Znacie, lubicie, polecacie?
sobota, 7 grudnia 2013
Home, sweet home...
Nie ma to jak w domu...
Co z tego, że podróż przeciągnęła się o 3 godziny i kosztowała dwa razy więcej? Moja miłość do PKP rośnie z każdym dniem.
A tak btw. nie wiecie może jak to jest z odszkodowaniami z powodu opóźnień? Ostatnio w informacji powiedzieli mi, że nie mam szans, ale tym razem nie dam tak szybko za wygraną...
Za oknem deszcz, w tle Amy Winehouse i mój chrapiący stary pies, a w kuchni pachnąca wigilią grzybowa. Można się rozmarzyć. Od dłuższego czasu marzę o dłuższej wyprawie na plażę - jak za starych czasów, ale przy obecnym stanie pogodowym jest to raczej niemożliwe...
Chociaż oczyma wyobraźni (czy też za pomocą fotografii) można niefizycznie przenieść się w każde miejsce.
Zapraszam, nie zapomnijcie tylko ciepło się ubrać !
Co z tego, że podróż przeciągnęła się o 3 godziny i kosztowała dwa razy więcej? Moja miłość do PKP rośnie z każdym dniem.
A tak btw. nie wiecie może jak to jest z odszkodowaniami z powodu opóźnień? Ostatnio w informacji powiedzieli mi, że nie mam szans, ale tym razem nie dam tak szybko za wygraną...
Za oknem deszcz, w tle Amy Winehouse i mój chrapiący stary pies, a w kuchni pachnąca wigilią grzybowa. Można się rozmarzyć. Od dłuższego czasu marzę o dłuższej wyprawie na plażę - jak za starych czasów, ale przy obecnym stanie pogodowym jest to raczej niemożliwe...
Chociaż oczyma wyobraźni (czy też za pomocą fotografii) można niefizycznie przenieść się w każde miejsce.
Zapraszam, nie zapomnijcie tylko ciepło się ubrać !
sobota, 30 listopada 2013
Niech staną się święta !
No i stało się. Mamy już grudzień, minął kolejny rok...
Już niedługo święta...
Od kiedy pamiętam, zawsze uważałam sama siebie za Grinch'a i świąt z całego serca nienawidziłam.
Teraz jestem drugi rok z dala od domu rodzinnego i dzisiaj przyłapałam się na tym, jak, jeszcze przed otwarciem oczu, wyobrażałam sobie, że jestem w domu. Pachniało grzybami i makiem. Mama jak zwykle krzątała się od nieludzko wczesnych godzin. Gdzieś tam grały kolędy, coś kipiało na kuchni...
Nigdy nie sądziłam, że uznam ten obraz za piękny, że sama będę chciała do niego wracać...
A chcę, bardzo chcę, miałam dzisiaj cichą dziecięcą nadzieję, że otworzę oczy i znajdę się w swoim starym pokoju...
Ale niestety - trzeba się uczyć, chodzić na zajęcia, zaliczać kolokwia...
Jedynym plusem przyszłych dni jest wymarzony wyjazd na Weihnachtsmarkt do Berlina !
Już nie mogę się doczekać !






Dlaczego w naszym kraju nie ma takich cudownych jarmarków? :(
Już niedługo święta...
Od kiedy pamiętam, zawsze uważałam sama siebie za Grinch'a i świąt z całego serca nienawidziłam.
Teraz jestem drugi rok z dala od domu rodzinnego i dzisiaj przyłapałam się na tym, jak, jeszcze przed otwarciem oczu, wyobrażałam sobie, że jestem w domu. Pachniało grzybami i makiem. Mama jak zwykle krzątała się od nieludzko wczesnych godzin. Gdzieś tam grały kolędy, coś kipiało na kuchni...
Nigdy nie sądziłam, że uznam ten obraz za piękny, że sama będę chciała do niego wracać...
A chcę, bardzo chcę, miałam dzisiaj cichą dziecięcą nadzieję, że otworzę oczy i znajdę się w swoim starym pokoju...
Ale niestety - trzeba się uczyć, chodzić na zajęcia, zaliczać kolokwia...
Jedynym plusem przyszłych dni jest wymarzony wyjazd na Weihnachtsmarkt do Berlina !
Już nie mogę się doczekać !





Dlaczego w naszym kraju nie ma takich cudownych jarmarków? :(
poniedziałek, 25 listopada 2013
Bieganie - inspiracje
Chyba się uzależniłam ! I coraz bardziej kocham to uzależnienie !
Niech ktoś uzależni się razem ze mną !
Miałam biegać co drugi dzień, ale nie mogę się powstrzymać i pomimo natłoku obowiązków biegam codziennie :)
Kiedyś pokonam maraton !


Wieczorne sesje biegowe i pokonywanie granic swoich własnych ułomności to najwspanialsze, co mnie ostatnio spotyka. Bez zbędnych slow.
SPRÓBUJ I TY !
Niech ktoś uzależni się razem ze mną !
Miałam biegać co drugi dzień, ale nie mogę się powstrzymać i pomimo natłoku obowiązków biegam codziennie :)
Kiedyś pokonam maraton !


Wieczorne sesje biegowe i pokonywanie granic swoich własnych ułomności to najwspanialsze, co mnie ostatnio spotyka. Bez zbędnych slow.
SPRÓBUJ I TY !
sobota, 23 listopada 2013
A wokół biel
Mam takie marzenie, żeby pewnego dnia doczekać się własnego mieszkania/domu i urządzić je/go na biało. Żeby było czysto, schludnie, elegancko i w miarę możliwości minimalistycznie. A oprócz bieli naturalne drewno i kwiatowe (folklorystyczne) elementy. Rozmarzyłam się, ale przecież czasem można...







Cudownie byłoby mieć własne cztery kąty...

Cudownie byłoby mieć własne cztery kąty...
niedziela, 17 listopada 2013
Liebster blog award
Jest mi niezmiernie miło, że ostatnimi dniami zostałam dwukrotnie nominowana do zabawy Liebster Blog Award, czyli na odpowiadanie na pytania zadane przez innych blogerów.
Tag od Nelli i Belli, czyli dziewczyn z bloga zakrecone-testerki.blogspot.com
1. Czerń czy biel?
2. Od kiedy prowadzisz bloga?
3. Co lubisz w blogowaniu?
4. Co Cię denerwuje w blogowaniu?
5. Rzecz,która poprawia Ci nastrój?
6. Kim chciałaś być w dzieciństwie?
7. Imię pierwszej miłości?
8. Co jest dla Ciebie najważniejsze w życiu?
9. Za co siebie lubisz?
10. Kosmetyczny ulubieniec?
11. Rozważna czy romantyczna?
1. Trudne pytanie. Uwielbiam oba te kolory. Kiedyś zwłaszcza ten pierwszy. Teraz jednak zauważyłam, że prawie każda moja nowa bluzka jest koloru białego, więc...biel :)
2. Bloga prowadzę od... o ile dobrze pamiętam od końca sierpnia z przerwą na prawie cały październik, więc stosunkowo niedługo :)
3. W blogowaniu najbardziej lubię chyba interakcje między ludźmi, to, że to, co napiszę nie trafia gdzieś w próżnię i zawsze po drugiej stronie monitora znajdzie się ktoś, kto to przeczyta.
4. Hmm... denerwuje mnie sztuczne nabijanie sobie komentarzy, wejść, raczej takie sprawy techniczne, to, że ktoś coś komentuje, nie czytając wcześniej nawet połowy posta...
5. Oglądanie filmów, spotkania z przyjaciółmi, pieczenie, pieczenie i jeszcze raz jedzenie :)
6. Nauczycielką ! Zaraz gdzieś obok królowej śniegu :)
7. Leonardo... Leonardo diCaprio :)
8. RODZINA !
9. Trudne pytanie... Chyba nie lubię siebie w taki sposób, jak lubi się inne nowo poznane osoby, wydaje mi się, że sama ze sobą tworzę stare dobre małżeństwo, która trwa razem bardziej z przyzwyczajenia i przywiązania niż z realnego uczucia. Ale lubię to, że jestem wieczną optymistką, rzadko zdarza mi się tak po ludzku stąpać po ziemi, na ogół bujam gdzieś wysoko w chmurach...
10. Prawdę mówią nie mam... cały czas szukam :) Ale uważam, że najlepszym kosmetykiem jest sen i zdrowe jedzenie :)
11. Bardzo chciałabym być bardziej rozważna !
I drugi tag od Bei z bloga: http://foxyfanatic.blogspot.com/
- Jakiego rodzaju postu/-ów nigdy nie umieścisz na swoim blogu?
- Jaką cechę charakteru cenisz w sobie najbardziej i dlaczego?
- Czy zwracasz uwagę na to czy kosmetyk jest testowany na zwierzętach?
- Czy interesujesz się sportem, uprawiasz lub uprawiałaś jakąś dyscyplinę sportową?
- Festiwale muzyczne (typu Woodstock, Open’er itp.) – tak czy nie? Dlaczego?
- Jakimi słowami/mottem/cytatem kierujesz się w życiu?
- Kino czy teatr?
- Jakie zajęcie jest dla Ciebie najbardziej odprężające, relaksujące?
- Czy masz swój niezastąpiony kosmetyk do którego zawsze wracasz?
- Co chciałabyś wprowadzić do swojej diety, a co w niej ograniczyć i dlaczego?
- Kogo ze sławnych osób uważasz za ideał pod względem wyglądu? Wybierz kobietę i/lub mężczyznę.
1. Nigdy nie mów nigdy :) Ale myślę, że chciałabym jak najdłużej pozostać anonimowa :)
2. Optymizm - to cecha charakteru ? W każdym razie chyba tylko to w sobie cenię :) Uważam, że pozytywne podejście do życia, problemów, codzienności pomaga uporać się z wszystkim tym, co szare, ponure i niechciane:)
3. Prawdę mówią bardzo rzadko, większą uwagę zwracam na sam skład, lubię gdy jest w miarę możliwości naturalny.
4. Biegam co drugi dzień, swego czasu namiętnie oglądałam też mecze siatkarskie i piłkarskie, bardzo podziwiam wszystkich profesjonalnych sportowców :)
5. Tak, tak, tak, i Woodstock, i Open'er. Uważam, że na takich festiwalach dopiero można tak naprawdę poznać muzykę, prawdziwą muzykę, zobaczyć prawdziwe emocje, zresztą każdy koncert na żywo to niezapomniana przygoda, nie do porównania ze słuchaniem muzyki przez słuchawki ;)
6. Świat tylko taki. Żyć i umierać tylko tyle. A wszystko inne jest jak Bach chwilowo grany na pile. Kocham Szymborską ! ! !
7. Bardzo trudne pytanie, bo uwielbiam i kino, i teatr, ale jeśli mam wybierać, to chyba właśnie teatr- jest bardziej prawdziwy, bardziej oryginalny, bliższy prawdziwej sztuce. Film to jednak w dużej mierze techniczny wyrób informatyków, grafików itd. Zresztą każde przedstawienie jest niepowtarzalne przez to, że jest żywe, z kinem jest zupełnie odwrotnie. Dany film możemy obejrzeć, kiedy tylko chcemy. Zmieniają się tylko nasze wewnętrzne stany.
8. Sprzątanie, pieczenie, czytanie... idealna ze mnie kura domowa ;)
9. Jestem zdradliwą bestią i nie dotrzymuję wierności żadnemu kosmetykowi ;)
10. Jestem obecnie w takim momencie, że jestem bardzo zadowolona z mojej diety. Oczywiście chciałabym jeszcze jak najbardziej przybliżyć ją do pola - stosować jak najwięcej naturalnych i ekologicznych składników i na stałe zrezygnować ze wszystkiego, co przetworzone.
11. Staram się nie oceniać ludzi po wyglądzie. Ale niech pomyślę... Audrey Hepburn i Leo diCaprio :)
Ja natomiast nominuję :
I moje pytania :
1. Morze czy góry ?
2. Co robisz, gdy jest ci smutno ?
3. Słodkie czy słone ?
4. Wakacje marzeń.
5. Wolisz psy rasowe czy kundelki ?
6. Co cenisz w naszym kraju ?
7. Miłość czy pieniądze?
8. Ulubiona pora dnia i dlaczego.
9. Ulubione poeta tudzież poetka.
10. A gdybyś tak do końca życia nie musiała pracować...
11. Gdy widzę kogoś po raz pierwszy największą uwagę zwracam na...
A w galeriach już niedługo zaczną się święta...
sobota, 16 listopada 2013
Pobiegane
Wróciłam do regularnego. Do studenckiego życia pod hasłem wiecznie-nie-mam-czasu.
Do tego dziwnego punktu zawieszenia bez szczęścia, które być powinno, a którego nie ma, które gonię i które tracę po chwili. Nigdy nie lubiłam bawić się w chowanego.
A może znowu wymagam za dużo od siebie, od świata. Szymborska wiedziała, że Świat tylko taki. Po co chcieć więcej ?
Ale co zrobić, kiedy w myślach znowu coś krzyczy - to nie tak miało wyglądać ! Zapala się czerwona lampka i nie wiadomo, co zrobić.
Dobrze, że dzisiaj sobota, dobrze, że przyjaciółka nie mogła się spotkać, dobrze, że jestem sama i boli mnie kolano. Coś musi.
Kładę ikeiową świeczkę porzeczkową na kupionym dzisiaj białym stoliku za jedyne 19,99, obok leżą wiersze do zanalizowania. A ja chciałabym przenieść się w czasie i może w przestrzeni też.
No i kupiłam w końcu torebkę :) Poszczęściło mi się, bo trafiłam na promocję - 20 % w CCC, dlatego można powiedzieć, że stolik z Ikei mam w gratisie. Gratis - ulubione słowo moje.
Do tego dziwnego punktu zawieszenia bez szczęścia, które być powinno, a którego nie ma, które gonię i które tracę po chwili. Nigdy nie lubiłam bawić się w chowanego.
A może znowu wymagam za dużo od siebie, od świata. Szymborska wiedziała, że Świat tylko taki. Po co chcieć więcej ?
Ale co zrobić, kiedy w myślach znowu coś krzyczy - to nie tak miało wyglądać ! Zapala się czerwona lampka i nie wiadomo, co zrobić.
Dobrze, że dzisiaj sobota, dobrze, że przyjaciółka nie mogła się spotkać, dobrze, że jestem sama i boli mnie kolano. Coś musi.
Kładę ikeiową świeczkę porzeczkową na kupionym dzisiaj białym stoliku za jedyne 19,99, obok leżą wiersze do zanalizowania. A ja chciałabym przenieść się w czasie i może w przestrzeni też.
No i kupiłam w końcu torebkę :) Poszczęściło mi się, bo trafiłam na promocję - 20 % w CCC, dlatego można powiedzieć, że stolik z Ikei mam w gratisie. Gratis - ulubione słowo moje.
niedziela, 20 października 2013
Co Cię nie zabije, to wzmocni
Kiedyś myślałam, że tylko energia daje kopa i motywuje do działania.
Teraz wiem, że u mnie jest zupełnie odwrotnie.
Muszę sięgnąć dna, przebić je na wylot, żeby zebrać siły na powrót.
Już chyba kiedyś to pisałam, już chyba kiedyś tak myślałam, ale teraz po prostu wiem, że w człowieku drzemie taka siła, o której nawet nie śni.
Tyle o nas wiemy, ile nas sprawdzono.
Pora na zmiany...
bo co cię nie zabije, to wzmocni....
chociaż zawsze wzmocnić mogą cię pieczone w trakcie awantury mega zdrowe i proste wegańskie ciastka owsiane.
wystarczą:
2 dojrzałe banany
szklanka płatków owsianych
garść suszonej żurawiny
2 garście solonych orzeszków ziemnych
żadnego cukru i mąki i od razu chce się żyć bardziej
Składniki należy dobrze ze sobą zagnieść, wyłożyć na blachę i piec ok. 20- 30 minut w 190 stopniach( jaką twardość kto lubi ).
Zdrowy deser tudzież śniadanko gotowe :)
Z podanej porcji wychodzi 7 ciastek średniej wielkości.
Zdjęcia nie wrzucę, bo jestem tak inteligentna, że musiałam zapomnieć z domu usb do aparatu :(
Teraz wiem, że u mnie jest zupełnie odwrotnie.
Muszę sięgnąć dna, przebić je na wylot, żeby zebrać siły na powrót.
Już chyba kiedyś to pisałam, już chyba kiedyś tak myślałam, ale teraz po prostu wiem, że w człowieku drzemie taka siła, o której nawet nie śni.
Tyle o nas wiemy, ile nas sprawdzono.
Pora na zmiany...
bo co cię nie zabije, to wzmocni....
chociaż zawsze wzmocnić mogą cię pieczone w trakcie awantury mega zdrowe i proste wegańskie ciastka owsiane.
wystarczą:
2 dojrzałe banany
szklanka płatków owsianych
garść suszonej żurawiny
2 garście solonych orzeszków ziemnych
żadnego cukru i mąki i od razu chce się żyć bardziej
Składniki należy dobrze ze sobą zagnieść, wyłożyć na blachę i piec ok. 20- 30 minut w 190 stopniach( jaką twardość kto lubi ).
Zdrowy deser tudzież śniadanko gotowe :)
Z podanej porcji wychodzi 7 ciastek średniej wielkości.
Zdjęcia nie wrzucę, bo jestem tak inteligentna, że musiałam zapomnieć z domu usb do aparatu :(
poniedziałek, 7 października 2013
Co zrobiłabym z milionem złotych ?
Jakiś czas temu zostałam otagowana przez Emilię z bloga jadeitgirl.blogspot.com, w sumie miałam nie brać w tej zabawie udziału (naprawdę totalny brak czasu), ale przeczytałam pytanie i chodziłam przez cały dzień z głową w chmurach...
Milion złotych - magiczna fraza, magiczna liczba i wielkie marzenie pewnie bardzo wielu ludzi. Nie czarujmy się, jak to mówił mój pan od wf-u, moje też ;)
Od pewnego już czasu...Nie z kaprysu, rozpieszczenia, rozrzutności, ale z potrzeby, chociaż pokornie zdaję sobie sprawę z tego, że potrzeby innych naprawdę mogą być ważniejsze.
Milion - dużo i niedużo, ale lepiej mieć niż nie mieć.
Za mój :
kupiłabym mieszkanie - jestem studentką i mieszkanie to zmora mojego studenckiego życia, każde nowe gorsze od poprzedniego, więc pierwsze, na co wydałabym pieniądze, to właśnie własne mieszkanko, oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie przetrząsnęła już w tym celu internetu - 200 tys. starczy ;)
rodzice- od kilku lat mają bardzo poważne problemy, ciężko pracują i są do bólu uczciwi, jak mało kto w tych czasach, mamo, tato, macie 150 tys. ;)
dwa największe marzenia spełnione ;)
gdybym się uparła, to z sentymentu wrodzonego swego kupiłabym dom, w którym się wychowała...
no i tyle,
brak marzeń w stylu super buty, ekstra torebki,
fajnie byłoby po prostu żyć normalnie na co dzień,
więc reszta kasy wylądowałaby na dobrze oprocentowanym koncie...
a teraz koniec marzeń - jutro znowu praca, w środę praca i zajęcia, multum książek, prac... witamy w rzeczywistości
Milion złotych - magiczna fraza, magiczna liczba i wielkie marzenie pewnie bardzo wielu ludzi. Nie czarujmy się, jak to mówił mój pan od wf-u, moje też ;)
Od pewnego już czasu...Nie z kaprysu, rozpieszczenia, rozrzutności, ale z potrzeby, chociaż pokornie zdaję sobie sprawę z tego, że potrzeby innych naprawdę mogą być ważniejsze.
Milion - dużo i niedużo, ale lepiej mieć niż nie mieć.
Za mój :
kupiłabym mieszkanie - jestem studentką i mieszkanie to zmora mojego studenckiego życia, każde nowe gorsze od poprzedniego, więc pierwsze, na co wydałabym pieniądze, to właśnie własne mieszkanko, oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie przetrząsnęła już w tym celu internetu - 200 tys. starczy ;)
rodzice- od kilku lat mają bardzo poważne problemy, ciężko pracują i są do bólu uczciwi, jak mało kto w tych czasach, mamo, tato, macie 150 tys. ;)
dwa największe marzenia spełnione ;)
gdybym się uparła, to z sentymentu wrodzonego swego kupiłabym dom, w którym się wychowała...
no i tyle,
brak marzeń w stylu super buty, ekstra torebki,
fajnie byłoby po prostu żyć normalnie na co dzień,
więc reszta kasy wylądowałaby na dobrze oprocentowanym koncie...
a teraz koniec marzeń - jutro znowu praca, w środę praca i zajęcia, multum książek, prac... witamy w rzeczywistości
środa, 2 października 2013
Back to life
Wróciłam do życia, a blog poszedł w odstawkę. Dbanie o zdrowie też. Stres, godziny na nogach, 3 kawy z mlekiem i owsianka i bułka z jajkiem na cały dzień. Brawo. Do tego nowe studia, rezygnacja z poprzednich, sprawy domowe, wielka kłótnia z dziewczynami z mieszkania no i praca - parę godzin na nogach na takim październikowym zimnie. Żyć nie umierać.
Ale pewnego dnia znów zaświeci słońce.
Musi.
A wtedy znowu powietrze będzie pachnieć jak dawniej.
Świat tylko taki. Tylko tak
Ale pewnego dnia znów zaświeci słońce.
Musi.
A wtedy znowu powietrze będzie pachnieć jak dawniej.
Świat tylko taki. Tylko tak
żyć, I umierać tylko tyle.
A wszystko inne - jest jak Bach
chwilowo grany
na pile.
Tak bardzo kocham Szymborską. Jeśli ktoś kiedyś zapytałby mnie, kim chciałabym być, to nie wybrałabym pięknej Marilyn Monroe ani Audrey Hepburn, ale naszą najpiękniejszą duchem noblistkę. Mieć tak wybitny umysł, tak pogodny uśmiech i tak wielką wrażliwość. Takich ludzi nie ma.
A śnić będziesz, że wcale nie trzeba oddychać, że cisza bez oddechu to niezła muzyka, jesteś mały jak iskra i gaśniesz do taktu. Śmierć tylko taka. Bólu więcej miałeś trzymając różę w ręce i większe czułeś przerażenie widząc, że płatek spadł na ziemię.Genialna.
wtorek, 17 września 2013
Prezent dla koleżanki
Kochane moje, kreatywne blogerki!
Szukam pomysłu na prezent dla koleżanki, która w sobotę będzie obchodziła 20-te urodziny !
Obie żyjemy w takim amoku, że nie wiem nawet, czy się spotkamy, prawdopodobnie prezent będę musiała wysłać pocztą. Tylko co to będzie ?
Adka to spokojna, miła dziewczyna. Studiuje gospodarkę przestrzenna, ale interesuje się wszystkim tym, co związane z USA. Wczoraj wspomniała mi, ze chciałaby poprawić swoja znajomość niemieckiego, ale ja niekoniecznie chcialabym, żeby prezent był taki typowo praktyczny - tzn. jakiś kurs czy coś w ten deseń. Album czy inna pamiątka też odpada. W zeszłym roku dostała np.lecznicza poduszkę z bursztynem z poszewka z naszymi zdjęciami :)
Pomocy ! Pomysłów !
PS Zmieniłam nagłówek bloga - a wszystko to jest efektem pracy Kasi z bloga http://coconutek.blogspot.com/. Koleżankę serdecznie polecam, pozdrawiam i bardzo dziękuję ;)
Szukam pomysłu na prezent dla koleżanki, która w sobotę będzie obchodziła 20-te urodziny !
Obie żyjemy w takim amoku, że nie wiem nawet, czy się spotkamy, prawdopodobnie prezent będę musiała wysłać pocztą. Tylko co to będzie ?
Adka to spokojna, miła dziewczyna. Studiuje gospodarkę przestrzenna, ale interesuje się wszystkim tym, co związane z USA. Wczoraj wspomniała mi, ze chciałaby poprawić swoja znajomość niemieckiego, ale ja niekoniecznie chcialabym, żeby prezent był taki typowo praktyczny - tzn. jakiś kurs czy coś w ten deseń. Album czy inna pamiątka też odpada. W zeszłym roku dostała np.lecznicza poduszkę z bursztynem z poszewka z naszymi zdjęciami :)
Pomocy ! Pomysłów !
PS Zmieniłam nagłówek bloga - a wszystko to jest efektem pracy Kasi z bloga http://coconutek.blogspot.com/. Koleżankę serdecznie polecam, pozdrawiam i bardzo dziękuję ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















