wtorek, 7 stycznia 2014

Surówka Heleny Rubinstein

Wielkimi krokami zbliża się sesja ;)
Trzeba więc wziąć się nie tylko za naukę, ale również za odżywienie naszego mózgu ;)
Jakiś czas temu trafiłam na przepis na surówkę wg Heleny Rubinstein - od razu obiecałam sobie, że kiedyś będę musiała ją zrobić... No i wreszcie nadszedł ten moment ;)
Pierwotnie była to surówka podawana jako pierwszy zabieg w salonach pani Rubinstein. Miała wpływać na dobre samopoczucie, koloryt skóry, stan włosów i paznokci. Nie wiem, jak wyglądała dietetyczna wiedza za czasów naszej słynnej milionerki, ale obecnie jej surówka nazwana zostałaby po prostu owsianką. Tak czy siak - bez względu na nazwę - jest to śniadanie idealne: niskoprzetworzone, wysokobłonnikowe, pełne węglowodanów złożonych, witamin, soli mineralnych i zdrowych tłuszczów
Wypróbowałam dzisiaj, ale postanowiłam, że do ostatniego egzaminu będzie towarzyszyć mi każdego ranka :) Jest naprawdę pyszna i sycąca (co osobiście mnie dziwi, biorąc pod uwagę fakt, że nie gotuje się nawet płatków).



5-6 łyżek płatków owsianych należy zalać 6-8 łyżkami zimnej, przegotowanej wody, dodać łyżkę miodu i 7-10 posiekanych orzechów laskowych. Tak przygotowaną mieszankę odstawić na pół godziny lub na całą noc i tuż przed spożyciem dodać starte duże jabłko, 5-6 łyżek mleka, śmietanki, jogurtu lub kefiru i sok z połowy cytryny. Można również dodać troszkę suszonych owoców, pestek dyni, słonecznika, siemienia itp.

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Parabeny

Pamiętam taką kawiarnianą rozmowę z koleżankami na temat składów kosmetyków:

- Pamiętaj, nie używaj kremów, które posiadają nooo, yyyy, nie pamiętam, taki składnik na ''p''.
- Parafinę? 
- Nie... coś innego, czytałam gdzieś, że powoduje raka i ogólnie jest niezdrowy. Właściwie to chyba powinien być zakazany, ale nazwy nie pamiętam, napiszę ci, jak wrócę do domu.

Chodziło o parabeny, czyli najpowszechniej stosowane substancje konserwujące (zarówno w kosmetykach jak i żywności). I najpowszechniej budzące skrajne opinie. 

Lata temu ugruntowało się bowiem przekonanie, że parabeny stosowane w antyperspirantach powodują powstawanie raka piersi. Parabeny wykazują działanie estrogenne, zaburzając gospodarkę hormonalną, powodując np. feminizację mężczyzn i przedwczesne dojrzewanie dziewczynek. Stanowią częstą przyczynę alergii skórnych wywołanych przez kosmetyki.

Prawdę mówiąc, gdy próbowałam dowiedzieć się na ich temat czegoś konkretnego, totalnie zaskoczył mnie ogrom informacji i podejście do nich naprawdę emocjonalne - zwłaszcza na "eko-blogach" i "eko-stronach", ale nie tylko, wiedziałyście, że parabenom poświęcone są nawet całe blogi czy strony internetowe?

Prawda jest natomiast taka, że parabeny są jednymi z najlepiej i najczęściej badanych substancji chemicznych. Ważne jest również to, że nigdzie nie potwierdzono ich rakotwórczego działania. Jedynym potwierdzonym zarzutem wobec parabenów jest ich estrogenne działanie, jednak nie kumulują się one w tkankach. Badania wykazały również, że słabo przenikają one przez barierę naskórka. Komitet Naukowy ds. Bezpieczeństwa Konsumentów (organ Komisji Europejskiej) w opinii stwierdza, że najważniejszą kwestią związaną z bezpieczeństwem stosowania jest siła oddziaływania na układ hormonalny propylo- i butyloparabenu. W tym przypadku Komitet przyjął bardziej restrykcyjne, niż w standardowej ocenie, założenia do wyznaczenia marginesu bezpieczeństwa, stanowiącego podstawę oceny ryzyka składnika kosmetyku. Wynikało to m.in. z jakości dostępnych danych. W wyniku oceny Komitet uznał, że propyloparaben i butyloparaben są bezpieczne, ale w niższym niż dotychczas stężeniu - 0,19% (a nie 0,4% jak obecnie regulowane). Metylo- i etyloparaben uznane zostały za substancje bezpieczne dla zdrowia ludzkiego. 

Jaki z tego wniosek? Nie reagujmy jak poparzone, widząc w składzie jakiegoś kosmetyku któryś z parabenów, gdyby były szkodliwe, już po tylu badaniach, jakie na nich wykonano, usunięto by je ze sklepowych półek. Jak we wszystkim najważniejszy jest umiar, jeśli jesteśmy świadomymi konsumentami, wiemy mniej więcej, jakich substancji używamy - z parabenów nie trzeba totalnie rezygnować, wystarczy je ograniczyć. 

Przykłady kosmetyków bez parabenów:


Alterra - cała seria



Physiogel - cała seria


Rival de Loop - cała seria

Fitomed - cała seria

A jakie jest wasze podejście do parabenów? Zwracacie na nie w ogóle uwagę?

niedziela, 5 stycznia 2014

Isana - krem do ciała z granatem i figą


Według producenta: krem został specjalnie opracowany do pielęgnacji skóry suchej. Bardzo skutecznie działający pantenol pomaga utrzymać równowagę wilgotności skóry i w ten sposób chroni ją przed wysuszeniem. Ekstrakt z owocu granatu wzmacnia to działanie i zapobiega przedwczesnemu starzeniu się skóry. Specjalna formuła pielęgnacyjna zawierający pełny witamin ekstrakt z figi i bogate w składniki masło shea rozpieszcza skórę, a łagodny zapach kremu uwodzi zmysły. Krem do ciała dobrze się rozprowadza i szybko się wchłania, nie pozostawiając klejącej warstwy na skórze. Bez olejów mineralnych, silikonów i parabenów. 

Skład: Aqua, Glycerin, Glyceryl Stearate SE, Ethylehexyl Stearate, Xanthan Gum, Cetearyl Alcohol, Butyrospermum Parkii Butter, Butylene Glycol, Punica Granatum Fruit Extract, Ficus Carica ( Fig) Fruit Extract, Panthenol, Cococ Nucifera Oil, Phenoxyethanol, Acrylates C/10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Parfum, Sodium Ceteryl Sulfate, Sodium Benzoate, Ethylhexylglycerin, Sodium Hydroxide, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Hexyl Cinnamal, Linalool, Limonene, Butylphenyl Methylpropional, Alpha-Isomethyl Ionone.

Cena: 6,99zł (promocja), 9,99zł (regularnie - Rossmann)

Analiza:

Aqua - woda
Glycerin - gliceryna
Glyceryl Stearate SE - emulgator stosowany w kosmetykach naturalnych
Ethylehexyl Stearate - emolient tłusty
Xanthan Gum - zagęstnik
Cetearyl Alcohol - emolient tłusty
Butyrospermum Parkii ButterNaturalny tłuszcz o barwie żółtej lub w kolorze kości słoniowej, otrzymywany z owoców (orzechów) afrykańskiego drzewaVitellaria paradoxa (masłosz Parka).
Butylene Glycol - hydrofilowa substancja, odpowidzialna za prawidłowe nawilżenie skóry i włosów, dzięki czemu kondycjonuje, czyli zmiękcza i wygładza, skórę i włosy. Pełni rolę promotora przenikania, dzięki czemu ułatwia penetrację innych substancji w głąb skóry, humekant
Punica Granatum Fruit Extract - ekstrakt z granata
Ficus Carica (Fig) Fruit Extract - ekstrakt z figi
Panthenol - pantenol
Cocos Nucifera Oil - olej kokosowy
Phenoxyethanol - konserwant
Acrylates C/10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer - s. ochronna / zmiękczająca
Sodium Ceteryl Sulfate - substancja powierzchniowo czynna
Sodium Benzoate - konserwant
Ethylhexylglycerin - konserwant + humekant pochodzenia naturalnego
Sodium Hydroxide - regulator pH
Tetrasodium Glutamate Diacetate - substancja czynna
Hexyl Cinnamal - s. zapachowa
Linalool - s. kompozycji zapachowej
Limonene - s. kompozycji zapachowej
Butylphenyl Methylpropional - s. kompozycji zapachowej - potencjalny alergen
Alpha-Isomethyl Ionones. kompozycji zapachowej - potencjalny alergen

Nie wytrzymałam i musiałam go wypróbować - zbyt wiele dziewczyn go zachwalało ;) Testowałam i na ciele, i na włosach - krótko przyznam tylko, że spełnił moje oczekiwania i nie jestem ani trochę zawiedziona. Ma przyjemny zapach, budyniową konsystencję, szybko się wchłania i wygładza skórę oraz włosy. Tak taniego kremu aż grzech nie wypróbować  :) I właśnie - według producenta jest to krem, więc tak go traktujmy, wielu osobom nie odpowiada jego konsystencja - zbyt rzadka jak na masło, ale Isana masłem nie jest, więc nie wymagajmy cudów ;) Jakiś minus? Osobiście uważam, że przy takiej cenie skład jest świetny, ale te konserwanty...no cóż, mogłoby ich nie być :) Na pewno wypróbuję inne wersje zapachowe. Polecam!

sobota, 4 stycznia 2014

Nieśmiertelny krem Bambino



Analizowanie składów kosmetyków staje się powoli moim przedsesyjnym uzależnieniem (w zeszłym roku było to sprzątanie :)).
Dzisiaj pod lupę postanowiłam wziąć mój wczorajszy zakup, czyli znany wszystkim krem Bambino, którego zresztą nie używałam od wieków (błąd!).
Najważniejszą sprawą przy doborze odpowiedniego kremu jest wiedzy nt. typu własnej cery. Szkoda, że do tej pory kompletnie nie zwracałam na to uwagi - kupowałam po prostu coś nawilżającego na zmianę z ''czymś'' natłuszczającym a do tego podkład matujący...( dla mnie, właścicielki skóry suchej, brak słów...). Teraz mam trochę większą świadomość, czego powinnam używać i staram się naprawić stare błędy ;)
Między innymi dlatego wróciłam do nieśmiertelnego i używanego przez wszystkich w dzieciństwie Bambino, czyli porządnego tłuszczaka - co widać zresztą po składzie, ale oprócz emolientów jest również filtr, kwas mlekowy i antyoksydant, a to wszystko w cenie 5 zł :)
Internet pełen jest jego wszechstronnych zastosowań, ale myślę, że większość z was wypróbowała go już na sobie i zna jego możliwości, dlatego nie chcę się nad nimi zbytnio rozwodzić. Mi osobiście najbardziej zależy na natłuszczeniu ;)

Aqua - woda
Paraffinum Liquidum - parafinka
Cera Microcristallina - emolient tłusty
Ceresin - lipid, substancja wiążąca - w wyższym stężeniu powoduje ''zatykanie skóry''
Talc - zabezpiecza skórę przed podrażnieniem, poprzez ułatwianie poślizgu
Zinc Oxide - stosowany jako filtr UV (filtr fizyczny, działa jak ekran, czyli odbija promieniowanie ultrafioletowe), chroniąc skórę przed szkodliwym działaniem słońca i zewnątrzpochodnym starzeniem się skóry
Sorbitan sesqioleate - emulgator
Glycerin - gliceryna
Magnesium Sulfate - stabilizator - utrzymanie właściwego pH
Lanolin Alcohol - emolient
Cethyl Alcohol - emolient tłusty
Tocopheryl Acetate - przeciwutleniacz (antyoksydant), hamuje procesy starzenia się skóry wywoływane np. promieniowaniem UV lub dymem papierosowym
Lactic Acid - substancja nawilżająca, mająca zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka. Działa keratoplastycznie (zmiękcza warstwę rogową), a w wyższych stężeniach działa keratolitycznie (złuszcza zrogowaciały naskórek)
Parfum - zapach ;)


A jakie są wasze doświadczenia ze słynnym Bambino?

piątek, 3 stycznia 2014

+/- 10 zł

Dzisiaj pochwalę się tylko zakupami ;)


Wczoraj wieczorem z siostrą (bo po co zaczytywać się w kanonie?) ogłądałyśmy różne ciekawe filmiki na YT - w tym cały gąszcz tych o tanich a dobrych kosmetykach.
Jakoś tak dobrze nam się złożyło, że zapasy w domu coraz mniejsze i należało je przecież uzupełnić ;)


Żadna to rozpusta, bo wszystkie produkty były w promocji ;) Znacie, lubicie ? 

czwartek, 2 stycznia 2014

Parafina nie taka zła?

Ostatnio, jak łatwo zauważyć, zaczęłam bardziej szczegółowo wczytywać się w składy używanych przeze mnie i moją rodzinę kosmetyków. W większości produktów stałym elementem była raczej ''znielubiana'' przez blogosferę parafina. Ale czy jest ona aż tak zła jak malują?


1. Parafina, nazywana często olejem mineralnym jest mieszanką węglowodorów nasyconych uzyskanych z destylacji ropy naftowej. Jednak ma ona bardzo długą tradycję, ponieważ kiedyś parafina była stosowana do wyrobu różnych środków farmaceutycznych. Parafina w większości przypadków znajduje się w kremach, różnych fluidach czy bazach, ale również możemy znaleźć ją w tonikach typu nawilżającego, peelingach oraz balsamach do ciała.

2. Występuje pod kilkoma nazwami:

Paraffinum liquidum
Paraffin
Mineral oil
Syntetic wax


3. Parafina należy do substancji określanych jako emolienty czyli mającą doskonałe właściwości natłuszczające. Kiedy zostanie zaaplikowana na naszą skórę, zaczyna tworzyć na skórze tzw. film, który powoduje bardzo silne zahamowanie ucieczki wody ze skóry, przez co skóra staje się bardziej nawilżona (sama nie ma właściwości odżywczych). Bardzo dobrze ochrania przed czynnikami zewnętrznymi takimi jak zimno czy wiatr.

4. W internetach panuje przekonanie, że parafina działa komedogennie i zapycha naszą skrórę, jednak nie dzieje się tak u wszystkich. Stosuje się ją głównie w pielęgnacji skóry bardzo suchej i atopowej. Używanie jej jednak na co dzień szczególnie przy cerze problemowej, może powodować zapychanie, powstawanie zaskórników, wyprysków, nadprodukcję sebum. Jeśli chodzi o włosy to jej działanie można porównać do silikonów. Moje kłaczki pięknie po niej wyglądają, są lśniące i lejące. Stosowana jednak zbyt często może je wysuszać. Przykładem czystej parafiny jest nafta kosmetyczna. Działa świetnie, lecz nie możemy przesadzać.  Parafinę podobnie jak i silikony możemy używać również do zabezpieczania końców włosów przed uszkodzeniami jak i niekorzystnym wpływem środowiska (chociażby teraz w zimie świetnie zabezpieczy nam włosy przed mrozem). Podobnie w odżywkach i maskach nie musimy bać się parafiny – poza obciążeniem włosów (oczywiście nie u wszystkich tak zadziała) nic złego nam nie grozi. Musimy jedynie pamiętać, że parafina podobnie jak i niektóre silikony potrzebuje do zmycia silniejszych detergentów

Uważam, że naprawdę nie ma co wariować na punkcie parafiny w składzie - zwłaszcza jeśli ktoś (tak jak ja) jest posiadaczem cery suchej, podobnie tak, jak już napisałam, dzieje się z włosami...
Nie taka parafina więc zła, jak ją malują.

Najważniejszy jest umiar - jak to mówił mój profesor z biologii - wszystko jest trucizną i nic nią nie jest.



środa, 1 stycznia 2014

Lipobase krem



petrolatum - emolient tzw. tłusty, niekomedogenny - nie powoduje powstawania zaskórników.
parafina - emolient tzw. tłusty. Substancja komedogenna, czyli sprzyja powstawaniu zaskórników. Zastosowany w preparatach do pielęgnacji skóry i włosów tworzy na powierzchni warstwę okluzyjną (film), która zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z powierzchni (jest to pośrednie działanie nawilżające), przez co kondycjonuje, czyli zmiękcza i wygładza skórę i włosy. Warstwa okluzyjna chroni skórę przed szkodliwymi czynnikami środowiskowymi. Nadaje połysk. Wykazuje działanie regenerujące. Substancja antystatyczna zapobiega elektryzowaniu się włosów.
cetearyl - substancja powierzchniowo aktywna, komedogenny emolient tłusty
methylparaben - substancja konserwująca - ograniczająca rozwój bakterii
citric acid - substancja należy do alfahydroksykwasów (AHA) wykazuje działanie keratolityczne, czyli złuszczające, dzięki czemu usuwa przebarwienia i rozjaśnia skórę.
sodium citrate - regulator pH

Przedstawiam wam bardzo ciekawy i tani kosmetyk (w mojej aptece kosztuje 13zł). Odkryłam go w dość dziwnych okolicznościach - a mianowicie jakiś czas temu na mojej twarzy wystąpiła dziwna reakacja alergiczna - pojawiły się krosty, skóra była zaczeriwniona, sucha i łuszcząca się, nie pomagały żadne tabletki, olejki, tłuste kremy... do czasu, gdy koleżanka nie poleciła mi właśnie tej maści. Prawdę mówiąc podeszłam do tego dosyć sceptycznie, ale postanowiłam wypróbować... i stał się cud. Skóra była ukojona, natłuszczona, czerwień zaczęła znikać. Byłam pod wrażeniem. I zaczęłam stosować go o wiele częściej - na ogół na noc, bo jest straaaaasznie tłusty i nie czułabym się komfortowo wychodząc z domu z takim smalcem na twarzy :) Ale grunt, że skóra go uwielbia! No i nie tylko moja - zakochała się w nim też moja mama, babcia, chrzestna i siostra i wszystkie używają go jako kremu na noc ;) 
Reasumując - jest tani, świetnie nawilża, natłuszcza, koi, ''uspokaja'' skórę, nie podrażnia. Ma też całkiem przyjemny i krótki skład. Jedynym minusem jest to, że jest potwornie tłusty (emolienty) i raczej nie można stosować go jako kremu pod makijaż, ale na noc czy ''po domu'' jest w sam raz :)

Polecam wypróbować na sobie :)