Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Magiczny kociołek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Magiczny kociołek. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 sierpnia 2014

Drożdżówki z malinami

Domowe. Na nowy początek ;)

Zdziwiłam się, że w wykonaniu były tak dziecinnie proste! 


Składniki (na 8 drożdżówek):

Ciasto:
4 szklanki mąki pszennej
80 g stopionego, ostudzonego masła
szczypta soli
3/4 szkl. cukru
2 małe jaja lub 1 duże
1 szkl. mleka
40 g drożdży (świeżych)

Dodatki: maliny (ilość dowolna)

Kruszonka: miękkie masło, mąka i cukier (na oko), wygnieść tak, aby powstały grudki. 

Drożdże rozkruszyć w letnim mleku, dodać cukier, połączyć i odstawić w ciepłe miejsce na 20 minut. Gotowy rozczyn dodać do przesianej mąki ze szczyptą soli, masłem i jajkiem. Wszystko wyrabiać ręcznie przez kilka minut. Odstawić na pół godziny do wyrośnięcia. Następnie formować (na wyłożonej papierem blaszce) drożdżowe placki (z wgłębieniem na środku), ułożyć na nich maliny i kruszonkę według własnych upodobań. Piec ok. 40 minut w 185 stopniach. 


A później patrzeć, jak znikają w tajemniczych okolicznościach... ;)





poniedziałek, 12 maja 2014

Z masła orzechowego z czekoladą

Na ciastka zawsze jest dobra pora. Zwłaszcza wtedy, gdy gdzieś nad głową wisi widmo sesji, zaliczeń, projektów i egzaminów. Po co się uczyć, jeśli można ugniatać, miksować, formować i piec. Robić kawę i pić ją w towarzystwie bliskich osób... Szkoda, że takie chwile tak szybko przemijają.
Prawie tak szybko jak te ciastka przepisu najsłynniejsze perfekcyjnej pani domu Ameryki - Marthy Stewart :)


poniedziałek, 17 lutego 2014

Woda z cytryną




Uwielbiam co jakiś czas zmieniać swoje przyzwyczajenia i stosować różne sprzyjające zdrowiu kuracje. Kluczem do wszystkiego jest oczywiście umiar - i mówi to osoba, która po wakacjach i codziennym piciu siemienia lnianego nie może już na nie patrzeć ;)
Mam nadzieję, że z cytryną tak nie będzie, chociaż muszę przyznać, że nie spodziewałam się, że polubię ją aż tak bardzo - ja, wielki kawosz, zamiast aromatycznej latte z samego rana pić będę wodę z cytryną. No cóż...

niedziela, 16 lutego 2014

Kotlety pieczarkowo-owsiane




Przychodzę dzisiaj do was z bardzo ciekawym, zdrowym i smacznym pomysłem na obiad ;)

Wynalazła go kilka tygodni temu moja siostra, od tamtego czasu to prawdziwy hit w naszym domu ;) I mam nadzieję, że będzie tak bardzo długo, bo to naprawdę fajna - wegetariańska wersja kotletów mielonych. 

wtorek, 7 stycznia 2014

Surówka Heleny Rubinstein

Wielkimi krokami zbliża się sesja ;)
Trzeba więc wziąć się nie tylko za naukę, ale również za odżywienie naszego mózgu ;)
Jakiś czas temu trafiłam na przepis na surówkę wg Heleny Rubinstein - od razu obiecałam sobie, że kiedyś będę musiała ją zrobić... No i wreszcie nadszedł ten moment ;)
Pierwotnie była to surówka podawana jako pierwszy zabieg w salonach pani Rubinstein. Miała wpływać na dobre samopoczucie, koloryt skóry, stan włosów i paznokci. Nie wiem, jak wyglądała dietetyczna wiedza za czasów naszej słynnej milionerki, ale obecnie jej surówka nazwana zostałaby po prostu owsianką. Tak czy siak - bez względu na nazwę - jest to śniadanie idealne: niskoprzetworzone, wysokobłonnikowe, pełne węglowodanów złożonych, witamin, soli mineralnych i zdrowych tłuszczów
Wypróbowałam dzisiaj, ale postanowiłam, że do ostatniego egzaminu będzie towarzyszyć mi każdego ranka :) Jest naprawdę pyszna i sycąca (co osobiście mnie dziwi, biorąc pod uwagę fakt, że nie gotuje się nawet płatków).



5-6 łyżek płatków owsianych należy zalać 6-8 łyżkami zimnej, przegotowanej wody, dodać łyżkę miodu i 7-10 posiekanych orzechów laskowych. Tak przygotowaną mieszankę odstawić na pół godziny lub na całą noc i tuż przed spożyciem dodać starte duże jabłko, 5-6 łyżek mleka, śmietanki, jogurtu lub kefiru i sok z połowy cytryny. Można również dodać troszkę suszonych owoców, pestek dyni, słonecznika, siemienia itp.

wtorek, 31 grudnia 2013

Piernik z herbatą i kaszą manną


Może nie wygląda ale jest naprawdę najlepszy.
Chociaż kiedy robiłam go wczoraj doszłam do wniosku, że powinien się nazywać - piernik milion kalorii.
Ale co tam - zawsze można dłużej pobiegać ;)


Składniki:
3 szklanki mąki

1 szklanka sztucznego miodu lub 3-4 łyżki naturalnego
1 szkl.oleju
1 szklanka mocnej herbaty
4 jaja
2 łyżeczki sody
1 przyprawa do piernika
1 szklanka cukru

Masa:
6 łyżek kaszy manny
1/2 l mleka
1 niepełna szklanka cukru
1 kostka masła
sok z połowy cytryny

+ dodatkowo powidła śliwkowe

1. Wszystkie składniki na ciasto mieszamy w misce i wyrabiamy. Dzielimy na 3 w miarę równe części i pieczemy w temaperaturze 150 stopni.
2. Szklankę mleka zagotowujemy z cukrem, pozostałe mleko mieszamy z kaszą manną i wlewamy do gotującego się mleka. Mieszając, ponownie zagotowujemy i odstawiamy do ostudzenia.
3. W misce miksujemy masło i dodajemy po łyżce manny. Na koniec mieszamy z sokiem z cytryny. Placki przekładamy cienką warstwą powdeł i kaszy, odstawiamy w chłodne miejsce.

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Amoniaczki, raz!



Ostatni dzień w domu: milion spraw do załatwienia, milion rozmów do przeprowadzenia, pośpiech, uśmiech, rodzina, ciepło, szkoda wyjeżdżać. Ale życie wzywa - chociaż na 2 tygodnie :)

Lubicie ciastka? Bo my bardzo. Czy do jedzenia można mieć stosunek wręcz sentymentalny? Ja myślę, że tak. Istnieją przecież takie smaki, zapachy, kolory, które kojarzą się z określonymi momentami życia, emocjami, opowieściami...
Lubię, kiedy moja mama piecze ciastka - zwłaszcza te. Nikomu nie wychodzą lepsze... Właśnie, jak to jest, że to mamom wszystko wychodzi najlepiej? 
Kiedyś wszyscy troje byliśmy małymi ciachowymi potworami - ciachobranie zawsze (dlaczego?) odbywało się w soboty. Oprócz tego pachniało praniem, ciepłą mleczną czekoladą i bezpieczeństwem. Pożeraliśmy tyle ciastek, ile się dało, a później biegliśmy na dwór biegać po łąkach i bawić się w wojnę. Teraz możemy ewentualnie kulturalnie wziąć po ciastku, usiąść w salonie i rozmawiać, śmiać się, opowiadać. 







Na całą górę ciastek:

4 żółtka
700 g mąki pszennej
8 łyżek cukru
1 kostka masła/margaryny
2 łyżki śmietany
2 łyżeczki amoniaku + 3 łyżki mleka
do dekoracji - co dusza zapragnie


Żółtka ucieramy z cukrem, dodajemy posiekaną kostkę tłuszczu, 2 łyżki śmietany, amoniak z mlekiem oraz mąkę. Całość dokładnie zagniatamy, rozwałkowujemy i wycinamy pożądane kształty, które następnie rozkładamy na natłuszczonej blasze, dekorujemy (jeśli chcemy użyć białka i posypki)i wkładamy do piekarnika - 140 stopni (termoobieg), pieczemy, aż będą rumiane :)

Ciastka na amoniaku są naprawdę nieporównywalne do żadnych innych, więc naprawdę bardzo polecam :)

sobota, 30 listopada 2013

Gofry marchewkowe

Sobota - po ciężkim tygodniu - można sobie pozwolić na bardziej nietypowe śniadanie ;)

Dla wszystkich wielbicieli ciężkiego marchewkowego ciasta :)


zdjęcia wykonywane niestety komórkowym - aparat w naprawie :(


jak na studenckie warunki chyba nie jest źle ;)

Przepis: 

5 łyżek mąki ( żeby było zdrowiej żytniej, ale ja takiej nie posiadam, więc użyłam pszennej)
łyżeczka oleju / oliwy / tłuszczu
1 średnia marchew
1/3 łyżeczki sody
1 łyżeczka cukru
50 ml mleka
1 jajko
cynamon

Mieszamy ze sobą suche składniki. Następnie dodajemy jajko i mleko. Miksujemy. Marchew trzemy na drobnych oczkach i dodajemy do ciasta. Wszystko ze sobą łączymy i wlewamy do nagrzanej gofrownicy. Z przepisu wychodzą 3 gofry :)


Przepis pochodzi stąd.

wtorek, 26 listopada 2013

Ciasto Salceson

Brzydkie jak salceson, ale smaczne i bez dodatku mięsa ;p

Nie może się nie udać.

Banalne, jesienne, korzenne. Spróbujcie ;)


6 jaj
1 szklanka cukru
3 szkl. mąki
1,5 łyżeczki sody
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
1,5 łyżeczki cynamonu lub przyprawy korzennej
1,5 łyżki kakao
1,5 szkl. oleju
6 jabłek
dodatkowo - drobno posiekane orzechy włoskie, łyżka powideł śliwkowych lub garść czy dwie rodzynek

Jabłka obieramy i kroimy w kostkę. Dodajemy je do wyrobionego ciasta a następnie przelewamy do blachy i pieczemy przez ok. godzinę w 150 stopniach.   

wtorek, 19 listopada 2013

Bułeczki z otrębami na studencką biedę

Wolny dzień, wolna kuchnia...
I tak oto z niczego powstaje 8 pysznych i zdrowych cosiów ;)




Czyli nieporadne takie moje pierwsze bułki ;) 

Do ich zrobienia wystarczy :

240 g mąki pszennej
4 łyżki otrąb pszennych
3 łyżki otrąb żytnich
1. 5 łyżki oleju
15 g drożdży
2 płaskie łyżeczki cukru
1 łyżeczka soli
180 g wody

  1. Drożdże wymieszać z łyżeczką cukru i 2 łyżkami wody. Odstawić do wyrośnięcia na 15min.
  2. Zaczyn połączyć z pozostałymi składnikami. Wyrobić ciasto ręcznie lub przy pomocy miksera z hakiem. Ciasto powinno być gładkie i niezbyt twarde.
  3. Uformować z ciasta kulę. Posmarować ją delikatnie olejem roślinnym i przełożyć do miski. Odstawić na 1 godz. do wyrośnięcia. Ciasto powinno podwoić swoją objętość.
  4. Ciasto po wyrośnięciu podzielić na 8 części. Z każdej uformować bułeczkę. 
  5. Gotowe bułeczki przełożyć na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Przykryć ściereczką i odstawić na 40- 60min. do wyrośnięcia.
  6. Piec około 10min. w temperaturze 230°C. Kolejno zmniejszyć temperaturę do 210°C i piec dalej około 5 -10min. Bułki powinny być wyraźnie zarumienione. Bułki ostudzić na kratce z piekarnika.

Przepis inspirowany przepisem Elizy Mórawskiej z White Plate. 

niedziela, 17 listopada 2013

Sok z brzozy


Jakiś czas temu postanowiłam na stałe zrezygnować ze sztucznie słodzonych napojów, nawet z kartonowych czy domowych soków. Jechałam tylko na butelkowej wodzie, gorzkiej herbacie i kawie z mlekiem. 
Ostatnio jednak znowu zaczęło ciągnąc mnie z stronę, może nie Coli czy Sprite'a, ale soków. Zaczęłam kupować pomarańczowy i porzeczkowy - innych nie tykam. Ale te też mi się ''przepiły'' i wtedy nie wiadomo skąd przypomniał mi się brzozowy sok, który mama kupowała nam często, kiedy byliśmy mali. Tym razem to ja wyruszyłam na poszukiwania i wcale nie musiałam się przepracowywać, bo taki soczek możecie dostać nawet w Netto. Nie sprawdzałam właściwości odżywczych, ani nawet ceny ( ja, skąpiec nr 1 ! ), zapłaciłam niecałe 3 zł i delektowałam się naturalnym sokiem z drzewa... :)

Dopiero później przeczytałam, że :
W jego składzie znajdziemy m.in.: kwas cytrynowy,kwas jabłkowy, wapń, fosfor, potas,  magnez, żelazo, witaminy z grupy B,miedź, związki żywiczne oraz garbniki. 
Sok z brzozy to naturalny produkt o wspaniałym smaku. Nie zawiera konserwantów, barwników i wody – jest w 100 procentach naturalny. Niewiele jest naturalnych produktów, które odgrywałyby tak dużą rolę w oczyszczaniu organizmu. Dzisiaj kuracja z soku brzozowego jest jedną z najbardziej znanych metod detoksykacji organizmu.

No i jestem ukontentowana wystarczająco :)

Szkoda tylko, że soczek ten nie kosztuje tyle co woda i raczej nie mogę pozwolić sobie na zastosowanie takiej odżywczej kuracji :( Ale może kiedyś...

W każdym razie każdemu polecam spróbować, bo nieczęsto jednak możemy skosztować soku produkowanego przez drzewo. Nie wiem, jak wy, ale ja uwielbiam takie atrakcje ;) 

Jeśli ktoś chciałby poczytać więcej o właściwościach soku brzozowego na np. włosy, to polecam http://www.anwen.pl/2013/04/wosowa-dieta-sok-z-brzozy.html

poniedziałek, 11 listopada 2013

Sernik w 20 minut

Na pytanie, jakie jest moje ulubione ciasto, odpowiadam bez zastanowienia - sernik, sernik i jeszcze raz sernik !
Ale nie zawsze jednak mam ochotę mielić kilkakrotnie twaróg, robić ciasto, czekać, aż się upiecze...
Po co, jeśli można mieć pyszny sernik w niecałe pół godziny, sernik, który praktycznie robi się sam. 

Przepis zgapiony stąd : klik.
Sprawdzany kilkakrotnie - zawsze był pyszny i znikał natychmiastowo :)

Oczywiście na ogół piekę wielką blachę, więc daję wszystkiego więcej. Najlepiej smakuje, jak trochę postoi, ale my i tak jemy prawie od razu :)

Składniki:

1 kg białego sera ( u mnie sernikowy z wiaderka)
4 jaja
1 kostka maragryny Kasia
1 szklanka cukru
1/3 szklanki mleka
2 budynie waniliowe lub śmietankowe
paczka herbatników

Ser mieszamy mikserem z jajami.
Margarynę i cukier roztapiamy w oddzielnym garnku.
Do mleka dodajemy budynie.
Następnie wyszystko razem mieszamy i gotujemy na małym ogniu przez ok 10 minut.

Wykładamy blachę jedną warstwą herbatników, następnie wylewamy naszą masę, ponownie herbatniki, ponownie masa i jeszcze raz herbatniki.
Na koniec polewa. 

Pałaszujemy ze smakiem :) 




wtorek, 29 października 2013

Wegańskie owsiane bez mąki i cukru

Kto z was nie lubi ciastek?
Słodkich, czekoladowych, orzechowych, kruchych, z polewą, z bakaliami, lukrem, pieczonych na maśle, z dużą ilością cukru.... i po brzegi upchanymi pustymi kaloriami !
Jasne jest też to, że takie ciacha smakują najbardziej tuż po kolacji, zwłaszcza wtedy, kiedy obiecujesz sobie, że od dzisiaj dieta. 
Zjesz jedno ciastko, później drugie i kolejne, i kładziesz się spać z poczuciem klęski, ślepo wierząc, że jutro okaże się cud i wygrasz z miłością do słodkości :)
Na szczęście są jeszcze naturalnie słodkie banany, ultra-zdrowe płatki owsiane, suszona żurawinka i bogate w zdrowe tłuszcze orzeszki. 
Do pełni szczęścia brakuje jeszcze tylko piekarnika ( lub mikrofalówki, jeśli tak jak ja jesteś biednym studentę) ;)

Wymieszaj : szklankę płatków owsianych
                    2 dojrzałe banany

                    garść suszonej żurawiny
                    2 garście orzeszków ziemnych 





Składniki najlepiej zagnieć ręką, uformuj ciastka ( 7 średnich) i włóż do piekarnika nagrzanego do 180-190 stopni na ok. 20 minut - stopień twardości ciastek zależy przecież od prywatnych upodobań.

A później zajadaj, na zdrowie ! I bez wyrzutów sumienia ;)

piątek, 27 września 2013

Kuchniowo

Pojutrze wyjeżdżam... a pamiętam dzień, w którym tu przyjechałam...
Mam nadzieje, ze czas spędzony w Poznaniu minie równie szybko.
Szkoda, że mam co do tego wszystkiego mieszane uczucia...
I brak zeszłorocznej nadziei. Takie to wszystko szare.

Za to cały dzień spędzony w kuchni zaowocował całkiem przyjemnymi zapasami na studencka biedę ;)





czwartek, 26 września 2013

Jabłecznik z budyniem

Jesień to zapach deszczu, lasu i liści spadających z drzew.
To przeskakiwanie przez kałuże. Długie spacery i książki.
Mleko z miodem. 
I jabłka. Koniecznie w naszym ulubionym jabłeczniku z budyniem :)


wiedziałyście, że popularna szarlotka to jedno z mniej kalorycznych ciast ?

ta w 100 g ma 220 kcal :)


1 kg jabłek ( najlepiej antonówek)
kostka masła lub margaryny
4 jaja
1,5 szkl. cukru ( można dać 1 szkl. )
1 szkl. mąki pszennej
1 szkl. mąki ziemniaczanej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 duże opakowania budyniu
1 litr mleka 


Obrane jabłka zetrzeć na tarce o grubych oczkach. Margarynę utrzeć ze szklanką cukru i żółtkami. Nadal ocierając, dodawać powoli mąkę pszenną i ziemniaczaną wymieszaną z proszkiem do pieczenia. Następnie delikatnie wymieszać z pianą ubitą z białek. Budyń z obu opakowań ugotować na litrze mleka z pozostałym cukrem. 3/4 ciasta wyłożyć na wyłożonej papierem blaszce. Następnie położyć jabłka, budyń i wszystko zalać resztą ciasta.
Piec 50 minut w 180 stopniach ;)











niedziela, 22 września 2013

Śniadanie mistrzów - ricotta pancakes

Udało mi się wczoraj w Intermarche upolować ricottę na przecenie ;) Od razu wiedziałam, że zrobię z niej placki Nigelli ;)

wg mnie - jednej z najpiękniejszych kobiet na świecie :)

znacie, lubicie, oglądacie ?

Placki zniknęły w oka mgnieniu, nie zdążyłam ich nawet ''przygotować'' do zdjecia.  Grunt, że były smaczne ! Chyba najdelikatniejsze, jakie kiedykolwiek jadłam...

A wystarczy tylko :

opakowanie ricotty - 250g
2 jaja - osobno białka, osobno żółtka
100 g mąki pszennej
2 łyżeczki oleju
2 łyżki cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
125 ml mleka

Łączymy ze sobą mokre składniki i żółtka, dodajemy suche. W osobnej misce ubijamy białka. Miksujemy ciasto, dodajemy ubite na sztywno białka i smażymy bez dodatku tłuszczu ;)

A potem pałaszujemy z cukrem pudrem lub ulubionym dżemem :)






piątek, 20 września 2013

Czekoladowe ciastka

Za oknem deszcz. Zimno.
Wracasz do domu i chcesz czegoś ciepłego i słodkiego... 
Zawsze możesz polecieć do pobliskiego sklepu i kupić paczkę ciastek z całą tablicą Mendelejewa w składzie.
A możesz też zakasać rękawy i przy gorącej herbacie zrobić błyskawiczne, mega słodkie i baaaardzo czekoladowe ciastka w sam raz na jesienne popołudnia....







Może nie wyglądają, ale pachną obłędnie ;)

A do szczęścia potrzeba nam :

- 3 szklanek mąki pszennej 
- 1 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1 łyżeczki sody oczyszczonej
- 1 łyżeczki soli
- 1 szklanki cukru
-1,5 tabliczki czekolady - u mnie gorzka i mleczna
- garści orzechów laskowych
- opakowania cukru waniliowego 
- 2 jaj
- kostki margaryny

Piekarnik nagrzewamy do 150 stopni. Czekoladę i orzechy siekamy na drobne kawałki. Mieszamy ze sobą suche składniki, dodajemy margarynę i jaja. Zagniatamy i formujemy ciastka, wykładamy na wyłożonej papierem formie i wkładamy do piekarnika. Pieczemy ok. 25- 30 minut, kontrolując sytuację.


Zajadać z ciepłym mlekiem, kakao lub herbatą :)

piątek, 13 września 2013

Pyszne brzydkie kluski szare

Jedzenie musi karmić zmysły. Wszystkie. Nie bez powodu powstały frazeologizmy - jeść oczami, oczy jedzą pierwsze.
Ale nijak ma się to do klusek szarych. Założę się, ze w waszych domach są one specjalnością babć, prababć i cioć. U mnie od jakiegoś czasu to ja rządzę w kuchni i porywam się z motyka na słońce, przygotowując te brzydkie, pracochłonne i niecieszące oka kluchy. A do tego zółtą zupę z zielonej cukinii ;) No i jeszcze chleb ( http://krolowa-sniegu.blogspot.com/2013/08/chleb-na-miare-czasow.html) dla wujka, bo zawsze kiedy mu upiekę, zjadają go jego dzieciaki ;) Oj, raduje to moje serce :)


Zwyczajny domowy obiad, bez ulepszeń, udziwnień. Prostota jest najlepsza. Tak jak te brzydkie kluchy :)
Nie wszystko w życiu musi być piękne, zachwycające, na pokaz.
Wystarczy żeby było od serca.


A żeby uszczęśliwić przeziębioną siostrę wystarczy tylko :

zetrzeć 1 kg ziemniaków ( przy okazji 2 palce : ( )
odcisnąć na sitku
dodać szklankę mąki ( pół żytniej, pół pszennej)
2 jajka
1 łyżeczkę soli
wymieszać
rozłożyć na płaskim talerzu 
spychać po klusce do osolonego wrzątku ;)

a potem zajadać z kremem z cukinii albo solo ;)
najlepiej z rodziną


środa, 11 września 2013

Dla leniwych - banalny placek z malinami

Nie mam dzisiaj najlepszego humoru. Całą noc śniły mi się koszmary, zęby potwornie bolały mnie od nowych łuków, co rusz to pojawiają się nowe problemy będące owocami dawnych decyzji. Przestaje patrzeć na wszystko przez różowe okulary. Pora dorosnąć. Pora zrozumieć, ze nikt nie jest nieśmiertelny, że wszystko się może zdarzyć i ze nic nie może przecież wiecznie trwać. Mam ochotę tupnąć nogą i wrzasnąć, ze to nie tak miało wyglądać, wyjść i wrócić do starego porządku. Ale czas ma to do siebie, ze nie można go cofnąć, choćby się nie wiem jak bardzo tego chciało.

Kaśka, nie marudź, nie smęć, idź do przodu, dziewczyno.           I pracuj !

I zawsze możesz zaraz po zjedzeniu wielkiego obiadu wziąć się za robienie ekspresowego ciasta idealnego dla każdego kuchennego ignoranta :)




Nie jest to co prawda mistrzostwo świata, ale na zimne jesienne popołudnie w sam raz :)


Nie może nie wyjść.


4 jaja
3 szklanki maki
3 łyżeczki proszku do pieczenia
1 szklanka mleka
1 szklanka cukru
1 torebka cukru waniliowego
1 kostka margaryny 
maliny i cukier puder :) 


Jajeczka miksujemy z margaryną i cukrem, dolewamy mleko, dodajemy mąkę i proszek. Wszystko miksujemy. Wylewamy na blachę wysmarowana tłuszczem i posypana bułką tartą. Posypujemy malinami i wrzucamy do piekarnika na ok. 1 godzinkę - 180 st. 

I pałaszujemy. Najlepiej z ciepłym mleczkiem :)

A później zakładamy buty sportowe, zabieramy ze sobą odrobinę dobrych chęci i muzykę. I idziemy biegać !

piątek, 6 września 2013

Złoto Inków na śniadanie :)

Jak tam dziewczęta, jest po 11, wiec na pewno jesteście już po śniadaniu :) A może nie jecie śniadań tak jak ja kiedyś? Oj, nie warto, zdecydowanie nie warto. Dietetycy od lat, co zresztą pewnie już wiecie, powtarzają, że śniadanie to najważniejszy posiłek dnia ! I ja zgadzam się z tym w 100 %. Kto by pomyślał jeszcze kilka lat temu ?
Tymczasem badania dowodzą, że dzień bez śniadania zaczyna aż 10 milionów Polaków, a jest to przecież jeden z najważniejszych posiłków w ciągu dnia. Aby zacząć dobrze dzień, musimy dostarczyć organizmowi odpowiednią dawkę substancji odżywczych i glukozy. Śniadanie dodaje energii, poprawia nastrój i zmniejsza ryzyko podatności na stres.

 Wiecie co to jest ?

No to już wiecie - w garnku mam quinoę - komosę ryżową :)







 

Komosa ryżowa jest powszechnie ceniona ze względu na swoje unikalne właściwości:
- Jest źródłem białka;
- Zawiera żelazo, magnez, potas, cynk, fosfor;
- Jest źródłem witamin z grupy B: kwasu foliowego, Wit. B1 i B2;
- Jest źródłem błonnika pokarmowego. Światowa Organizacja Zdrowia zaleca spożywanie 20-40g błonnika pokarmowego dziennie.  
 
Śniadanie idealne :) Próbowałyście kiedyś, zwracacie uwagę na to, co jecie ?
  
PS Zapraszam na rozdanie :  http://todaytomorrowandforeverbeauty.blogspot.com

Miłego dnia :)