Staram się nie wydawać za dużo pieniędzy.Lubię oszczędzać, traktuję to nie tylko jako konieczność, ale też, a może przede wszystkim, jako przyjemność. O wiele lepiej żyje się ze świadomością, że ma się jakieś pieniądze na koncie i zawsze można je wykorzystać w kryzysowej sytuacji. A, jak to mówią, nie znamy dnia ani godziny...
Lubie dokonywać przemyślanych zakupów. Zawsze zanim wybiorę się do sklepu przeglądam gazetki i sprawdzam, co opłaca się kupić a co nie ;) Dzięki temu i wilk jest syty, i owca cala.
A że akurat dzisiaj do mojego ulubionego Rossmanna weszła nowa gazetka, postanowiłam skorzystać z okazji i dokonać jej publicznego przeglądu ;)

Akurat z pierwszej strony nic szczególnego nie przykuło mojej uwagi.
Chociaż z ciekawości sprawdziłam na wizażu krem Lirene youngy - i muszę powiedzieć, że ma całkiem niezłą ocenę, gdyby nie to, ze obecnie mam kremów pod dostatkiem, pewnie bym się na niego skusiła.
2 strona - perfumy - tych tez mam pod dostatkiem, ale może wy coś upatrzycie ;) Moja siostra np. uwielbia Playboya, czego ja w sumie nie rozumiem, ale gusta, jak wiadomo, są różne.
i dla mężczyzn...

Kolorówka - Maybelline Colorama - dobre lakiery w dobrej cenie, pisałam juz o nich ;) Maybelline Maskara zwiększająca objętość - mam taką już od dłuższego czasu i jestem z niej jak najbardziej zadowolona ;) No i podkłady Rimmela - 10 zl ! Warto skorzystać !
Swego czasu słynny był antybakteryjny puder Synergen - same przyznacie, że cena jest po prostu śmieszna ;) Nigdy go nie miałam, ale mój puder powoli się kończy...
Produkty do wlosow- ostatnio sporo w nie inwestuję i w sumie brakuje mi tylko maski, czytałam sporo dobrego o Gliss Kurze, ale cena Dove tez kusi ;)
Produktów do zębów tez nam nie brakuje, ale dodam, że używałam ostatnio Sensodyne do wrażliwych zębów i w ogóle się nie sprawdziła.
Moja ukochana Neutrogena w takiej cenie ! Trzeba kupić !Zmywacz do paznokci Isana bez acetonu ? To samo.
Płyn do higieny intymnej Facelle - koniecznie - Ps używam go jako szamponu do częstego mycia bez silikonów :)
A wy co upatrzyłyście dla siebie ?
Ulubiony z ulubionych, może w tym wypadku nie kolor, ale sam lakier jak najbardziej.
Jak dla mnie naprawdę same plusy :
- wystarcza jedna warstwa
- nie potrzebuje nabłyszczacza
- szybko schnie
- łatwo się zmywa
- ma gruby pędzelek- dla jednych wada, dla innych zaleta, dla mnie jak najbardziej na plus ;)
- nie pozostawia smug
Do czego można się przyczepić ( jeśli już bardzo się tego chce ) ?
- cena - jak na lakier dosyć wysoka - ok. 15 zł. - ale często też występuje w promocji
- producent obiecuje do 10 dni trwałości... no nie wiem, jeśli ktoś nie używa rąk... to może i tak...trwałość przeciętna.
A wy jakich lakierów używacie ?
Swego czasu, podczas jakichś dużych przecen w Rossmannie, postanowiłam zrobić większe zakupy dla rodziny i kupić mamie jakiś dobry krem przeciwzmarszczkowy. Przyznam szczerze, że chciałam wydać jak najmniej, wiec zdecydowałam się na te Alterrę. Sama firmę pokochałam od razu, kiedy tylko się o niej dowiedziałam - wypadło to jakoś w czasie mojego ekoboomu :) Niestety, jak to bywa przy takich dużych przecenach mój jedyny na cały Kołobrzeg Rossmann po brzegi wypełniają łase na przeceny kobiety :) Jako że nie znoszę takiego mrówczego ścisku - zobaczyłam tylko napis Alterra i przeciwzmarszczkowy. Mozg zakodował słowa : naturalne, eko, Alterra, mama i popędziłam do kasy szczęśliwa, że znów będę mogla nabrać powietrza w płuca : )
Oczywiście zaraz po przyjściu do domu zaczęłam zaznajamiać się z nowymi nabytkami i ku mojemu zdziwieniu okazało się, ze zamiast prezentu dla mamy mam swój pierwszy krem przeciwzmarszczkowy :) I to za jakieś śmieszne grosze.
Wg producenta bowiem jest to :
Krem przeznaczony do pielęgnacji skóry
młodej i wymagającej, stanowi idealne uzupełnienie kremu na dzień
Alterra z wyciągiem z dzikiej róży. Starannie dobrany zestaw substancji
aktywnych chroni, rozpieszcza i regeneruje skórę dzięki zawartości oleju
arganowego oraz masła Shea. Wartościowy olej z dzikiej róży w
połączeniu z ekstraktem z winogron, oliwą z oliwek oraz olejem sojowym
wygładza skórę działając nawilżająco. Ceramidy, naturalny koenzym Q10 i
kwas hialuronowy chronią przed niekorzystnym działaniem wolnych rodników
i przeciwdziałają przedwczesnemu starzeniu się skóry. Przy regularnym
stosowaniu kremu skóra staje się wyraźnie nawilżona, jej struktura
sprawia wrażenie gładkiej i jednolitej a zmarszczki ulegają widocznemu
spłyceniu.
Biorąc pod uwagę fakt, ze 20 lat skończę za paręnaście dni, nie mam jakichś szczególnie okazałych zmarszczek i krem nie miał nawet pola do popisu, ale...lepiej zapobiegać niż leczyć, prawda ? :)
To, co mnie uderzyło od razu to zapach - coś bardzo charakterystycznego dla Alterry, o gustach się nie dyskutuje, ale ja osobiście za zapachem proszku do prania nie przepadam... :) A tak właśnie kojarzy mi się wszystko z tej firmy.
Druga sprawa to skład - nie jestem chemikiem ani kosmetologiem, ale lubię to co naturalne, ekologiczne, z certyfikatami ... no i nie jest testowany na zwierzętach ! Dla mnie to bardzo duży plus :)
Trzecie- bardzo wydajny, mam go już od dawna a wydaje mi się, że nigdy go nie skończę :)
Czwarte- i najważniejsze- działanie : lekka konsystencja, łatwo się wchłania, nie podrażnia, nie zapycha porów, delikatnie nawilża i wydaje mi się też, że tworzy pewnego rodzaju barierę ochronna na skórze. Twarz zaraz po nałożeniu staje się lekko ściągnięta. Osobiście przyznaję tez przy okazji, ze nie lubię rozprowadzania go po skórze - bardziej przemawiają do mnie kremy do cięższej konsystencji, bardziej tłuste. Jego plusem natomiast jest to, ze skora po jego nałożeniu jest lekko rozświetlona - ani się nie świeci, a nie nie pozostaje matowa.
Ogólnie przyznaje, ze jestem z niego zadowolona- zwłaszcza, że w regularnej cenie kosztuje ok. 12 zł, a ja kupiłam go w promocji za bodajże 8. Czy kupie go ponownie ? Możliwe, ale jeszcze tyle rożnych kremów jest do wypróbowania... :)
Nie mam dzisiaj najlepszego humoru. Całą noc śniły mi się koszmary, zęby potwornie bolały mnie od nowych łuków, co rusz to pojawiają się nowe problemy będące owocami dawnych decyzji. Przestaje patrzeć na wszystko przez różowe okulary. Pora dorosnąć. Pora zrozumieć, ze nikt nie jest nieśmiertelny, że wszystko się może zdarzyć i ze nic nie może przecież wiecznie trwać. Mam ochotę tupnąć nogą i wrzasnąć, ze to nie tak miało wyglądać, wyjść i wrócić do starego porządku. Ale czas ma to do siebie, ze nie można go cofnąć, choćby się nie wiem jak bardzo tego chciało.
Kaśka, nie marudź, nie smęć, idź do przodu, dziewczyno. I pracuj !
I zawsze możesz zaraz po zjedzeniu wielkiego obiadu wziąć się za robienie ekspresowego ciasta idealnego dla każdego kuchennego ignoranta :)
Nie jest to co prawda mistrzostwo świata, ale na zimne jesienne popołudnie w sam raz :)
Nie może nie wyjść.
4 jaja
3 szklanki maki
3 łyżeczki proszku do pieczenia
1 szklanka mleka
1 szklanka cukru
1 torebka cukru waniliowego
1 kostka margaryny
maliny i cukier puder :)
Jajeczka miksujemy z margaryną i cukrem, dolewamy mleko, dodajemy mąkę i proszek. Wszystko miksujemy. Wylewamy na blachę wysmarowana tłuszczem i posypana bułką tartą. Posypujemy malinami i wrzucamy do piekarnika na ok. 1 godzinkę - 180 st.
I pałaszujemy. Najlepiej z ciepłym mleczkiem :)
A później zakładamy buty sportowe, zabieramy ze sobą odrobinę dobrych chęci i muzykę. I idziemy biegać !
Od kiedy pamiętam nigdy nie lubiłam używać balsamów do ciała. Bez bicia przyznaję, że chyba z lenistwa... Jednak jako że skórę mam zawsze suchą - trzeba było się przemóc :) Testowałam kilka rożnych olejków, balsamów, maseł, ale najskuteczniejsza okazała się ta oto - sfotografowana mikrofalówką, emulsja Neutrogeny.
Producent mówi, że jest to Nowa intensywnie regenerująca emulsja bezzapachowa ze specjalna formula minimalizująca ryzyko alergii - działa jak regenerujący opatrunek, służy suchej, szorstkiej i podrażnionej skórze - nawilża i uelastycznia.
I takie są fakty, moje drogie, producent nie kłamie :) Wszystko gra :)
Jeśli by się do czegoś przyczepić to może tylko do opakowania - bardzo ciężko wykorzystać cala emulsję, chociaż na to też jest sposób- wystarczy ciachnąć ja ostrym nożem i gotowe :)
Często tez można spotkać ja w promocji za 19.99. Moim zdaniem to całkiem dobra cena :)
Jeśli narzekacie na sucha, szorstka czy wrażliwą skórę- ten balsam jest stworzony dla was. Polecam z czystym sumieniem :)
Korzystając z okazji ( wizyty u ortodonty), poszłyśmy z siostrą na małe włosowe zakupy. Obie już od jakiegoś czasu zmagamy się z nadmiernie wypadającymi włosami. Dzięki temu blogowi poznałam całe rzesze wlosomaniaczek i ich rożnych bardziej i mniej dziwnych sposobów pielęgnowania kłaczków na głowie :)
Sama już od jakiegoś miesiąca ( ku mojemu naprawdę dużemu zdziwieniu):
- codziennie rano jem 2 łyżki siemienia lnianego z mlekiem i miodem
- piję 2 pokrzywy dziennie
- przed każdym myciem - wmasowuję w skalp olejek rycynowy, a we włosy olej lniany z odżywką
- łykam witaminki
Jeszcze jakiś czas temu uznałabym to za jakiś chory wymysł, bezsensowna fanaberie, no bo po co tak cudować? Włosy powinny być po prostu czyste. Ale kiedy zobaczyłam, jak po zakończonym roku akademickim pozbyłam się 1/2 włosów i wszyscy zaczęli się pytać, czy jestem chora, postanowiłam przestać się lenić i wziąć sprawy w swoje ręce :)
I to naprawdę działa !
Niestety nie mam zdjęcia z powrotu do domu, a nawet to robione dzisiaj jest kiepskiej jakości ( dzięki, kuzynku, który trzymasz mój aparat już miesiąc). Ale przynajmniej będzie jak porównać efekty po kolejnym miesiącu :)
Zdjęcia są okropne, a włosy tak sianowate, ze nie powstydziłaby się ich żadna łąka, ale tak dla porównania gdzieś za miesiąc musi być :)
No i jeszcze muszę pochwalić się zakupami :
Nawet nie wydalam dużo - i żeby nie było, ze tak płytko, zaszłam do księgarni po mojego kochanego Lesmiana !
Zakochałam się w tym kolorze od pierwszego wejrzenia, więc nie wiem, czy będę umiała być obiektywna jeśli o sam lakier chodzi... :)
A rzecz dotyczy Maybelline Colorama.
Pierwszy raz użyłam do wczoraj wieczorem, a chwilę później poszłam myć włosy :) Inteligentnie, nie ma co !
Tym sposobem na paznokciach mam milioooon odcisków.
Ale przejdźmy do sedna.
Plusy :
- przede wszystkim kolor/kolory - uwielbiam ♥
- nie wiem, jak inne, ale ten przy jednej warstwie wygląda naprawdę dobrze :) co nie zmienia faktu, że i tak nałożyłam dwie
-odpowiednia ( moim zdaniem konsystencja - nie lubię gęstych lakierów)
- wygodny, ale wg mnie trochę za krótki pędzelek :)
Nie wiem, jak sprawa ma się z trwałością, ale moja siostra uważa, że wytrzyma i 5 dni :)
Minusy:
- przede wszystkim straaasznie długo schnie - zwłaszcza jeśli nakłada się bazę, później pierwszą warstwę i na końcu druga - godzina z życia wyciągnięta na malowanie paznokci !
Dla mnie to tyle, więcej grzechów maybellinowskiego lakieru nie pamiętam :) I polecam :)