Zaraziły i mnie 😂
2. Zarobki - nigdy nie chciałam zostać nauczycielem dla pieniędzy - już samo to określenie może być w środowisku nauczycielskim uznane za żart. Jednak jakby nie patrzeć - skończyłam podwójne studia magisterskie, na polonistyce dwie specjalizacje, a kiedy zaczynałam pracę (nie byłam jeszcze mgr) - moja pensja wraz z dodatkiem za wychowawstwo wynosiła 1450 zł netto. Później oczywiście wzrosła, ale nadal w granicach najniższej krajowej.
![]() |
Decyzja była prosta - po maturze zdecydowałam się iść na polonistykę, skończyłam dwie specjalizacje (nauczycielską i logopedyczną). Studia - wbrew pozorom - były naprawdę wymagające - mnóstwo zajęć dla prawdziwych pasjonatów (lektoraty języka górnołużyckiego, Wiedza o historycznym rozwoju polszczyzny, Teorie językoznawcze, Dialektologia i etnolingwistyka itp., itd.) Większość egzaminów była przeprowadzana w formie ustnej, zawsze obowiązywały maksymalnie długie listy lektur do opanowania, oprócz tego tradycyjne prace pisemne, semestralne itp. Nie będę tylko narzekać - dzięki tym studiom odkryłam wielu genialnych pisarzy. Nauczyłam się myśleć o sztuce nieszablonowo, być otwartym na inność. Potrafię też ekspresowo czytać książki i nigdy wcześniej nie potrafiłam wypijać dziennie tyle kawy, co wtedy 😂
Pracę w zawodzie udało mi się zdobyć w trakcie ostatniego roku. Dzień podpisania umowy uważałam wtedy za jeden z najszczęśliwszych w życiu - oto spełniło się jedno z moich największych marzeń z dzieciństwa - będę uczyła dzieci języka polskiego. Byłam tak naiwna i przekonana, że wszystko będzie wyglądało tak, jak w moich wyobrażeniach, że omal nie popłakałam się wtedy ze szczęścia 😂
Pracowałam w tym samym miejscu 1,5 roku - byłam wychowawcą i nauczycielem, a szkolna rzeczywistość od razu okazała się zupełnie inna od tej pokazanej na studiach, czy nawet praktykach.
A zatem dlaczego zrezygnowałam z pracy w szkole?
1. Największą władzę w szkole ma nie dyrektor, wicedyrektor czy twój opiekun stażu, ale rodzice - to oni w obecnych czasach mają najwięcej do powiedzenia. Oczywiście najczęściej w stosunku do swoich dzieci są całkowicie bezkrytyczni. Moim największym hitem była wiadomość od jednej mamy po wpisaniu uwagi za jedzenie na lekcji - "A co jadła? Może była głodna?" SERIO
![]() |
Do głowy przychodzi mi tu wyłącznie ta scena filmowa:
3. Środowisko nauczycielskie
Podejrzewam, że nie wszędzie tak oczywiście jest, ale w miejscu, w którym pracowałam, większość nauczycieli zaczynała tam swoją przygodę z nauczaniem i tak już została - 15, 20 lat. Młodych nauczycieli było może trzech - w tym dwóch wuefistów. W pokoju nauczycielskim czuć było wszystkie gorące antypatie, słychać było wszystkie możliwe plotki - nie tylko o innych nauczycielach, ale również o uczniach i ich rodzicach. W sumie nigdy - nawet na "babskich" studiach nie miałam do czynienia z tyloma plotkami, intrygami, układami. Szczerze mówiąc często wolałam mieć dyżury na korytarzu czy boisku, niż spędzać przerwę w pokoju nauczycielskim.
![]() |
Rada, zebranie z rodzicami, wycieczka klasowa, konsultacje, przygotowywanie akademii itp. - wszystko to wykonywane w ramach etatu po godzinach - moim faworytem były tu wycieczki klasowe - multum papierologii przed, wielka odpowiedzialność w trakcie. Dzieci mają najróżniejsze pomysły czy to na krótkiej wycieczce do kina, czy na długiej w góry - w sumie dopiero zabierając swoją klasę na wycieczkę tak naprawdę zrozumiałam, co to znaczy "mieć oczy dookoła głowy", dołóżmy do tego nieprzespaną noc, kilka kłótni między uczniami i mamy przepis na naprawdę intensywnie spędzony i zupełnie nieopłacony "czas wolny".
5. Praca po pracy
Choć nauczyciel kończy pracę często szybciej od przeciętnego człowieka, to wraca do domu i ma do stworzenia kolejne konspekty lekcji, odpisanie na mejle, sprawdzenie zeszytów, kartkówek, sprawdzianów, prac klasowych, domowych itp. Jeśli zostanie się zaangażowanym do zrobienia apelu lub zorganizowania jakiejś uroczystości - a najczęściej angażuje się w takie działania młodych polonistów - można zapomnieć o wielu popołudniach i o kilkudziesięciu złotych (prywatnych oczywiście, conajmniej) wydanych na bibuły, plakaty, kolorowy papier itp. Praca nauczyciela to też niekończąca się papierologia - kolejne sprawozdania, plany rozwoju, konspekty, wnioski to chleb powszedni.
![]() |
:* i tak podziwiam ze wytrwałaś w zawodzie !
OdpowiedzUsuń<3
UsuńDoskonale Cię rozumiem, chociaż nie jestem nauczycielką. Pracowałam kilka lat w różnych szkołach, na półkoloniach, na koloniach jako pielęgniarka. Sama miałam dość, a co dopiero będąc na miejscu nauczycieli. Ze swojego pierwszego zawodu też zrezygnowałam, zbyt dużo straciłam zdrowia. Nie warto brnąć w coś, gdzie nie czujemy się na siłach. Życzę wymarzonej pracy :)
OdpowiedzUsuńDziękuję pięknie! <3 Warto żyć świadomie!
UsuńKażdy zawód ma takie minusy, ale szczególnie są to zawody, które mają styczność z innymi osobami. A szczególnie z większą ilością. Szczerze? Można ochujeć. I tak podziwiam Ciebie za szczerość, chociaż trafiłam do Ciebie przez przypadek totalny. Rozumiem Ciebie doskonale, bo teraz to co się dzieje w szkołach, jest istnym cyrkiem.
OdpowiedzUsuńChociaż nie powiem, są szkoły i przedszkola, gdzie nauczyciel na osobności mówi jedno, a za chwilę kota ogonem wywija. A później winę za wszystko, zwala na rodzica. Ten system jest dziwny. Nauczycieli i szkół z powołania, można szukać ze świecą. Ale mam nadzieję, że ten system kiedyś się zmieni...