poniedziałek, 11 listopada 2013

Sernik w 20 minut

Na pytanie, jakie jest moje ulubione ciasto, odpowiadam bez zastanowienia - sernik, sernik i jeszcze raz sernik !
Ale nie zawsze jednak mam ochotę mielić kilkakrotnie twaróg, robić ciasto, czekać, aż się upiecze...
Po co, jeśli można mieć pyszny sernik w niecałe pół godziny, sernik, który praktycznie robi się sam. 

Przepis zgapiony stąd : klik.
Sprawdzany kilkakrotnie - zawsze był pyszny i znikał natychmiastowo :)

Oczywiście na ogół piekę wielką blachę, więc daję wszystkiego więcej. Najlepiej smakuje, jak trochę postoi, ale my i tak jemy prawie od razu :)

Składniki:

1 kg białego sera ( u mnie sernikowy z wiaderka)
4 jaja
1 kostka maragryny Kasia
1 szklanka cukru
1/3 szklanki mleka
2 budynie waniliowe lub śmietankowe
paczka herbatników

Ser mieszamy mikserem z jajami.
Margarynę i cukier roztapiamy w oddzielnym garnku.
Do mleka dodajemy budynie.
Następnie wyszystko razem mieszamy i gotujemy na małym ogniu przez ok 10 minut.

Wykładamy blachę jedną warstwą herbatników, następnie wylewamy naszą masę, ponownie herbatniki, ponownie masa i jeszcze raz herbatniki.
Na koniec polewa. 

Pałaszujemy ze smakiem :) 




Najdroższe torebki

Przetrząsając wczoraj internet w poszukiwaniu nowej torebki natknęłam się na całkiem sporo ciekawostek. Oj, jakże piękne było życie w błogiej niewiedzy...
Nigdy właściwie nie zdawałam sobie sprawy z tego, że gdzieś na świecie jakaś wytworna dama może nosić torebkę o wartości całkiem niezłego samochodu.
Ba, co więcej, te torebki wcale nie zrobiły na mnie jakiegoś piorunującego wrażenia. Myślicie, że tyle kosztuje jakość / materiał czy po prostu nazwisko projektanta? 
Nie wiem, czy gdybym była jakąś super-bogatą milionerką, to pozwoliłabym sobie na torebkę za 50 tysięcy złotych ! Według mnie to lekka przesada i jakaś może nawet forma snobizmu. 
Zgadzacie się ze mną czy może jednak po cichu marzycie o Hermesie za 50 tys. złotych ? 


Torebka Hermes Birkin Jolanty Pieńkowskiej

Cały czas piję właśnie do tej torebki pani Pieńkowskiej, której wartość to równe 47 tysięcy polskich złotych. Torebka wygląda naprawdę dobrze, no ale zamiast niej można przecież kupić nowe auto !



Dacie wiarę, że ta torebka została sprzedana na aukcji w USA za... 200 tysięcy DOLARÓW !!!




tutaj zaledwie 92 tysiące dolarów...



100 tysięcy...

Chanel podnosi ceny o 20%

I jedyna, która mi się podoba- Chanel za zaledwie 2,5 tysiąca dolarów :)

niedziela, 10 listopada 2013

Nowa torebka na co dzień

Dziewczęta, pomóżcie podjąć decyzję. Chciałabym kupić torebkę w miarę normalnej cenie - taką zwyczajną na co dzień, na uczelnię, na zakupy...I nie mogę się zdecydować :)

Co sądzicie ?  1) 119,99 zł



2) 119,99 zł
 

3)  99.99 zł




4) 109.99 



5)  119,99 zł



Którą byście wybrały ?

American Horror Story


Nigdy nie oglądałam horrorów. Zawsze mnie przerażały. Wszystkie - nawet ten o laleczce Chucky, czy jakoś tak. Bałam się bać, chociaż strachliwa ( chyba ) wcale nie jestem.
 Nigdy nie zapomnę, kiedy kilka lat temu ksiądz puścił nam na zajęciach '' Egzorcyzmy Emily Rose '' -  tak na przystawkę właściwie, na danie główne uraczył nas nagraniem z prawdziwego egzorcyzmu przeprowadzonego na człowieku opętanym przez pana Hitlera i spółkę. Do końca życia nie zapomnę tych nazistowskich wrzasków. Jako człowiek (nad)wrażliwy rozpoczęłam cały cykl obrzędów związanych z obroną przed ''czarną magią''. Od pamiętnej lekcji naturalną dla mnie postawą było skrętogłów, czy jak inaczej to nazwać...No bo jakoś trzeba przecież sprawdzić, czy przypadkiem za rogiem nie chowa się diabeł czy jakiś inny demon. Ciągłe sprawdzanie, czy ktoś nie stoi za drzwiami, nie wisi gdzieś za oknem, nie czai się za łóżkiem. No i te pobudki o 3 w nocy, przyspieszone bicie serca, paranoja !
W życiu nie sądziłam, że pewnego dnia zakocham się w horroropodobnym serialu, ba, że będę oglądać go w nocy, a później spać jak niemowlę. 
A wszystko za sprawą jednego jedynego dnia wolnego i chęci spędzenia go jak porządny student, no i koleżanki Oli, która poleciła mi American Horror Story właśnie. 
Pierwszy odcinek pierwszej serii - moje ulubione słowo : masakra. O co chodzi? Co to za gniot? Kto to w ogóle ogląda? 
Ola mówi, że druga seria najlepsza. Okej, próbujemy.
Pierwszy odcinek - o, kurczę, czy to nie Adam Levine ? Ale super ! Aaaaa! Adam Levine stracił rękę ! O co w tym chodzi? Co będzie dalej ? Wciągnęło.
Odcinek za odcinkiem, godzina za godziną. Poszło. 
Chyba w jakimś sensie udało mi się oswoić ze strachem. 
No i wreszcie nie jestem w stanie przewidzieć zakończenia ! Do ostatniej chwili nie było wiadomo co kto i jak. A chyba o to właśnie chodzi. Co nam po przewidywalnych fabułach ?
W końcu poszła cała seria, a później było mi smutno. Chciwie chciałam więcej. 
Wróciłam do pierwszej serii. W końcu też się rozwinęła. Teraz oglądam trzecią i z utęsknieniem czekam na każdy kolejny odcinek. 

Co się będę rozpisywać - spróbujcie same ! 
No, chyba, że już oglądacie :)




A wy lubicie się bać? Co oglądacie ?

wtorek, 29 października 2013

Wegańskie owsiane bez mąki i cukru

Kto z was nie lubi ciastek?
Słodkich, czekoladowych, orzechowych, kruchych, z polewą, z bakaliami, lukrem, pieczonych na maśle, z dużą ilością cukru.... i po brzegi upchanymi pustymi kaloriami !
Jasne jest też to, że takie ciacha smakują najbardziej tuż po kolacji, zwłaszcza wtedy, kiedy obiecujesz sobie, że od dzisiaj dieta. 
Zjesz jedno ciastko, później drugie i kolejne, i kładziesz się spać z poczuciem klęski, ślepo wierząc, że jutro okaże się cud i wygrasz z miłością do słodkości :)
Na szczęście są jeszcze naturalnie słodkie banany, ultra-zdrowe płatki owsiane, suszona żurawinka i bogate w zdrowe tłuszcze orzeszki. 
Do pełni szczęścia brakuje jeszcze tylko piekarnika ( lub mikrofalówki, jeśli tak jak ja jesteś biednym studentę) ;)

Wymieszaj : szklankę płatków owsianych
                    2 dojrzałe banany

                    garść suszonej żurawiny
                    2 garście orzeszków ziemnych 





Składniki najlepiej zagnieć ręką, uformuj ciastka ( 7 średnich) i włóż do piekarnika nagrzanego do 180-190 stopni na ok. 20 minut - stopień twardości ciastek zależy przecież od prywatnych upodobań.

A później zajadaj, na zdrowie ! I bez wyrzutów sumienia ;)

niedziela, 20 października 2013

Co Cię nie zabije, to wzmocni

Kiedyś myślałam, że tylko energia daje kopa i motywuje do działania. 
Teraz wiem, że u mnie jest zupełnie odwrotnie.
Muszę sięgnąć dna, przebić je na wylot, żeby zebrać siły na powrót.

Już chyba kiedyś to pisałam, już chyba kiedyś tak myślałam, ale teraz po prostu wiem, że w człowieku drzemie taka siła, o której nawet nie śni.
Tyle o nas wiemy, ile nas sprawdzono. 

Pora na zmiany... 


bo co cię nie zabije, to wzmocni....

chociaż zawsze wzmocnić mogą cię pieczone w trakcie awantury mega zdrowe i proste wegańskie ciastka owsiane.

wystarczą:

2 dojrzałe banany
szklanka płatków owsianych
garść suszonej żurawiny
2 garście solonych orzeszków ziemnych 

żadnego cukru i mąki i od razu chce się żyć bardziej

Składniki należy dobrze ze sobą zagnieść, wyłożyć na blachę i piec ok. 20- 30 minut w 190 stopniach( jaką twardość kto lubi ). 

Zdrowy deser tudzież śniadanko gotowe :)

Z podanej porcji wychodzi 7 ciastek średniej wielkości. 


Zdjęcia nie wrzucę, bo jestem tak inteligentna, że musiałam zapomnieć z domu usb do aparatu :(








poniedziałek, 7 października 2013

Co zrobiłabym z milionem złotych ?

Jakiś czas temu zostałam otagowana przez Emilię z bloga jadeitgirl.blogspot.com, w sumie miałam nie brać w tej zabawie udziału (naprawdę totalny brak czasu), ale przeczytałam pytanie i chodziłam przez cały dzień z głową w chmurach...

Milion złotych -  magiczna fraza, magiczna liczba i wielkie marzenie pewnie bardzo wielu ludzi. Nie czarujmy się, jak to mówił mój pan od wf-u, moje też ;)

Od pewnego już czasu...Nie z kaprysu, rozpieszczenia, rozrzutności, ale z potrzeby, chociaż pokornie zdaję sobie sprawę z tego, że potrzeby innych naprawdę mogą być ważniejsze. 

Milion - dużo i niedużo, ale lepiej mieć niż nie mieć. 

Za mój :

kupiłabym mieszkanie - jestem studentką i mieszkanie to zmora mojego studenckiego życia, każde nowe gorsze od poprzedniego, więc pierwsze, na co wydałabym pieniądze, to właśnie własne mieszkanko, oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie przetrząsnęła już w tym celu internetu - 200 tys. starczy ;)

rodzice- od kilku lat mają bardzo poważne problemy, ciężko pracują i są do bólu uczciwi, jak mało kto w tych czasach, mamo, tato, macie 150 tys. ;)

dwa największe marzenia spełnione ;)

gdybym się uparła, to z sentymentu wrodzonego swego kupiłabym dom, w którym się wychowała...

no i tyle,
brak marzeń w stylu super buty, ekstra torebki,
fajnie byłoby po prostu żyć normalnie na co dzień, 
więc reszta kasy wylądowałaby na dobrze oprocentowanym koncie...

a teraz koniec marzeń - jutro znowu praca, w środę praca i zajęcia, multum książek, prac... witamy w rzeczywistości