Już niedługo święta...
Od kiedy pamiętam, zawsze uważałam sama siebie za Grinch'a i świąt z całego serca nienawidziłam.
Teraz jestem drugi rok z dala od domu rodzinnego i dzisiaj przyłapałam się na tym, jak, jeszcze przed otwarciem oczu, wyobrażałam sobie, że jestem w domu. Pachniało grzybami i makiem. Mama jak zwykle krzątała się od nieludzko wczesnych godzin. Gdzieś tam grały kolędy, coś kipiało na kuchni...
Nigdy nie sądziłam, że uznam ten obraz za piękny, że sama będę chciała do niego wracać...
A chcę, bardzo chcę, miałam dzisiaj cichą dziecięcą nadzieję, że otworzę oczy i znajdę się w swoim starym pokoju...
Ale niestety - trzeba się uczyć, chodzić na zajęcia, zaliczać kolokwia...
Jedynym plusem przyszłych dni jest wymarzony wyjazd na Weihnachtsmarkt do Berlina !
Już nie mogę się doczekać !





Dlaczego w naszym kraju nie ma takich cudownych jarmarków? :(









