wtorek, 7 stycznia 2014

Motywacja

Zbliża się sesja, codziennie jakieś zaliczenia, masa książek do przeczytania i opracowania.Chroniczny brak czasu i powrót do ''drugiego życia''. Znowu piję dziennie 3 kawy i nie mogę spać. Styczeń nie zapowiada się zbyt przyjemnie, ale tak to jest, jak organizacja czasu leży i kwiczy...
Dlatego dzisiaj nie będzie żadnej ''sensownej'' notki.
Po prostu szukam inspiracji/motywacji.
Zdradźcie mi swoje metody nauki!




PS Dziewczyny, znacie może jakieś triki lub inne sposoby, żeby nauczyć się deklinacji (łacina), jakieś wierszyki, układanki?

Niech już będzie luty!

22 komentarze:

  1. ja zaczynam sesję 1 lutego... też nie wiem jak się z tym wszystkim ogarnę :)
    jak zobaczyłam tytuł, to myślałam, że Ty mi powiesz jak się zmotywować ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. właśnie siedze i zakuwam, wczoraj, a właściwie dzisiaj połozyłam sie o 1, wstałam o 7:30 i od nowa maraton. ja jestem wzrokowcem, troche słuchowcem, więc jak sie czegoś uczę, to chodze po domu i powtarzam, duuzo kolorków mam w notatkach, a jak czegoś nie mogę zapamiętać to obok rysuje sobie comś co mi to przypomina/z czym mi się kojarzy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam ten sam problem niestety ;/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja uczę się na ostatnią chwilę, bo wtedy mam motywację, że muszę ;) A jak uczę się z wyprzedzeniem, to nie mogę się skupić ;)) Dziś zacznę uczyć się na piątek rano, bo mam dużo materiały, a w piatek po zajęciach, czyli po 20, będę się uczyła na sobotę heh ;p

    OdpowiedzUsuń
  5. a ja Ci napiszę tak: tylko bez stresu i pośpiechu, na pewno wszystko ogarniesz i dasz sobie radę ;-)
    ps. mój profesor zawsze mówił tak: "czym byłby student bez buta w indexie?" ;-) mnie te słowa zawsze magicznie motywowały, by jednak nie dostać buta do indeksu :-) trzymam za Ciebie kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  6. Chroniczny brak czasu - skąd ja to znam :P Zawsze uczę się na ostatnią chwilę - wtedy jakoś nawet nauka szybciej wchodzi mi do głowy, bo chyba jestem tak zdesperowana :P
    Widzę, że koleżanka męczy się z łaciną - wiem co to znaczy ;/ U nas zawsze każdy drżał przed zajęciami, bo wykładowca był upiorny, ale jakoś to przeżyliśmy ;) I na egzaminie nawet nie było tak ciężko ;) No a deklinacji polecam po prostu nauczyć się na pamięć.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja łaciny uczę na zasadzie zapamiętania i skojarzenia pierwszych literek:D

    OdpowiedzUsuń
  8. dasz radę :)

    ja też będę miała sesję a już mam prawie wszystko zaliczone :) pozostało tylko pisanie pracy magisterskiej...ciężko się zabrać....

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja przed maturą z matematyki nie powtarzałam z książek tylko wchodziłam na np. trudne.pl i rozwiązywałam ludziom zadania. Jak czegoś nie pamiętałam, to szybko zerkałam w definicję i jakoś poszło:) Angielskiego uczę się robiąc sobie fiszki:) Teraz na kosmetyce najgorsze jest kucie na blachę:P Nigdy nie lubiłam, nie umiałam i nigdy mi nie szło:) I tak już dużo czasu do nauki nie mam, bo jutro pierwszy egzamin zawodowy:) Liczę, że to, czego uczyłam się przez ostatnie 1.5 roku gdzieś tam w głowie zostało:) A jeśli chodzi o porę dnia odpowiednią do nauki to u mnie to 5 rano:) Ciężko wstać i przez pierwsze 10 minut siedzę nieprzytomna, ale jak się rozbudzę to wszystko do głowy ekspresowo wchodzi:) A z motywacji, to powiedziałam sobie, że za każdy dobrze zdany egzamin (semestralny czy zawodowy) kupię sobie nową szminkę:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A patrząc na nick - kolejna fanka "Pamiętników Wampirów"?:)

      Usuń
  10. niestety nie pomogę, przyznam, że nie znam się (przynajmniej na razie) jestem dopiero w gimnazjum, a więc wielkie egzaminy mnie nie dotyczą, ale wiem przez co przechodzisz mam siostrę studiującą i do jest po prostu straszne :( jeżeli miałabtys czas i chęć to weszłabyś na moją stronkę?

    zle-czy-dobre-ale-moje-zycie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. a ja coraz bardziej dochodzę do wniosku że nie potrzebnie chodzę na studia :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Hej. Dzięki za odwiedziny i obserwuję.
    Moja siostra niedługo ma sesję, więc wiem jak to wygląda, ona jest na budownictwie, już 3 rok. A ty dokładniej co studiujesz, i który rok? Najważniejsze, a jednocześnie trudne, jak pisałaś, to organizacja. Na pewno się aż tak nie denerwuj, zrób ciepłą herbatkę i się skup, bo ja niekiedy też tak mam, chociaż nie mam tyle nauki. Nie mogę się niczego nauczyc dopóki się porządnie nie skupię. Powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  13. A tak poza tym, piszesz super posty. W weekend wezmę się i przeczytam. Niestety teraz nie mam czasu, bo muszę się pouczyc.

    OdpowiedzUsuń
  14. o
    s
    t
    (rysujesz zielsko jakim jest ost)
    mus
    tis
    nt
    (mus-imy[ tyle sie łaciny uczyć ale] tiiis tsiii cii na ten temat)

    Naaaciągane,ale pamiętam że tego się tak nauczyłam. Wierszyki kiedyś pamiętałam,ale to w LO było...cóż łacinka i greczka dobija człowieczka! Pooooowoooodzeniaaaaa ! Łacina nie jest taka zła-zaliczysz ją raz dwa! :D

    OdpowiedzUsuń
  15. O rany, metod nauki to ja nie mam... Podkreślam tylko notatki i uczę się niektórych rzeczy na pamięć, niektóre próbuję kojarzyć, a inne znów zrozumieć. A co studiujesz i na którym roku?

    OdpowiedzUsuń
  16. O matko pamiętam jak i ja wkuwałam łacinę. Niestety siedziałam nad deklinacjami dobrych parę dni i o prostu powtarzałam je w kółko a ktoś mnie sprawdzał czy mówię dobrze :]

    OdpowiedzUsuń
  17. ja nie pamiętam jak to było już w szkole stare czasy

    OdpowiedzUsuń
  18. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń