piątek, 27 września 2013

Kuchniowo

Pojutrze wyjeżdżam... a pamiętam dzień, w którym tu przyjechałam...
Mam nadzieje, ze czas spędzony w Poznaniu minie równie szybko.
Szkoda, że mam co do tego wszystkiego mieszane uczucia...
I brak zeszłorocznej nadziei. Takie to wszystko szare.

Za to cały dzień spędzony w kuchni zaowocował całkiem przyjemnymi zapasami na studencka biedę ;)





czwartek, 26 września 2013

Jabłecznik z budyniem

Jesień to zapach deszczu, lasu i liści spadających z drzew.
To przeskakiwanie przez kałuże. Długie spacery i książki.
Mleko z miodem. 
I jabłka. Koniecznie w naszym ulubionym jabłeczniku z budyniem :)


wiedziałyście, że popularna szarlotka to jedno z mniej kalorycznych ciast ?

ta w 100 g ma 220 kcal :)


1 kg jabłek ( najlepiej antonówek)
kostka masła lub margaryny
4 jaja
1,5 szkl. cukru ( można dać 1 szkl. )
1 szkl. mąki pszennej
1 szkl. mąki ziemniaczanej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 duże opakowania budyniu
1 litr mleka 


Obrane jabłka zetrzeć na tarce o grubych oczkach. Margarynę utrzeć ze szklanką cukru i żółtkami. Nadal ocierając, dodawać powoli mąkę pszenną i ziemniaczaną wymieszaną z proszkiem do pieczenia. Następnie delikatnie wymieszać z pianą ubitą z białek. Budyń z obu opakowań ugotować na litrze mleka z pozostałym cukrem. 3/4 ciasta wyłożyć na wyłożonej papierem blaszce. Następnie położyć jabłka, budyń i wszystko zalać resztą ciasta.
Piec 50 minut w 180 stopniach ;)











poniedziałek, 23 września 2013

Maybelline Colorama - nr 254




O tej serii lakierów pisałam już tutaj : klik.


Oprócz koloru tak naprawdę niewiele się zmieniło :)
A przyznaję, że tym razem kolor nie zachwyca i wydaje mi się, że w buteleczce wygląda lepiej niż na paznokciach.
A reszta ?
Na pewno długo schnie - to dla mnie największy minus, bo zawsze czegoś dotknę i lakier jest już zniszczony. Poza tym wydaje mi się, ze jedna warstwa w zupełności starczy i nie trzeba się katować dwoma :)
Na moich paznokciach wytrzymuje 4-5 dni.



niedziela, 22 września 2013

Śniadanie mistrzów - ricotta pancakes

Udało mi się wczoraj w Intermarche upolować ricottę na przecenie ;) Od razu wiedziałam, że zrobię z niej placki Nigelli ;)

wg mnie - jednej z najpiękniejszych kobiet na świecie :)

znacie, lubicie, oglądacie ?

Placki zniknęły w oka mgnieniu, nie zdążyłam ich nawet ''przygotować'' do zdjecia.  Grunt, że były smaczne ! Chyba najdelikatniejsze, jakie kiedykolwiek jadłam...

A wystarczy tylko :

opakowanie ricotty - 250g
2 jaja - osobno białka, osobno żółtka
100 g mąki pszennej
2 łyżeczki oleju
2 łyżki cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
125 ml mleka

Łączymy ze sobą mokre składniki i żółtka, dodajemy suche. W osobnej misce ubijamy białka. Miksujemy ciasto, dodajemy ubite na sztywno białka i smażymy bez dodatku tłuszczu ;)

A potem pałaszujemy z cukrem pudrem lub ulubionym dżemem :)






piątek, 20 września 2013

Czekoladowe ciastka

Za oknem deszcz. Zimno.
Wracasz do domu i chcesz czegoś ciepłego i słodkiego... 
Zawsze możesz polecieć do pobliskiego sklepu i kupić paczkę ciastek z całą tablicą Mendelejewa w składzie.
A możesz też zakasać rękawy i przy gorącej herbacie zrobić błyskawiczne, mega słodkie i baaaardzo czekoladowe ciastka w sam raz na jesienne popołudnia....







Może nie wyglądają, ale pachną obłędnie ;)

A do szczęścia potrzeba nam :

- 3 szklanek mąki pszennej 
- 1 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1 łyżeczki sody oczyszczonej
- 1 łyżeczki soli
- 1 szklanki cukru
-1,5 tabliczki czekolady - u mnie gorzka i mleczna
- garści orzechów laskowych
- opakowania cukru waniliowego 
- 2 jaj
- kostki margaryny

Piekarnik nagrzewamy do 150 stopni. Czekoladę i orzechy siekamy na drobne kawałki. Mieszamy ze sobą suche składniki, dodajemy margarynę i jaja. Zagniatamy i formujemy ciastka, wykładamy na wyłożonej papierem formie i wkładamy do piekarnika. Pieczemy ok. 25- 30 minut, kontrolując sytuację.


Zajadać z ciepłym mlekiem, kakao lub herbatą :)

Z natury- kozieradka


Czego to człowiek nie jest w stanie zrobić, aby wyglądać lepiej ?
Gdyby ktoś kiedyś powiedział mi, ze przyjdzie dzień, w którym będę wcierała w skórę głowy jakieś dziwne zioła o zapachu rosołu /kurczaka, powiedziałabym, że powinien zdecydowanie zmienić dilera !
A tymczasem co robię ?
Latam po moim mieście i szukam nasion kozieradki, zalewam je wrzątkiem, wcieram i czekam, aż na głowie wyrośnie mi dawny busz ;)
Co ja bym zrobiła gdyby nie blogi ? Gdzie poznałabym to pachnące kurczakiem zioło ?
Nigdy nie mów nigdy.

W kozieradce znajdują się alkaloidy, steroidalne saponiny, cholina, lecytyna, witaminy A, B i C oraz sole mineralne i substancje śluzowe. Wpływa ona pozytywnie na pobudzenie stref rozrodczych włosów poprzez zdolność pobudzania syntezy białek, zwiększenie stężenia hemoglobiny oraz liczby erytrocytów we krwi, a tym samym powstrzymuje wypadanie włosów.

Stosowanie :
banalne - łyżeczkę kozieradki zalewamy wrzątkiem,czekamy 15 minut i wcieramy w skórę głowy ;)

Sama nie stosuje jej może jakoś hiper regularnie, ale wlosow wypada zdecydowanie mniej. Najlepiej oczywiście byłoby wcierać ja codziennie. Przy takiej częstotliwości moglibyśmy liczyć na pierwsze efekty juz po tygodniu kuracji.


PS Na przebuszowanych przeze mnie blogach dowiedziałam się, ze kozieradka wpływa na porost wlosow lepiej niż ohydne drożdże ;)

No i kosztuje ok. 3 zł za saszetkę ;)










czwartek, 19 września 2013

Inglot nr 824

Tych lakierów chyba nie trzeba nikomu przedstawiać :)

Szkoda tylko, że aparatu nadal brak :(


z lampą




i bez lampy....

ponuro dzisiaj, deszczowo... 
przynajmniej zobaczę się z niewidzianą od prawie roku koleżanką ;) lubię takie spotkania przy kawie w Pożegnaniu z Afryką :)


lakier, jak wszystkie z Inglota :

- dobrze się rozprowadza
- nie pozostawia smug
- dla mnie wystarcza jedna warstwa
- ma dużą gamę kolorów
- kosztuje 20 zł
- w miarę szybko schną
- mały, ale wygodny pędzelek
- nie tworzy bąbelków
- nie zawiera touluenu, formaldehydu, fitalanu dwubutylu, kamfory

gdyby nie cena, kupowałabym same Ingloty ;)

środa, 18 września 2013

Z natury - szałwia

U mnie zioła zagościły już na stale. Dzisiaj postanowiłam wypróbować szałwię !
Ciocia Wikipedia podaje, ze : 
Poprawia pracę układu trawiennego, obniża poziom cukru we krwi, a napary z szałwii łagodzą zapalenia gardła i skóry. Ponadto działa kojąco na depresję, zmęczenie, wyczerpania. Napar z szałwii stosuje się przy nadmiernym poceniu nocnym, zwłaszcza u gruźlików i neurotyków. Dzięki bakteriobójczym właściwościom stosuje się szałwię także zewnętrznie do płukania jamy ustnej, gardła, przy ropnym zapaleniu dziąseł, pleśniawce i przy anginie. Napar szałwii stosuje się także do okładów na trudno gojące się rany, owrzodzenia żylakowate nóg a także jako dolewkę do kąpieli w chorobach reumatycznych, wysypkach i innych schorzeniach skórnych. Herbatka z liści przeciwdziała biegunce, służy też do irygacji pochwy w upławach. Dalej jest także (słabym) środkiem przeciwgrzybiczym, oraz przeciwkaszlowym, łagodzącym dolegliwości występujące w okresie menopauzy, skutecznym w ślinotoku. Napar z liścia szałwii powoduje zmniejszenie laktacji, co jest bardzo przydatne przy zapaleniach piersi – może doprowadzić do całkowitego zaniku pokarmu.
Same plusy ! 

Ja jednak raczej nie zamierzam jej pic - chociaż kiedyś stosowałam ja jako płukankę jamy ustnej. Teraz wykorzystam ją na włosy,ponieważ:

- działa na włosy stymulująco, odżywia oraz wzmacnia je. Działa odświeżająco na skórę głowy, zapobiega podrażnieniom. Dzięki niej włosy stają się zdrowsze i piękniejsze. Ponadto szałwia ma właściwości odkażające skórę głowy. Dodatkowo przeciwdziała nadmiernemu przetłuszczaniu i rozszerzaniu się porów. Hamuje proces wypadania włosów oraz ma właściwości lecznicze przeciwłupieżowe,
- czytalam tez, ze napar 20-minutowy może przyciemnić włosy       ( czyli jest on idealny dla brunetek )
- działa jak naturalna prostownica- wygładza i prostuje włosy !

Myślę, że warto wypróbować :) Na pewno nie zaszkodzi. A ja właśnie czekam aż moje klaczki wyschną i sprawdzę, czy z tym prostowaniem to aby na pewno prawda !

Moja miłość do ziół rośnie z każdym dniem ;) Następna w kolejce jest... kozieradka :)









Fat Killers

Zawsze lubiłam oglądać programy o odchudzaniu, zdrowym żywieniu, treningach, zmienianiu życia o 360 stopni.
W jakimś stopniu fascynuje mnie krew, pot, łzy, walka, poświecenie nadzieja. Budzi to mój podziw. A ja strasznie lubię podziwiać. Motywować się. Brać przykład.
Dlatego też bardzo cieszyłam się, że powstanie u nas polska wersja The Biggest Loser. Nie zamierzam oczywiście porównywać tych dwóch programów, bo wydaje mi się to bezcelowe. Co by nie mówić ( pisać) i tak ślepo będziemy podążać za tym co amerykańskie i właśnie to uważać za lepsze. Nasza wersja jest nasza i tyle. 
W każdym razie rzecz tyczy się odchudzania w wersji hard - przejścia od otyłości olbrzymiej do wagi prawidłowej, od wegetacji do najnormalniejszego w świecie życia. Bo istnieją ludzie dla których nawet chodzenie nie jest normalną czynnością. Chodzenie, ubranie skarpetek, założenie butów, wyjście z domu...
Otyli na ogol nie wychodzą, nie udzielają się towarzysko. Tworzą skorupy, przez które ciężko się przebić i robią to, chociaż paradoksalnie potrzebują bliskości, przyjaźni, zrozumienia.... Bo kto z nas tego nie potrzebuje ?
Nie lubię usprawiedliwień ani górnolotnych stwierdzeń. A już najbardziej powtarzanego przez wszystkich do bólu- liczy się wnętrze.
Każdy ma jakieś słabości, mniejsze lub większe tendencje do uzależniania się. Czasami sprawy zachodzą tak daleko, że człowiek nie ma siły, żeby wygrzebać się z tego życiowego marazmu. Bezmyślnie zatapia się w bagnie swoich słabości.
A tak łatwo jest przecież osądzać innych. Jest gruby- jest slaby, obżera się ciastkami, jest przegrany, nie opłaca się z nim zadawać. Przyjęło się, ze dba się wyłącznie o tych wychudzonych, delikatnych - bo tacy biedni, wiatr zawieje i ich zdmuchnie. Nikomu nie przyjdzie do głowy, ze pod zwałami tłuszczu nie kryje się wcale silny jak głaz człowiek a kołysząca się na wietrze trzcina.
Wiesz, co to jest blednę kolo? Nie ćwiczysz, bo jesteś gruba? Jesteś gruba, bo nie ćwiczysz.
Dlatego niezmiernie cieszy mnie to, ze powstał u nas program, który pokazuje, ze istnieje życie po życiu, ze człowiek, każdy człowiek, ma w sobie potencjał, sile i wole walki, o którą nawet siebie nie podejrzewał. Można zmienić cale życie. Wystarczy chcieć.




Trzymam za nich kciuki !


wtorek, 17 września 2013

Prezent dla koleżanki

Kochane moje, kreatywne blogerki!

Szukam pomysłu na prezent dla koleżanki, która w sobotę będzie obchodziła 20-te urodziny !
Obie żyjemy w takim amoku, że nie wiem nawet, czy się spotkamy, prawdopodobnie prezent będę musiała wysłać pocztą. Tylko co to będzie ?
Adka to spokojna, miła dziewczyna. Studiuje gospodarkę przestrzenna, ale interesuje się wszystkim tym, co związane z USA. Wczoraj wspomniała mi, ze chciałaby poprawić swoja znajomość niemieckiego, ale ja niekoniecznie chcialabym, żeby prezent był taki typowo praktyczny - tzn. jakiś kurs czy coś w ten deseń.  Album czy inna pamiątka też odpada. W zeszłym roku dostała np.lecznicza poduszkę z bursztynem z poszewka z naszymi zdjęciami :)
Pomocy ! Pomysłów !





PS Zmieniłam nagłówek bloga - a wszystko to jest efektem pracy Kasi z bloga http://coconutek.blogspot.com/. Koleżankę serdecznie polecam, pozdrawiam i bardzo dziękuję ;)

poniedziałek, 16 września 2013

Rimmel 60 sec - lakier do paznokci




Już kilka razy podkreślałam, jak bardzo lubię lakiery Rimmela, ale ten jest najlepszy- wysycha w 60 sekund ! W tym akurat wypadku opakowanie nie kłamie ;) Dlatego dodałabym to do wszystkich plusów opisywanego przeze mnie wcześniej lakieru ( http://krolowa-sniegu.blogspot.com/2013/09/rimmel-london-lycra-pro-lakier-do.html ). No i może jeszcze to, ze nie wymaga 2 warstw :)


A jakieś minusy ?
tak, jak poprzednio- jeśli się bardzo chce, można przyczepić się do ceny i trwałości, która, wydaje mi się, jest we wszystkich lakierach bardzo podobna...


brak sił dzisiaj na cokolwiek

niedziela, 15 września 2013

Z natury - skrzyp polny

Kiedyś ich nienawidziłam, a teraz z ręką na sercu mogę powiedzieć, że uwielbiam zioła !
Picie skrzypu i pokrzywy weszło mi w nawyk tak jak mycie zębów.
Lubię wierzyć w niekonwencjonalne i ekologiczne środki lecznicze. Unikam wszelkiej chemii- a w tym tabletek, jak tylko mogę. Ufam, że to dobry wybór.
Czasami przeraza mnie to, jak bardzo przemysł farmaceutyczny zawładnął światem- jesteś gruby- weź tabletkę, jesteś chudy- wypij syrop pobudzający apetyt, jesteś smutny- połknij tabletkę i zaraz przyjdzie do ciebie szczęście, jesteś przeziębiony- idź do apteki... i tak w kolko...Zapomnij o całym świecie, kup leki, a wszystko co złe minie.
Po pierwsze - to nieprawda. A po drugie myślenie w ten sposób niesamowicie rozleniwia. Człowiek nie musi myśleć, wiedzieć, czuć, szukać, nie musi mieć nawet żadnej świadomości siebie. Bo i po co ? Świat znajdzie rozwiązanie każdego problemu, dlaczego JA mam się starać?
A może właśnie czasem warto.
Zanim wymyślą tabletki na życie.

Fascynują mnie zioła. Myśląc o nich, widzę stara, drewniana chatkę w głębi lasu, a wokół liście, listki, łodygi i kwiaty, i ploty uginające się pod ciężarem zbiorów. Gdzieś tam obok widzę tez jakąś starą czarownicę w płóciennych łachmanach, z roztrzepanymi włosami na głowie i podwiniętymi do ramion rękawami...
Dobra,koniec, żeby nie było, żadnych halucynek nie pijam !(chyba, sic ! )
Ale skrzyp, i owszem :)





Ziołolecznictwo ludowe wykorzystywało ziele skrzypu polnego do leczenia krwotoków z narządów wewnętrznych i chorób dróg moczowych. Płukanki ze skrzypu poprawiały stan włosów i zapobiegały ich wypadaniu.
Obecnie wiadomo, że uszczelnia naczynia krwionośne i poprawia krzepliwość krwi. Przyśpiesza przemianę materii i pomaga pozbyć się zanieczyszczeń z organizmu poprzez działanie moczopędne. Na organizm wywiera wpływ wzmacniający, przeciwzapalny i przeciwbakteryjny. Łagodzi bóle reumatyczne i przyśpiesza gojenie się ran.
Tabletki na poprawę stanu włosów i paznokci dostępne w każdej aptece często w swoim składzie zawierają skrzyp polny.

Zakupy, zakupy



Ja chyba zbankrutuję przez tego bloga !
Ale jak można było oprzeć się TAKIM produktom w TAKICH cenach ? No, nie można było ;) 


Mój nr 1 i największa nadzieja : Bio Oil - 27.99

Na moje rozstępy próbowałam już wszystkiego, włącznie z kremem za prawie 300 zł. Producent obiecywał gruszki na wierzbie, a jak zwykle nic z tego nie wyszło, oprócz tego, ze jako skąpiec z natury, miałam poważnej wagi wyrzuty sumienia. Może Bio oil pomoże? No cóż, nadzieja umiera ostatnia :) Jeśli nie, to trudno, zaszkodzić nie powinien ;) I na pewno się nie zmarnuje !

Receptura Bio-Oil to połączenie ekstraktów roślinnych i witamin zawieszonych w bazie olejku. Bio-Oil zawiera także przełomowy składnik PurCellin Oil™, który pozwala ekstraktom roślinnym i witaminom zachować swoje właściwości. Zmienia on również konsystencję produktu, dzięki czemu olejek jest lekki i nietłusty, a jednocześnie zapewnia łatwiejszą absorpcję składników aktywnych.



Badania pokazują, że u 92% osób po 8 tygodniach stosowania Bio-Oil nastąpiła poprawa wyglądu blizn (proDERM, 2010). W takim samym czasie u 100% badanych stwierdzono poprawę wyglądu rozstępów(proDERM, 2010), natomiast w przypadku nierównomiernego kolorytu skóry już po 6 tygodniach zaobserwowano poprawę wyglądu skóry u 93% badanych (MEDUNSA, 2005).

Po wczorajszym i dzisiejszym użyciu stwierdzam, ze go lubię, ale co będzie dalej... zobaczymy, odezwę się za miesiąc  ;)




Wychwalany przez wszystkich słynny jedwab Chi. 
W przeciwieństwie do kolegi z Biosilka nie zawiera alkoholu, wiec nie wysusza włosów ;) Możemy spokojnie wcierać w końcówki ;)

CHI Silk Infusion to regenerująca odżywka bez spłukiwania. Bogata w ceramidy, jedwab, witaminy, zioła i wyciągi roślin, działa odżywczo na włosy, jest wzbogacona o proteiny sojowe i pszenicy. Nadaje włosom wspaniały blask i niewiarygodną miękkość, nie obciąża, ułatwia układanie. Chroni włosy przed utratą wilgoci, wysoką temperaturą, skutkami chemii fryzjerskiej i zanieczyszczeniami środowiska, odżywia włosy i nadaje zdrowy wygląd.

Skład dla ciekawskich : 
Cyclomethicone, Dimethicone, C-1215 Alkyl Benzoate, Panthenol, Ethyl Ester of Hydrolyzed Silk, Phenoxyethanol, Parfum, D&C Yellow 11, D&C Red 17, Zinc Oxide, Titanium Dioxide, Mica, Boron Nitride Powder


Niewątpliwym jego minusem jest dostępność - zeszłam cały Kołobrzeg i nie było go w żadnej drogerii, trzeba było specjalnie wybrać się do sklepu fryzjerskiego. Cena - 5 zł za malutka buteleczkę. 

Używałam go już parę razy i jestem zadowolona, zobaczymy, jak dalej będzie wyglądała nasza współpraca :)



I numero tres - czyli moje oczko w głowie - mój pierwszy własny olejek arganowy ;)
Zakochałam się  w nim od pierwszego pryśnięcia ;) Przede wszystkim uderzył mnie jego zapach. Ostatnio na jednym z blogów czytałam, ze olejek arganowy strasznie śmierdzi, a ja juz nosem wyobraźni czułam jego boski egzotyczny zapach. No bo jak Złoto Maroka może śmierdzieć? Nie ma mowy. Może to nie jest czysty olejek arganowy, ale jestem z niego tak zadowolona, ze nic tego nie zmieni. A tak zupełnie btw. ma bardzo wygodny aplikator ;)
No i kosztuje 14.99 ;) 

Dla ciekawskich :

sobota, 14 września 2013

Z natury - pokrzywa

Zdjęcia ciągle robione komórką :(

Już kilka razy na moim blogu pisałam o tym, ze od pewnego czasu szczególnie dbam o włosy, nie zdziwi więc pewnie nikogo, że każdego dnia wypijam 2 kubki pokrzywy :)


Na początku mojej przygody z zielarstwem sama chodziłam po łąkach i szukałam pokrzywy- ale zrezygnowałam, gdy zobaczyłam na liściach herbaty jakieś ohydne larwy :(
Teraz kupuję taką ze sklepu za 2,50 i tez jestem zadowolona, chociaż przyznaję, że smak jest zupełnie inny i nie wiem, z czego to wynika. Moja mama twierdzi, że w tych saszetkach są jeszcze większe śmieci, niż jakbym sama sobie nazbierała... Ale ja jestem naiwna i wierzę, że wszystko jest jak najwyższej jakości ;)



Co prawda ciężko mi powiedzieć, co konkretnie zdziałała pokrzywa, bo jednak w kierunku odbudowy włosów robię sporo, ale wszędzie pełno jest o jej magicznych właściwościach :) Moja mama przez pewien czas pila pokrzywę na stawy - i pomogło, płukała nią włosy - i też pomogło ;)


Działanie pokrzywy - w skrócie, bo wszystkiego po prostu nie da się opisać:
  • poprawia stan cery, paznokci i włosów nadając im piękny połysk
  • oczyszcza organizm z toksyn i kwasu moczowego
  • wzmacnia układ odpornościowy przez stymulację leukocytów, ma działanie antybakteryjne i antywirusowe
  • liście mają działanie przeciwalergiczne i oczyszczają zatoki, dlatego herbata z pokrzywy jest zalecana podczas leczenia kataru siennego
  • wpływa na emisję enzymów z trzustki, przez co obniża poziom cukru we krwi (szczególnie wskazane u cukrzyków i w diecie odchudzającej)
  • dostarcza dużo żelaza, co przeciwdziała niedokrwistości, anemii i  słabemu krzepnięciu krwi. W efekcie zwiększa ilość hemoglobiny i  erytrocytów we krwi, co przekłada się na lepsze krążenie i wydolność fizyczną.
  • wykorzystywana jest także do leczenia prostaty i zapaleń dróg moczowych
  • wspomaga trawienie, przez pobudzenie żołądka do emisji soków trawiennych
  • zapobiega wrzodom żołądka i jelit
  • pomaga pozbyć się flegmy z narządów oddechowych i oczyszcza zatoki
  • liście przejawiają tendencje do łagodzenia obrzęków i skurczy, a także zapalenia nerwów kończyn
  • wyciąg z korzenia ma działanie przeciwgrzybicze i bakteriobójcze.

Same plusy ;)
I do smaku też można się przekonać. 
A wy pijecie jakieś ziółka ?


piątek, 13 września 2013

Pyszne brzydkie kluski szare

Jedzenie musi karmić zmysły. Wszystkie. Nie bez powodu powstały frazeologizmy - jeść oczami, oczy jedzą pierwsze.
Ale nijak ma się to do klusek szarych. Założę się, ze w waszych domach są one specjalnością babć, prababć i cioć. U mnie od jakiegoś czasu to ja rządzę w kuchni i porywam się z motyka na słońce, przygotowując te brzydkie, pracochłonne i niecieszące oka kluchy. A do tego zółtą zupę z zielonej cukinii ;) No i jeszcze chleb ( http://krolowa-sniegu.blogspot.com/2013/08/chleb-na-miare-czasow.html) dla wujka, bo zawsze kiedy mu upiekę, zjadają go jego dzieciaki ;) Oj, raduje to moje serce :)


Zwyczajny domowy obiad, bez ulepszeń, udziwnień. Prostota jest najlepsza. Tak jak te brzydkie kluchy :)
Nie wszystko w życiu musi być piękne, zachwycające, na pokaz.
Wystarczy żeby było od serca.


A żeby uszczęśliwić przeziębioną siostrę wystarczy tylko :

zetrzeć 1 kg ziemniaków ( przy okazji 2 palce : ( )
odcisnąć na sitku
dodać szklankę mąki ( pół żytniej, pół pszennej)
2 jajka
1 łyżeczkę soli
wymieszać
rozłożyć na płaskim talerzu 
spychać po klusce do osolonego wrzątku ;)

a potem zajadać z kremem z cukinii albo solo ;)
najlepiej z rodziną


Drogeria Natura- przegląd ofert

Nigdy nie należałam do fanek Natury, ale tym razem przekonało mnie parę rzeczy ;)

Bielenda- olejek arganowy 3 w 1




Już ostatnio zastanawiałam się nad jego kupnem, ale w końcu zrezygnowałam. 22 zł za 150 ml to troche dużo... Ale 7 złotych taniej ?  Z tego nie można nie skorzystać.

wg producenta :

Olejek delikatnie rozświetla, przywraca zdrowy blask oraz właściwą kondycję ciału i włosom. Poczujesz się wspaniale we własnej skórze: młodsza, atrakcyjniejsza i piękniejsza.
OLEJ ARGANOWY – jeden z najbardziej cenionych olejów na świecie, zwany „złotem Maroka” zdobył niezwykłe uznanie we współczesnej medycynie i kosmetologii.
Zastosowanie oleju arganowego jest niezwykle szerokie. Możemy go stosować do kuracji odżywczych i wzmacniających włosy, używać na skórę twarzy i ciała, aby ją ujędrnić i zredukować zmarszczki, a jednocześnie zapewnić jej odpowiednie nawilżenie. Świetne rezultaty daje też w kuracji kruchych i łamliwych paznokci i pielęgnacji skórek wokół nich.
Stosowany jest również z powodzeniem na rozstępy i blizny, gdyż zmniejsza ich widoczność, wzmacnia i uelastycznia skórę.

używałyście ?  

Kolejna rzecz to olejek, na którego promocję poluję już od dłuższego czasu. 



Z 35 zł na 28 :) i Kolejne 7 zł zaoszczędzone :)

Jestem bardzo ciekawa jego działania ! Zwłaszcza skuteczności w walce z rozstępami !

W skład receptury Bio‑Oil wchodzą wyciągi z roślin oraz witaminy w postaci olejku. Bio‑Oil zawiera przełomowy składnik PurCellin Oil™, zmieniający konsystencję produktu, dzięki czemu olejek jest lekki i nietłusty zapewniając równocześnie łatwiejszą absorbcję składników odżywczych zawartych w witaminach i wyciągach roślinnych.

No dobra, nie parę rzeczy, tylko 2 ;) Reszta pieniędzy niech odpoczywa na koncie oszczędnościowym :) 

Rossmann- przegląd ofert

Staram się nie wydawać za dużo pieniędzy.Lubię oszczędzać, traktuję to nie tylko jako konieczność, ale też, a może przede wszystkim, jako przyjemność. O wiele lepiej żyje się ze świadomością, że ma się jakieś pieniądze na koncie i zawsze można je wykorzystać w kryzysowej sytuacji. A, jak to mówią, nie znamy dnia ani godziny...
Lubie dokonywać przemyślanych zakupów. Zawsze zanim wybiorę się do sklepu przeglądam gazetki i sprawdzam, co opłaca się kupić a co nie ;) Dzięki temu i wilk jest syty, i owca cala.
A że akurat dzisiaj do mojego ulubionego Rossmanna weszła nowa gazetka, postanowiłam skorzystać z okazji i dokonać jej publicznego przeglądu ;)











rossmann gazetka promocyjna

Akurat z pierwszej strony nic szczególnego nie przykuło mojej uwagi.


Chociaż z ciekawości sprawdziłam na wizażu krem Lirene youngy - i muszę powiedzieć, że ma całkiem niezłą ocenę, gdyby nie to, ze obecnie mam kremów pod dostatkiem, pewnie bym się na niego skusiła.  

 

2 strona - perfumy - tych tez mam pod dostatkiem, ale może wy coś upatrzycie ;) Moja siostra np. uwielbia Playboya, czego ja w sumie nie rozumiem, ale gusta, jak wiadomo, są różne.


i dla mężczyzn...





Kolorówka - Maybelline Colorama - dobre lakiery w dobrej cenie, pisałam juz o nich ;)  Maybelline Maskara zwiększająca objętość - mam taką już od dłuższego czasu i jestem z niej jak najbardziej zadowolona ;) No i podkłady Rimmela - 10 zl ! Warto skorzystać !





Swego czasu słynny był antybakteryjny puder Synergen - same przyznacie, że cena jest po prostu śmieszna ;) Nigdy go nie miałam, ale mój puder powoli się kończy...



Produkty do wlosow- ostatnio sporo w nie inwestuję i w sumie brakuje mi tylko maski, czytałam sporo dobrego o Gliss Kurze, ale cena Dove tez kusi ;) 



Produktów do zębów tez nam nie brakuje, ale dodam, że używałam ostatnio Sensodyne do wrażliwych zębów i w ogóle się nie sprawdziła. 



Moja ukochana Neutrogena w takiej cenie ! Trzeba kupić !Zmywacz do paznokci Isana bez acetonu ? To samo.







Płyn do higieny intymnej Facelle - koniecznie - Ps używam go jako szamponu do częstego mycia bez silikonów :)

A wy co upatrzyłyście dla siebie ?

czwartek, 12 września 2013

Rimmel London - lycra pro ( lakier do paznokci)

Ulubiony z ulubionych, może w tym wypadku nie kolor, ale sam lakier jak najbardziej.


Jak dla mnie naprawdę same plusy :

- wystarcza jedna warstwa

- nie potrzebuje nabłyszczacza
- szybko schnie
- łatwo się zmywa
- ma gruby pędzelek- dla jednych wada, dla innych zaleta, dla mnie jak najbardziej na plus ;)
- nie pozostawia smug 

Do czego można się przyczepić ( jeśli już bardzo się tego chce ) ?
- cena - jak na lakier dosyć wysoka - ok. 15 zł. - ale często też występuje w promocji
- producent obiecuje do 10 dni trwałości... no nie wiem, jeśli ktoś nie używa rąk... to może i tak...trwałość przeciętna.

A wy jakich lakierów używacie ?