sobota, 30 listopada 2013

Niech staną się święta !

No i stało się. Mamy już grudzień, minął kolejny rok...
Już niedługo święta...

Od kiedy pamiętam, zawsze uważałam sama siebie za Grinch'a i świąt z całego serca nienawidziłam. 
Teraz jestem drugi rok z dala od domu rodzinnego i dzisiaj przyłapałam się na tym, jak, jeszcze przed otwarciem oczu, wyobrażałam sobie, że jestem w domu. Pachniało grzybami i makiem. Mama jak zwykle krzątała się od nieludzko wczesnych godzin. Gdzieś tam grały kolędy, coś kipiało na kuchni...
Nigdy nie sądziłam, że uznam ten obraz za piękny, że sama będę chciała do niego wracać...
A chcę, bardzo chcę, miałam dzisiaj cichą dziecięcą nadzieję, że otworzę oczy i znajdę się w swoim starym pokoju...
Ale niestety -  trzeba się uczyć, chodzić na zajęcia, zaliczać kolokwia... 
Jedynym plusem przyszłych dni jest wymarzony wyjazd na Weihnachtsmarkt do Berlina !
Już nie mogę się doczekać !













 Dlaczego w naszym kraju nie ma takich cudownych jarmarków? :(

Czekoladowy peeling cukrowy Perfecta




Krótko i na temat - bardzo dobry peeling ! Warto wydać na niego te 18 zł, chociaż widziałam też w kilku promocjach za 14,99 i nawet 9,99. 

Przyjemny w użyciu.
Piękny zapach.
Wygładza.
Nawilża.
Wydajny. 

Zwyczajnie działa tak, jak działać powinien każdy peeling :)

Jakiś minus?

Zdecydowanie skład. Niestety chemiczny - Paraffinum Liquidum na pierwszym miejscu, no, nie najlepiej, kolego ! 

Ale za te 15 zł nie powinniśmy jednak spodziewać się cudów. Wiadomo, że zawsze najlepiej zrobić własny peeling, a tego typu kosmetyki stosować awaryjnie. 

Gofry marchewkowe

Sobota - po ciężkim tygodniu - można sobie pozwolić na bardziej nietypowe śniadanie ;)

Dla wszystkich wielbicieli ciężkiego marchewkowego ciasta :)


zdjęcia wykonywane niestety komórkowym - aparat w naprawie :(


jak na studenckie warunki chyba nie jest źle ;)

Przepis: 

5 łyżek mąki ( żeby było zdrowiej żytniej, ale ja takiej nie posiadam, więc użyłam pszennej)
łyżeczka oleju / oliwy / tłuszczu
1 średnia marchew
1/3 łyżeczki sody
1 łyżeczka cukru
50 ml mleka
1 jajko
cynamon

Mieszamy ze sobą suche składniki. Następnie dodajemy jajko i mleko. Miksujemy. Marchew trzemy na drobnych oczkach i dodajemy do ciasta. Wszystko ze sobą łączymy i wlewamy do nagrzanej gofrownicy. Z przepisu wychodzą 3 gofry :)


Przepis pochodzi stąd.

piątek, 29 listopada 2013

Czy Bio Oil działa ?

Od lat szukam skutecznego sposobu na pozbycie się rozstępów. Wierzcie lub nie, ale jeśli chodzi o kosmetyki, to wypróbowałam praktycznie wszystkiego, zaczynając od zwykłej oliwki dla dzieci, a kończąc na ''profesjonalnym'' Revitolu za prawie 200 zł.

Ostatnim moim nabytkiem stał się osławiony w mediach specjalistyczny olejek ''Bio Oil''. 




Preparat ten można na pewno znaleźć w Rossmannie i Superpharm, podejrzewam też, że jest on również dostępny w Hebe, ale głowy nie dam ;)

Regularnie można kupić go za ok. 50 zł, ale dosyć często jest też w promocji za 29,99. 

Jeśli chodzi o badania, skład czy recepturę, odsyłam na stronę producenta - klik.

A teraz moja subiektywna opinia. 

Używając olejku z mniejszą lub większą regularnością, zużyłam 2 opakowania. Przy tym muszę zaznaczyć, że moje rozstępy są już w ostatnim, tym białym, stadium, więc tak naprawdę niewiele już można dla nich zrobić... Ale poddawać się nie można :) 
Olejek sam w sobie jest przyjemny, bezwonny i co baaaardzo ważne - wchłania się naprawdę szybko i nie brudzi ubrań.
Rzeczywiście też poprawia stan skóry, ujędrnia ją - przy czym jest to efekt raczej krótkotrwały - jeśli zapomnisz o następnym ''smarowaniu'', skóra wróci do wcześniejszego stanu. 
Jeśli mam być szczera - nie zauważyłam cudów, rozstępy wcale nie zniknęły, mam wrażenie, że minimalnie się spłyciły, ale naprawdę minimalnie... Duży plus za to, że nie zauważyłam żadnych nowych lokatorów :)
Reasumując, kosmetyk cudów nie zdziała ! Nie oszukujmy się. Jedyne efekty możemy osiągnąć pełną regularnością w stosowaniu, a jak to wygląda w realu, wiadomo...Myślę, że bardziej zadowolone mogą być z niego osoby, które posiadają rozstępy w fazie zapalnej, wtedy istnieje największa możliwość pozbycia się ich, jednakże sądzę, że takie same efekty możemy osiągnąć zwyczajną oliwką, olejkiem arganowym czy kremem na rozstępy Perfecty w czterokrotnie niższej cenie. 

Temu kosmetykowi już podziękuję. 

środa, 27 listopada 2013

A ty, czytasz erotyki ?

Czy ktokolwiek inny może pochwalić się studiami, gdzie od ósmej rano czyta się erotyki ?

Poetyka zmienia patrzenie na świat i zmienia cały układ dnia, bo jak można uczyć się klasyfikacji głosek, jeśli w uszach dźwięczy ci wdzięczny Przyboś? Geniusz.

Tak bardzo kocham poezję, że nie ważne, że nie ta pora i nie to miejsce...
Chociaż może na to zawsze jest i miejsce, i pora ? 


Ten dzień nie kończył się i dłużył, nieruchomo wisząc,
aż promienniej,
strzeliściej się rozwiał!
Zmrok gwałtowniej pierwsze gwiazdy wyrajał!
Świtała zorza nocy: twoja głowa.

Za oknem, rozpachnionym napęczniałą, parną ziemią,
liściastym, obłokowym szumem świat ościenny
przepłynął —
pokój głębią, jak burza ulewą, odelgnął!

Rzut twych w mroku zapalonych ramion
z sukni twoją nagłą nagość
wypłomienił!

W rozłęk biódr, w wilgną różę, rozpękłą od zewnątrz,
moim pędem, nabrzmiałym i tkliwym, do dna twego ciała,
do dreszczu wynikłego z nas, jak piorun z chwili,
zwarciej, głębiej, potężniej,
tkliwiej,
do zachwytu tchu!... Gdy spadła
ta
jedna noc więcej tysiąc!



Piękne, takie piękne zakończenie dnia !

wtorek, 26 listopada 2013

Ciasto Salceson

Brzydkie jak salceson, ale smaczne i bez dodatku mięsa ;p

Nie może się nie udać.

Banalne, jesienne, korzenne. Spróbujcie ;)


6 jaj
1 szklanka cukru
3 szkl. mąki
1,5 łyżeczki sody
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
1,5 łyżeczki cynamonu lub przyprawy korzennej
1,5 łyżki kakao
1,5 szkl. oleju
6 jabłek
dodatkowo - drobno posiekane orzechy włoskie, łyżka powideł śliwkowych lub garść czy dwie rodzynek

Jabłka obieramy i kroimy w kostkę. Dodajemy je do wyrobionego ciasta a następnie przelewamy do blachy i pieczemy przez ok. godzinę w 150 stopniach.   

poniedziałek, 25 listopada 2013

Bieganie - inspiracje

Chyba się uzależniłam ! I coraz bardziej kocham to uzależnienie !
Niech ktoś uzależni się razem ze mną !

Miałam biegać co drugi dzień, ale nie mogę się powstrzymać i pomimo natłoku obowiązków biegam codziennie :)
Kiedyś pokonam maraton !

         


        

       
#maraton #bieganie #motywacja #cytat

Wieczorne sesje biegowe i pokonywanie granic swoich własnych ułomności to najwspanialsze, co mnie ostatnio spotyka. Bez zbędnych slow. 


SPRÓBUJ I TY !

niedziela, 24 listopada 2013

Marilyn Monroe - niecodziennie

Nigdy nie rozumiałam tych wszystkich zachwytów nad Marilyn Monroe. Zawsze wolałam Audrey Hepburn. Swoją drogą - to zabawne, że ludzie dzielą się na fanów jednej albo drugiej Wydawało mi się, że Marilyn jest zbyt pretensjonalna, zbyt oczywiście piękna. Boska blondynka, gwiazda swoich czasów, liczne romanse, obfite biodra i wiele filmowych ról. Tyle. Nie wiedziałam o niej nic więcej. I sądzę, że wy pewnie też nie wiecie. 
Jesteśmy wzrokowcami, a czasami powinniśmy oślepnąć choćby na chwilę, żeby być w stanie dostrzec odrobinę więcej, móc zauważyć to, co wcale nie takie oczywiste.
Bo kto jest w stanie domyślić się, że młoda, piękna, sławna, bogata i uwielbiana na całym świecie kobieta jest w gruncie rzeczy nieszczęśliwym człowiekiem ? Że cierpi na depresję, jest bardzo samotna, zamknięta, chodzi na terapię i myśli o samobójstwie? A w wolnych chwilach nie chadza na przyjęcia i do spa,jak robią to współczesne gwiazdy, ale czyta, sama tworzy i myśli, i zachwyca się sztuką. Sama przecież jest jej jednym z najpiękniejszych wyrazów. 
Nie chciałabym tutaj przytaczaj jej biografii, pisać, kiedy się urodziła i kiedy zmarła. To takie szkolne i bezosobowe. Jak odrabianie zadań z matematyki. A przecież za tymi liczbami istnieje jakiś świat, jakieś emocje, przeżycia, łzy i uśmiechy.
Szkoda, że nie uczą nas tego w szkołach, szkoda, że sami zamykamy się w tych schematycznych ramach.

Sądzę, że warto otworzyć oczy.
I warto przeczytać książkę z fragmentami prywatnych zdjęć i zapisków z pamiętnika jednej z największych gwiazd wszech czasów. 








sobota, 23 listopada 2013

A wokół biel

Mam takie marzenie, żeby pewnego dnia doczekać się własnego mieszkania/domu i urządzić je/go na biało. Żeby było czysto, schludnie, elegancko i w miarę możliwości minimalistycznie. A oprócz bieli naturalne drewno i kwiatowe (folklorystyczne) elementy. Rozmarzyłam się, ale przecież czasem można...








                

               

   


Cudownie byłoby mieć własne cztery kąty...

wtorek, 19 listopada 2013

Bułeczki z otrębami na studencką biedę

Wolny dzień, wolna kuchnia...
I tak oto z niczego powstaje 8 pysznych i zdrowych cosiów ;)




Czyli nieporadne takie moje pierwsze bułki ;) 

Do ich zrobienia wystarczy :

240 g mąki pszennej
4 łyżki otrąb pszennych
3 łyżki otrąb żytnich
1. 5 łyżki oleju
15 g drożdży
2 płaskie łyżeczki cukru
1 łyżeczka soli
180 g wody

  1. Drożdże wymieszać z łyżeczką cukru i 2 łyżkami wody. Odstawić do wyrośnięcia na 15min.
  2. Zaczyn połączyć z pozostałymi składnikami. Wyrobić ciasto ręcznie lub przy pomocy miksera z hakiem. Ciasto powinno być gładkie i niezbyt twarde.
  3. Uformować z ciasta kulę. Posmarować ją delikatnie olejem roślinnym i przełożyć do miski. Odstawić na 1 godz. do wyrośnięcia. Ciasto powinno podwoić swoją objętość.
  4. Ciasto po wyrośnięciu podzielić na 8 części. Z każdej uformować bułeczkę. 
  5. Gotowe bułeczki przełożyć na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Przykryć ściereczką i odstawić na 40- 60min. do wyrośnięcia.
  6. Piec około 10min. w temperaturze 230°C. Kolejno zmniejszyć temperaturę do 210°C i piec dalej około 5 -10min. Bułki powinny być wyraźnie zarumienione. Bułki ostudzić na kratce z piekarnika.

Przepis inspirowany przepisem Elizy Mórawskiej z White Plate. 

poniedziałek, 18 listopada 2013

Pachnidło - Miss Dior

Nie dość, że mam dzisiaj wolny dzień, to przez kilka godzin jestem sama w mieszkaniu. Uwielbiam !
Zdążyłam już posprzątać, ogarnąć włosy, zrobić małe spa i zagnieść ciasto na moje pierwsze bułeczki orkiszowe ! Mam nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze i przez kilka najbliższych dni będę miała, co pałaszować na śniadanko :)
A w czasie wyrastania drożdżowego ciasta piszę notkę o moich najnowszych i najbardziej reklamowanych ostatnimi czasy perfumach. 

Według Diora zapach Eau de Parfum Miss Dior Chérie stworzony został dla „eleganckiej, energicznej i zakochanej młodej kobiety”. Z natury romantyczna, Miss Dior Chérie wzbudza intensywną i swawolną miłość, której jednocześnie poszukuje. Uosabia spontaniczną radość życia współczesnej młodej kobiety, reprezentując charakterystyczny typ wolności i uwodzenia. Zapach charakteryzuje natychmiastowy i porywający urok. Miss Dior Chérie jest kompozycją szyprową, która rozwija się stopniowo. Przemienia się z przejmującego uroku świeżego, owocowego i cytrusowego preludium w kwitnące nuty kwiatowe, a następnie w szlachetną elegancję paczuli, nim w końcu zabrzmi końcowa nuta piżma, ostatni ślad pamięci. Dzięki naprawdę bogatym składnikom zawartym w sercu formuły, Miss Dior Chérie rozwija się w najbardziej intensywny i zaskakujący sposób.

  • Nuta zapachowa: szyprowa
  • Kategoria zapachu: świeży

    Dodam, że 30 ml perfum kosztuje w Douglas'ie 249 zł, dostać można je również w innych perfumeriach oraz w Sephorze lub w internecie, czego oczywiście raczej nie polecam :)

    Jak widać - takie perfumy to ogromny wydatek, ale praktycznie od zawsze wyznaję zasadę, że za dobre rzeczy trzeba zapłacić. A dobre perfumy zwyczajnie muszę dużo kosztować. Moja nauczycielka chemii z liceum zawsze powtarzała chłopakom, żeby nie kupowały swoim ukochanym kwiatów czy ''jakichś brylantów'', ale właśnie perfumy, te naturalne rzecz jasna. Wyprodukowane z naturalnych kwiatowych olejków. Zresztą ja sama uważam, że zapach, który ze sobą nosimy sam w sobie tworzy naszą aurę, nadaje charakteru. Ja osobiście mogę wyjść z domu niepomalowana, nieuczesana, ale zawsze chociaż raz muszę psiknąć się ulubionym zapachem :) 

    A później idę spotkać się z przyjaciółką, która od razu pyta : co tak pachnie ?! żeby za parę sekund dodać - no tak, to ty :)
    Czy może być coś przyjemniejszego ?



    A wy jakich perfum używacie ?

    niedziela, 17 listopada 2013

    Sok z brzozy


    Jakiś czas temu postanowiłam na stałe zrezygnować ze sztucznie słodzonych napojów, nawet z kartonowych czy domowych soków. Jechałam tylko na butelkowej wodzie, gorzkiej herbacie i kawie z mlekiem. 
    Ostatnio jednak znowu zaczęło ciągnąc mnie z stronę, może nie Coli czy Sprite'a, ale soków. Zaczęłam kupować pomarańczowy i porzeczkowy - innych nie tykam. Ale te też mi się ''przepiły'' i wtedy nie wiadomo skąd przypomniał mi się brzozowy sok, który mama kupowała nam często, kiedy byliśmy mali. Tym razem to ja wyruszyłam na poszukiwania i wcale nie musiałam się przepracowywać, bo taki soczek możecie dostać nawet w Netto. Nie sprawdzałam właściwości odżywczych, ani nawet ceny ( ja, skąpiec nr 1 ! ), zapłaciłam niecałe 3 zł i delektowałam się naturalnym sokiem z drzewa... :)

    Dopiero później przeczytałam, że :
    W jego składzie znajdziemy m.in.: kwas cytrynowy,kwas jabłkowy, wapń, fosfor, potas,  magnez, żelazo, witaminy z grupy B,miedź, związki żywiczne oraz garbniki. 
    Sok z brzozy to naturalny produkt o wspaniałym smaku. Nie zawiera konserwantów, barwników i wody – jest w 100 procentach naturalny. Niewiele jest naturalnych produktów, które odgrywałyby tak dużą rolę w oczyszczaniu organizmu. Dzisiaj kuracja z soku brzozowego jest jedną z najbardziej znanych metod detoksykacji organizmu.

    No i jestem ukontentowana wystarczająco :)

    Szkoda tylko, że soczek ten nie kosztuje tyle co woda i raczej nie mogę pozwolić sobie na zastosowanie takiej odżywczej kuracji :( Ale może kiedyś...

    W każdym razie każdemu polecam spróbować, bo nieczęsto jednak możemy skosztować soku produkowanego przez drzewo. Nie wiem, jak wy, ale ja uwielbiam takie atrakcje ;) 

    Jeśli ktoś chciałby poczytać więcej o właściwościach soku brzozowego na np. włosy, to polecam http://www.anwen.pl/2013/04/wosowa-dieta-sok-z-brzozy.html

    Liebster blog award

    Jest mi niezmiernie miło, że ostatnimi dniami zostałam dwukrotnie nominowana do zabawy Liebster Blog Award, czyli na odpowiadanie na pytania zadane przez innych blogerów. 

    Tag od Nelli i Belli, czyli dziewczyn z bloga zakrecone-testerki.blogspot.com

    1. Czerń czy biel?
    2. Od kiedy prowadzisz bloga?
    3. Co lubisz w blogowaniu?
    4. Co Cię denerwuje w blogowaniu?
    5. Rzecz,która poprawia Ci nastrój?
    6. Kim chciałaś być w dzieciństwie?
    7. Imię pierwszej miłości?
    8. Co jest dla Ciebie najważniejsze w życiu?
    9. Za co siebie lubisz?
    10. Kosmetyczny ulubieniec?
    11. Rozważna czy romantyczna?

    1. Trudne pytanie. Uwielbiam oba te kolory. Kiedyś zwłaszcza ten pierwszy. Teraz  jednak zauważyłam, że prawie każda moja nowa bluzka jest koloru białego, więc...biel :)
    2. Bloga prowadzę od... o ile dobrze pamiętam od końca sierpnia z przerwą na prawie cały październik, więc stosunkowo niedługo :)
    3. W blogowaniu najbardziej lubię chyba interakcje między ludźmi, to, że to, co napiszę nie trafia gdzieś w próżnię i zawsze po drugiej stronie monitora znajdzie się ktoś, kto to przeczyta.
    4. Hmm... denerwuje mnie sztuczne nabijanie sobie komentarzy, wejść, raczej takie sprawy techniczne, to, że ktoś coś komentuje, nie czytając wcześniej nawet połowy posta...
    5. Oglądanie filmów, spotkania z przyjaciółmi, pieczenie, pieczenie i jeszcze raz jedzenie :)
    6. Nauczycielką ! Zaraz gdzieś obok królowej śniegu :)
    7. Leonardo... Leonardo diCaprio :)
    8. RODZINA !
    9. Trudne pytanie... Chyba nie lubię siebie w taki sposób, jak lubi się inne nowo poznane osoby, wydaje mi się, że sama ze sobą tworzę stare dobre małżeństwo, która trwa razem bardziej z przyzwyczajenia i przywiązania niż z realnego uczucia. Ale lubię to, że jestem wieczną optymistką, rzadko zdarza mi się tak po ludzku stąpać po ziemi, na ogół bujam gdzieś wysoko w chmurach...
    10. Prawdę mówią nie mam... cały czas szukam :) Ale uważam, że najlepszym kosmetykiem jest sen i zdrowe jedzenie :)
    11. Bardzo chciałabym być bardziej rozważna !


    I drugi tag od Bei z bloga: http://foxyfanatic.blogspot.com/


    1. Jakiego rodzaju postu/-ów nigdy nie umieścisz na swoim blogu?
    2. Jaką cechę charakteru cenisz w sobie najbardziej i dlaczego?
    3. Czy zwracasz uwagę na to czy kosmetyk jest testowany na zwierzętach?
    4. Czy interesujesz się sportem, uprawiasz lub uprawiałaś jakąś dyscyplinę sportową?
    5. Festiwale muzyczne (typu Woodstock, Open’er itp.) – tak czy nie? Dlaczego?
    6. Jakimi słowami/mottem/cytatem kierujesz się w życiu?
    7. Kino czy teatr?
    8. Jakie zajęcie jest dla Ciebie najbardziej odprężające, relaksujące?
    9. Czy masz swój niezastąpiony kosmetyk do którego zawsze wracasz?
    10. Co chciałabyś wprowadzić do swojej diety, a co w niej ograniczyć i dlaczego?
    11. Kogo ze sławnych osób uważasz za ideał pod względem wyglądu? Wybierz kobietę i/lub mężczyznę.

    1. Nigdy nie mów nigdy :) Ale myślę, że chciałabym jak najdłużej pozostać anonimowa :)
    2. Optymizm - to cecha charakteru ?  W każdym razie chyba tylko to w sobie cenię :) Uważam, że pozytywne podejście do życia, problemów, codzienności pomaga uporać się z wszystkim tym, co szare, ponure i niechciane:)
    3. Prawdę mówią bardzo rzadko, większą uwagę zwracam na sam skład, lubię gdy jest w miarę możliwości naturalny.
    4. Biegam co drugi dzień, swego czasu namiętnie oglądałam też mecze siatkarskie i piłkarskie, bardzo podziwiam wszystkich profesjonalnych sportowców :)
    5. Tak, tak, tak, i Woodstock, i Open'er. Uważam, że na takich festiwalach dopiero można tak naprawdę poznać muzykę, prawdziwą muzykę, zobaczyć prawdziwe emocje, zresztą każdy koncert na żywo to niezapomniana przygoda, nie do porównania ze słuchaniem muzyki przez słuchawki ;)
    6. Świat tylko taki. Żyć i umierać tylko tyle. A wszystko inne jest jak Bach chwilowo grany na pile. Kocham Szymborską ! ! !
    7. Bardzo trudne pytanie, bo uwielbiam i kino, i teatr, ale jeśli mam wybierać, to chyba właśnie teatr- jest bardziej prawdziwy, bardziej oryginalny, bliższy prawdziwej sztuce. Film to jednak w dużej mierze techniczny wyrób informatyków, grafików itd. Zresztą każde przedstawienie jest niepowtarzalne przez to, że jest żywe, z kinem jest zupełnie odwrotnie. Dany film możemy obejrzeć, kiedy tylko chcemy. Zmieniają się tylko nasze wewnętrzne stany. 
    8. Sprzątanie, pieczenie, czytanie... idealna ze mnie kura domowa ;)
    9. Jestem zdradliwą bestią i nie dotrzymuję wierności żadnemu kosmetykowi ;)
    10.  Jestem obecnie w takim momencie, że jestem bardzo zadowolona z mojej diety. Oczywiście chciałabym jeszcze jak najbardziej przybliżyć ją do pola - stosować jak najwięcej naturalnych i ekologicznych składników i na stałe zrezygnować ze wszystkiego, co przetworzone. 
    11. Staram się nie oceniać ludzi po wyglądzie. Ale niech pomyślę... Audrey Hepburn i Leo diCaprio :)


    Ja natomiast nominuję : 




    I moje pytania : 

    1. Morze czy góry ?
    2. Co robisz, gdy jest ci smutno ?
    3. Słodkie czy słone ?
    4. Wakacje marzeń.
    5. Wolisz psy rasowe czy kundelki ?
    6. Co cenisz w naszym kraju ?
    7. Miłość czy pieniądze?
    8. Ulubiona pora dnia i dlaczego.
    9. Ulubione poeta tudzież poetka.
    10. A gdybyś tak do końca życia nie musiała pracować...
    11. Gdy widzę kogoś po raz pierwszy największą uwagę zwracam na...




    A w galeriach już niedługo zaczną się święta...

    sobota, 16 listopada 2013

    Pobiegane

    Wróciłam do regularnego. Do studenckiego życia pod hasłem wiecznie-nie-mam-czasu. 
    Do tego dziwnego punktu zawieszenia bez szczęścia, które być powinno, a którego nie ma, które gonię i które tracę po chwili. Nigdy nie lubiłam bawić się w chowanego.
    A może znowu wymagam za dużo od siebie, od świata. Szymborska wiedziała, że Świat tylko taki. Po co chcieć więcej ?
    Ale co zrobić, kiedy w myślach znowu coś krzyczy - to nie tak miało wyglądać ! Zapala się czerwona lampka i nie wiadomo, co zrobić.
    Dobrze, że dzisiaj sobota, dobrze, że przyjaciółka nie mogła się spotkać, dobrze, że jestem sama i boli mnie kolano. Coś musi. 
    Kładę ikeiową świeczkę porzeczkową na kupionym dzisiaj białym stoliku za jedyne 19,99, obok leżą wiersze do zanalizowania. A ja chciałabym przenieść się w czasie i może w przestrzeni też. 

    No i kupiłam w końcu torebkę :) Poszczęściło mi się, bo trafiłam na promocję - 20 % w CCC, dlatego można powiedzieć, że stolik z Ikei mam w gratisie. Gratis - ulubione słowo moje.




    Denko nr 1

    No więc przyszedł czas na moje pierwsze - trochę ubogie denko ;)


    Numero Uno - maseczka Planet spa, greek seas, peel of


    Cena regularna - 25 zł, ale często występuje w promocji za 9,99 zł.

    Składzik : Aqua, Alcohol Denat., Polyvinyl Alcohol, Poloxamer 185, Ethoxydiglycol, Butylene Glycol, Xanthan Gum, Chondrus Crispus Extract, Methylparaben, Parfum, Sea Salt, Algae Extract.

    Przyznam szczerze, że maska zrobiła u nas fororę już dawno temu, właśnie przez swoją formę peel off. Pewnie zdążyłyście zauważyć, że w składzie króluje alkohol... I niestety czuć go i podczas nakładania maski, i podczas jej wchłaniania. Obie jednak z mamą mamy cerę suchą, ale nie zauważyłyśmy, aby kiedykolwiek została ona dodatkowo wysuszona przez avonowską maseczkę.Sądzę jednak,że dla osób bardziej wrażliwych taka ilość alkoholu mogłaby jednak stanowić pewien problem. Co więcej - maseczka ma konsystencję bardzo gęstego żelu, przez co nie jest jakoś szczególnie wydajna, ale bardzo łatwo się aplikuje. Najlepszą atrakcją dla mnie i tak zawsze pozostanie jej ściąganie - peel off to ulubiona maska wszystkich wariatów :) Zawsze po jej zaaplikowaniu mam poczucie, że moja skóra jest odświeżona i oczyszczona. A przecież o to właśnie chodzi :)

    Numero dos :) Avon, Planet Spa Thailand Lotus Flower




    Cena - regularnie 25 zł, w promocji 9,99 zł. 

    Ta maseczka nie sprawia już tyle radości podczas ściągania :( Chociaż... Zdradzę wam tajemnicę - z białej robi się fioletowa :) Zawsze coś ! Oprócz tego ma zdecydowanie przyjemniejszy, mniej alkoholowy zapaszek. Dosyć szybko zasycha i silnie ściąga całą skórę na twarzy. Niestety do zmycia potrzebuje wody, a później mleczka/ toniku. Zmywanie jej nie należy do najprzyjemniejszych obrzędów :) Skóra zaraz po usunięciu jej wydaje się bardziej gładka i oczyszczona, ale na cuda nie ma co liczyć, drogie panie :)

    Numero tres - Żel Nivea Visage z ekstraktem z magnolii

    Takie niewyjściowe zdjęcie, ale widać przynajmniej, że żel używany i zużyty ! 

    Cena - ok. 14 zł. 

    To, że opakowanie jest takie ''zjechane'' świadczy również o tym, że żel jest bardzo wydajny ! Ma przyjemny, świeży, delikatny zapach. Można stosować go jako żel, peeling i maskę - multizadaniowość ! Według mnie najlepiej działa jako peeling, bo ma typową dla peelingu konsystencję i drobinki, które pomagają w usuwaniu naskórka. Co oprócz tego ? Nie podrażnia skóry. Po użyciu skóra rzeczywiście wydaje się być oczyszczona i zmatowiona, chociaż z góry przyznaję, że nie mam problemu z nadmiernym wydzielaniem sebum. Najogólniej rzecz ujmując - jest ok, krzywdy na pewno nie robi, ale cudów także nie należy się po nim oczekiwać. 

    Numero quatro - Szampon do włosów Syoss Pro - Cellium Keratin 
    Cena - 9,99  w promocji

    Szampon, jak mówi opis, ma za zadanie zregenerować włosy suche i zniszczone. Ja z reguły nie wierzę w takie bajki, zresztą wyznaję zasadę, że szampon tak naprawdę niewiele może i w działaniu podobny jest do detergentu. Wymagać można, ale od odżywki, maski... Używała go oprócz mnie mama i siostra. Obie były zadowolone. Szampon na pewno nie przesusza włosów. Ułatwia ich rozczesywanie, nie plącze i nie skleja. Konsystencja też nie jest jakaś szczególna. Jak u większości szamponów - jasna i rzadsza od odżywkowej. Bez konkretnego zapachu, nie uczula i nie podrażnia. Szampon jak szampon :) Może do niego wrócę...

    Maseczka i podkład pojawią się w następnym wpisie ;)

    poniedziałek, 11 listopada 2013

    Sernik w 20 minut

    Na pytanie, jakie jest moje ulubione ciasto, odpowiadam bez zastanowienia - sernik, sernik i jeszcze raz sernik !
    Ale nie zawsze jednak mam ochotę mielić kilkakrotnie twaróg, robić ciasto, czekać, aż się upiecze...
    Po co, jeśli można mieć pyszny sernik w niecałe pół godziny, sernik, który praktycznie robi się sam. 

    Przepis zgapiony stąd : klik.
    Sprawdzany kilkakrotnie - zawsze był pyszny i znikał natychmiastowo :)

    Oczywiście na ogół piekę wielką blachę, więc daję wszystkiego więcej. Najlepiej smakuje, jak trochę postoi, ale my i tak jemy prawie od razu :)

    Składniki:

    1 kg białego sera ( u mnie sernikowy z wiaderka)
    4 jaja
    1 kostka maragryny Kasia
    1 szklanka cukru
    1/3 szklanki mleka
    2 budynie waniliowe lub śmietankowe
    paczka herbatników

    Ser mieszamy mikserem z jajami.
    Margarynę i cukier roztapiamy w oddzielnym garnku.
    Do mleka dodajemy budynie.
    Następnie wyszystko razem mieszamy i gotujemy na małym ogniu przez ok 10 minut.

    Wykładamy blachę jedną warstwą herbatników, następnie wylewamy naszą masę, ponownie herbatniki, ponownie masa i jeszcze raz herbatniki.
    Na koniec polewa. 

    Pałaszujemy ze smakiem :)