piątek, 27 września 2013

Kuchniowo

Pojutrze wyjeżdżam... a pamiętam dzień, w którym tu przyjechałam...
Mam nadzieje, ze czas spędzony w Poznaniu minie równie szybko.
Szkoda, że mam co do tego wszystkiego mieszane uczucia...
I brak zeszłorocznej nadziei. Takie to wszystko szare.

Za to cały dzień spędzony w kuchni zaowocował całkiem przyjemnymi zapasami na studencka biedę ;)





czwartek, 26 września 2013

Jabłecznik z budyniem

Jesień to zapach deszczu, lasu i liści spadających z drzew.
To przeskakiwanie przez kałuże. Długie spacery i książki.
Mleko z miodem. 
I jabłka. Koniecznie w naszym ulubionym jabłeczniku z budyniem :)


wiedziałyście, że popularna szarlotka to jedno z mniej kalorycznych ciast ?

ta w 100 g ma 220 kcal :)


1 kg jabłek ( najlepiej antonówek)
kostka masła lub margaryny
4 jaja
1,5 szkl. cukru ( można dać 1 szkl. )
1 szkl. mąki pszennej
1 szkl. mąki ziemniaczanej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 duże opakowania budyniu
1 litr mleka 


Obrane jabłka zetrzeć na tarce o grubych oczkach. Margarynę utrzeć ze szklanką cukru i żółtkami. Nadal ocierając, dodawać powoli mąkę pszenną i ziemniaczaną wymieszaną z proszkiem do pieczenia. Następnie delikatnie wymieszać z pianą ubitą z białek. Budyń z obu opakowań ugotować na litrze mleka z pozostałym cukrem. 3/4 ciasta wyłożyć na wyłożonej papierem blaszce. Następnie położyć jabłka, budyń i wszystko zalać resztą ciasta.
Piec 50 minut w 180 stopniach ;)











poniedziałek, 23 września 2013

Maybelline Colorama - nr 254




O tej serii lakierów pisałam już tutaj : klik.


Oprócz koloru tak naprawdę niewiele się zmieniło :)
A przyznaję, że tym razem kolor nie zachwyca i wydaje mi się, że w buteleczce wygląda lepiej niż na paznokciach.
A reszta ?
Na pewno długo schnie - to dla mnie największy minus, bo zawsze czegoś dotknę i lakier jest już zniszczony. Poza tym wydaje mi się, ze jedna warstwa w zupełności starczy i nie trzeba się katować dwoma :)
Na moich paznokciach wytrzymuje 4-5 dni.



niedziela, 22 września 2013

Śniadanie mistrzów - ricotta pancakes

Udało mi się wczoraj w Intermarche upolować ricottę na przecenie ;) Od razu wiedziałam, że zrobię z niej placki Nigelli ;)

wg mnie - jednej z najpiękniejszych kobiet na świecie :)

znacie, lubicie, oglądacie ?

Placki zniknęły w oka mgnieniu, nie zdążyłam ich nawet ''przygotować'' do zdjecia.  Grunt, że były smaczne ! Chyba najdelikatniejsze, jakie kiedykolwiek jadłam...

A wystarczy tylko :

opakowanie ricotty - 250g
2 jaja - osobno białka, osobno żółtka
100 g mąki pszennej
2 łyżeczki oleju
2 łyżki cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
125 ml mleka

Łączymy ze sobą mokre składniki i żółtka, dodajemy suche. W osobnej misce ubijamy białka. Miksujemy ciasto, dodajemy ubite na sztywno białka i smażymy bez dodatku tłuszczu ;)

A potem pałaszujemy z cukrem pudrem lub ulubionym dżemem :)






piątek, 20 września 2013

Czekoladowe ciastka

Za oknem deszcz. Zimno.
Wracasz do domu i chcesz czegoś ciepłego i słodkiego... 
Zawsze możesz polecieć do pobliskiego sklepu i kupić paczkę ciastek z całą tablicą Mendelejewa w składzie.
A możesz też zakasać rękawy i przy gorącej herbacie zrobić błyskawiczne, mega słodkie i baaaardzo czekoladowe ciastka w sam raz na jesienne popołudnia....







Może nie wyglądają, ale pachną obłędnie ;)

A do szczęścia potrzeba nam :

- 3 szklanek mąki pszennej 
- 1 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1 łyżeczki sody oczyszczonej
- 1 łyżeczki soli
- 1 szklanki cukru
-1,5 tabliczki czekolady - u mnie gorzka i mleczna
- garści orzechów laskowych
- opakowania cukru waniliowego 
- 2 jaj
- kostki margaryny

Piekarnik nagrzewamy do 150 stopni. Czekoladę i orzechy siekamy na drobne kawałki. Mieszamy ze sobą suche składniki, dodajemy margarynę i jaja. Zagniatamy i formujemy ciastka, wykładamy na wyłożonej papierem formie i wkładamy do piekarnika. Pieczemy ok. 25- 30 minut, kontrolując sytuację.


Zajadać z ciepłym mlekiem, kakao lub herbatą :)

Z natury- kozieradka


Czego to człowiek nie jest w stanie zrobić, aby wyglądać lepiej ?
Gdyby ktoś kiedyś powiedział mi, ze przyjdzie dzień, w którym będę wcierała w skórę głowy jakieś dziwne zioła o zapachu rosołu /kurczaka, powiedziałabym, że powinien zdecydowanie zmienić dilera !
A tymczasem co robię ?
Latam po moim mieście i szukam nasion kozieradki, zalewam je wrzątkiem, wcieram i czekam, aż na głowie wyrośnie mi dawny busz ;)
Co ja bym zrobiła gdyby nie blogi ? Gdzie poznałabym to pachnące kurczakiem zioło ?
Nigdy nie mów nigdy.

W kozieradce znajdują się alkaloidy, steroidalne saponiny, cholina, lecytyna, witaminy A, B i C oraz sole mineralne i substancje śluzowe. Wpływa ona pozytywnie na pobudzenie stref rozrodczych włosów poprzez zdolność pobudzania syntezy białek, zwiększenie stężenia hemoglobiny oraz liczby erytrocytów we krwi, a tym samym powstrzymuje wypadanie włosów.

Stosowanie :
banalne - łyżeczkę kozieradki zalewamy wrzątkiem,czekamy 15 minut i wcieramy w skórę głowy ;)

Sama nie stosuje jej może jakoś hiper regularnie, ale wlosow wypada zdecydowanie mniej. Najlepiej oczywiście byłoby wcierać ja codziennie. Przy takiej częstotliwości moglibyśmy liczyć na pierwsze efekty juz po tygodniu kuracji.


PS Na przebuszowanych przeze mnie blogach dowiedziałam się, ze kozieradka wpływa na porost wlosow lepiej niż ohydne drożdże ;)

No i kosztuje ok. 3 zł za saszetkę ;)










czwartek, 19 września 2013

Inglot nr 824

Tych lakierów chyba nie trzeba nikomu przedstawiać :)

Szkoda tylko, że aparatu nadal brak :(


z lampą




i bez lampy....

ponuro dzisiaj, deszczowo... 
przynajmniej zobaczę się z niewidzianą od prawie roku koleżanką ;) lubię takie spotkania przy kawie w Pożegnaniu z Afryką :)


lakier, jak wszystkie z Inglota :

- dobrze się rozprowadza
- nie pozostawia smug
- dla mnie wystarcza jedna warstwa
- ma dużą gamę kolorów
- kosztuje 20 zł
- w miarę szybko schną
- mały, ale wygodny pędzelek
- nie tworzy bąbelków
- nie zawiera touluenu, formaldehydu, fitalanu dwubutylu, kamfory

gdyby nie cena, kupowałabym same Ingloty ;)