niedziela, 17 listopada 2013

Liebster blog award

Jest mi niezmiernie miło, że ostatnimi dniami zostałam dwukrotnie nominowana do zabawy Liebster Blog Award, czyli na odpowiadanie na pytania zadane przez innych blogerów. 

Tag od Nelli i Belli, czyli dziewczyn z bloga zakrecone-testerki.blogspot.com

1. Czerń czy biel?
2. Od kiedy prowadzisz bloga?
3. Co lubisz w blogowaniu?
4. Co Cię denerwuje w blogowaniu?
5. Rzecz,która poprawia Ci nastrój?
6. Kim chciałaś być w dzieciństwie?
7. Imię pierwszej miłości?
8. Co jest dla Ciebie najważniejsze w życiu?
9. Za co siebie lubisz?
10. Kosmetyczny ulubieniec?
11. Rozważna czy romantyczna?

1. Trudne pytanie. Uwielbiam oba te kolory. Kiedyś zwłaszcza ten pierwszy. Teraz  jednak zauważyłam, że prawie każda moja nowa bluzka jest koloru białego, więc...biel :)
2. Bloga prowadzę od... o ile dobrze pamiętam od końca sierpnia z przerwą na prawie cały październik, więc stosunkowo niedługo :)
3. W blogowaniu najbardziej lubię chyba interakcje między ludźmi, to, że to, co napiszę nie trafia gdzieś w próżnię i zawsze po drugiej stronie monitora znajdzie się ktoś, kto to przeczyta.
4. Hmm... denerwuje mnie sztuczne nabijanie sobie komentarzy, wejść, raczej takie sprawy techniczne, to, że ktoś coś komentuje, nie czytając wcześniej nawet połowy posta...
5. Oglądanie filmów, spotkania z przyjaciółmi, pieczenie, pieczenie i jeszcze raz jedzenie :)
6. Nauczycielką ! Zaraz gdzieś obok królowej śniegu :)
7. Leonardo... Leonardo diCaprio :)
8. RODZINA !
9. Trudne pytanie... Chyba nie lubię siebie w taki sposób, jak lubi się inne nowo poznane osoby, wydaje mi się, że sama ze sobą tworzę stare dobre małżeństwo, która trwa razem bardziej z przyzwyczajenia i przywiązania niż z realnego uczucia. Ale lubię to, że jestem wieczną optymistką, rzadko zdarza mi się tak po ludzku stąpać po ziemi, na ogół bujam gdzieś wysoko w chmurach...
10. Prawdę mówią nie mam... cały czas szukam :) Ale uważam, że najlepszym kosmetykiem jest sen i zdrowe jedzenie :)
11. Bardzo chciałabym być bardziej rozważna !


I drugi tag od Bei z bloga: http://foxyfanatic.blogspot.com/


  1. Jakiego rodzaju postu/-ów nigdy nie umieścisz na swoim blogu?
  2. Jaką cechę charakteru cenisz w sobie najbardziej i dlaczego?
  3. Czy zwracasz uwagę na to czy kosmetyk jest testowany na zwierzętach?
  4. Czy interesujesz się sportem, uprawiasz lub uprawiałaś jakąś dyscyplinę sportową?
  5. Festiwale muzyczne (typu Woodstock, Open’er itp.) – tak czy nie? Dlaczego?
  6. Jakimi słowami/mottem/cytatem kierujesz się w życiu?
  7. Kino czy teatr?
  8. Jakie zajęcie jest dla Ciebie najbardziej odprężające, relaksujące?
  9. Czy masz swój niezastąpiony kosmetyk do którego zawsze wracasz?
  10. Co chciałabyś wprowadzić do swojej diety, a co w niej ograniczyć i dlaczego?
  11. Kogo ze sławnych osób uważasz za ideał pod względem wyglądu? Wybierz kobietę i/lub mężczyznę.

1. Nigdy nie mów nigdy :) Ale myślę, że chciałabym jak najdłużej pozostać anonimowa :)
2. Optymizm - to cecha charakteru ?  W każdym razie chyba tylko to w sobie cenię :) Uważam, że pozytywne podejście do życia, problemów, codzienności pomaga uporać się z wszystkim tym, co szare, ponure i niechciane:)
3. Prawdę mówią bardzo rzadko, większą uwagę zwracam na sam skład, lubię gdy jest w miarę możliwości naturalny.
4. Biegam co drugi dzień, swego czasu namiętnie oglądałam też mecze siatkarskie i piłkarskie, bardzo podziwiam wszystkich profesjonalnych sportowców :)
5. Tak, tak, tak, i Woodstock, i Open'er. Uważam, że na takich festiwalach dopiero można tak naprawdę poznać muzykę, prawdziwą muzykę, zobaczyć prawdziwe emocje, zresztą każdy koncert na żywo to niezapomniana przygoda, nie do porównania ze słuchaniem muzyki przez słuchawki ;)
6. Świat tylko taki. Żyć i umierać tylko tyle. A wszystko inne jest jak Bach chwilowo grany na pile. Kocham Szymborską ! ! !
7. Bardzo trudne pytanie, bo uwielbiam i kino, i teatr, ale jeśli mam wybierać, to chyba właśnie teatr- jest bardziej prawdziwy, bardziej oryginalny, bliższy prawdziwej sztuce. Film to jednak w dużej mierze techniczny wyrób informatyków, grafików itd. Zresztą każde przedstawienie jest niepowtarzalne przez to, że jest żywe, z kinem jest zupełnie odwrotnie. Dany film możemy obejrzeć, kiedy tylko chcemy. Zmieniają się tylko nasze wewnętrzne stany. 
8. Sprzątanie, pieczenie, czytanie... idealna ze mnie kura domowa ;)
9. Jestem zdradliwą bestią i nie dotrzymuję wierności żadnemu kosmetykowi ;)
10.  Jestem obecnie w takim momencie, że jestem bardzo zadowolona z mojej diety. Oczywiście chciałabym jeszcze jak najbardziej przybliżyć ją do pola - stosować jak najwięcej naturalnych i ekologicznych składników i na stałe zrezygnować ze wszystkiego, co przetworzone. 
11. Staram się nie oceniać ludzi po wyglądzie. Ale niech pomyślę... Audrey Hepburn i Leo diCaprio :)


Ja natomiast nominuję : 




I moje pytania : 

1. Morze czy góry ?
2. Co robisz, gdy jest ci smutno ?
3. Słodkie czy słone ?
4. Wakacje marzeń.
5. Wolisz psy rasowe czy kundelki ?
6. Co cenisz w naszym kraju ?
7. Miłość czy pieniądze?
8. Ulubiona pora dnia i dlaczego.
9. Ulubione poeta tudzież poetka.
10. A gdybyś tak do końca życia nie musiała pracować...
11. Gdy widzę kogoś po raz pierwszy największą uwagę zwracam na...




A w galeriach już niedługo zaczną się święta...

sobota, 16 listopada 2013

Pobiegane

Wróciłam do regularnego. Do studenckiego życia pod hasłem wiecznie-nie-mam-czasu. 
Do tego dziwnego punktu zawieszenia bez szczęścia, które być powinno, a którego nie ma, które gonię i które tracę po chwili. Nigdy nie lubiłam bawić się w chowanego.
A może znowu wymagam za dużo od siebie, od świata. Szymborska wiedziała, że Świat tylko taki. Po co chcieć więcej ?
Ale co zrobić, kiedy w myślach znowu coś krzyczy - to nie tak miało wyglądać ! Zapala się czerwona lampka i nie wiadomo, co zrobić.
Dobrze, że dzisiaj sobota, dobrze, że przyjaciółka nie mogła się spotkać, dobrze, że jestem sama i boli mnie kolano. Coś musi. 
Kładę ikeiową świeczkę porzeczkową na kupionym dzisiaj białym stoliku za jedyne 19,99, obok leżą wiersze do zanalizowania. A ja chciałabym przenieść się w czasie i może w przestrzeni też. 

No i kupiłam w końcu torebkę :) Poszczęściło mi się, bo trafiłam na promocję - 20 % w CCC, dlatego można powiedzieć, że stolik z Ikei mam w gratisie. Gratis - ulubione słowo moje.




Denko nr 1

No więc przyszedł czas na moje pierwsze - trochę ubogie denko ;)


Numero Uno - maseczka Planet spa, greek seas, peel of


Cena regularna - 25 zł, ale często występuje w promocji za 9,99 zł.

Składzik : Aqua, Alcohol Denat., Polyvinyl Alcohol, Poloxamer 185, Ethoxydiglycol, Butylene Glycol, Xanthan Gum, Chondrus Crispus Extract, Methylparaben, Parfum, Sea Salt, Algae Extract.

Przyznam szczerze, że maska zrobiła u nas fororę już dawno temu, właśnie przez swoją formę peel off. Pewnie zdążyłyście zauważyć, że w składzie króluje alkohol... I niestety czuć go i podczas nakładania maski, i podczas jej wchłaniania. Obie jednak z mamą mamy cerę suchą, ale nie zauważyłyśmy, aby kiedykolwiek została ona dodatkowo wysuszona przez avonowską maseczkę.Sądzę jednak,że dla osób bardziej wrażliwych taka ilość alkoholu mogłaby jednak stanowić pewien problem. Co więcej - maseczka ma konsystencję bardzo gęstego żelu, przez co nie jest jakoś szczególnie wydajna, ale bardzo łatwo się aplikuje. Najlepszą atrakcją dla mnie i tak zawsze pozostanie jej ściąganie - peel off to ulubiona maska wszystkich wariatów :) Zawsze po jej zaaplikowaniu mam poczucie, że moja skóra jest odświeżona i oczyszczona. A przecież o to właśnie chodzi :)

Numero dos :) Avon, Planet Spa Thailand Lotus Flower




Cena - regularnie 25 zł, w promocji 9,99 zł. 

Ta maseczka nie sprawia już tyle radości podczas ściągania :( Chociaż... Zdradzę wam tajemnicę - z białej robi się fioletowa :) Zawsze coś ! Oprócz tego ma zdecydowanie przyjemniejszy, mniej alkoholowy zapaszek. Dosyć szybko zasycha i silnie ściąga całą skórę na twarzy. Niestety do zmycia potrzebuje wody, a później mleczka/ toniku. Zmywanie jej nie należy do najprzyjemniejszych obrzędów :) Skóra zaraz po usunięciu jej wydaje się bardziej gładka i oczyszczona, ale na cuda nie ma co liczyć, drogie panie :)

Numero tres - Żel Nivea Visage z ekstraktem z magnolii

Takie niewyjściowe zdjęcie, ale widać przynajmniej, że żel używany i zużyty ! 

Cena - ok. 14 zł. 

To, że opakowanie jest takie ''zjechane'' świadczy również o tym, że żel jest bardzo wydajny ! Ma przyjemny, świeży, delikatny zapach. Można stosować go jako żel, peeling i maskę - multizadaniowość ! Według mnie najlepiej działa jako peeling, bo ma typową dla peelingu konsystencję i drobinki, które pomagają w usuwaniu naskórka. Co oprócz tego ? Nie podrażnia skóry. Po użyciu skóra rzeczywiście wydaje się być oczyszczona i zmatowiona, chociaż z góry przyznaję, że nie mam problemu z nadmiernym wydzielaniem sebum. Najogólniej rzecz ujmując - jest ok, krzywdy na pewno nie robi, ale cudów także nie należy się po nim oczekiwać. 

Numero quatro - Szampon do włosów Syoss Pro - Cellium Keratin 
Cena - 9,99  w promocji

Szampon, jak mówi opis, ma za zadanie zregenerować włosy suche i zniszczone. Ja z reguły nie wierzę w takie bajki, zresztą wyznaję zasadę, że szampon tak naprawdę niewiele może i w działaniu podobny jest do detergentu. Wymagać można, ale od odżywki, maski... Używała go oprócz mnie mama i siostra. Obie były zadowolone. Szampon na pewno nie przesusza włosów. Ułatwia ich rozczesywanie, nie plącze i nie skleja. Konsystencja też nie jest jakaś szczególna. Jak u większości szamponów - jasna i rzadsza od odżywkowej. Bez konkretnego zapachu, nie uczula i nie podrażnia. Szampon jak szampon :) Może do niego wrócę...

Maseczka i podkład pojawią się w następnym wpisie ;)

poniedziałek, 11 listopada 2013

Sernik w 20 minut

Na pytanie, jakie jest moje ulubione ciasto, odpowiadam bez zastanowienia - sernik, sernik i jeszcze raz sernik !
Ale nie zawsze jednak mam ochotę mielić kilkakrotnie twaróg, robić ciasto, czekać, aż się upiecze...
Po co, jeśli można mieć pyszny sernik w niecałe pół godziny, sernik, który praktycznie robi się sam. 

Przepis zgapiony stąd : klik.
Sprawdzany kilkakrotnie - zawsze był pyszny i znikał natychmiastowo :)

Oczywiście na ogół piekę wielką blachę, więc daję wszystkiego więcej. Najlepiej smakuje, jak trochę postoi, ale my i tak jemy prawie od razu :)

Składniki:

1 kg białego sera ( u mnie sernikowy z wiaderka)
4 jaja
1 kostka maragryny Kasia
1 szklanka cukru
1/3 szklanki mleka
2 budynie waniliowe lub śmietankowe
paczka herbatników

Ser mieszamy mikserem z jajami.
Margarynę i cukier roztapiamy w oddzielnym garnku.
Do mleka dodajemy budynie.
Następnie wyszystko razem mieszamy i gotujemy na małym ogniu przez ok 10 minut.

Wykładamy blachę jedną warstwą herbatników, następnie wylewamy naszą masę, ponownie herbatniki, ponownie masa i jeszcze raz herbatniki.
Na koniec polewa. 

Pałaszujemy ze smakiem :) 




Najdroższe torebki

Przetrząsając wczoraj internet w poszukiwaniu nowej torebki natknęłam się na całkiem sporo ciekawostek. Oj, jakże piękne było życie w błogiej niewiedzy...
Nigdy właściwie nie zdawałam sobie sprawy z tego, że gdzieś na świecie jakaś wytworna dama może nosić torebkę o wartości całkiem niezłego samochodu.
Ba, co więcej, te torebki wcale nie zrobiły na mnie jakiegoś piorunującego wrażenia. Myślicie, że tyle kosztuje jakość / materiał czy po prostu nazwisko projektanta? 
Nie wiem, czy gdybym była jakąś super-bogatą milionerką, to pozwoliłabym sobie na torebkę za 50 tysięcy złotych ! Według mnie to lekka przesada i jakaś może nawet forma snobizmu. 
Zgadzacie się ze mną czy może jednak po cichu marzycie o Hermesie za 50 tys. złotych ? 


Torebka Hermes Birkin Jolanty Pieńkowskiej

Cały czas piję właśnie do tej torebki pani Pieńkowskiej, której wartość to równe 47 tysięcy polskich złotych. Torebka wygląda naprawdę dobrze, no ale zamiast niej można przecież kupić nowe auto !



Dacie wiarę, że ta torebka została sprzedana na aukcji w USA za... 200 tysięcy DOLARÓW !!!




tutaj zaledwie 92 tysiące dolarów...



100 tysięcy...

Chanel podnosi ceny o 20%

I jedyna, która mi się podoba- Chanel za zaledwie 2,5 tysiąca dolarów :)

niedziela, 10 listopada 2013

Nowa torebka na co dzień

Dziewczęta, pomóżcie podjąć decyzję. Chciałabym kupić torebkę w miarę normalnej cenie - taką zwyczajną na co dzień, na uczelnię, na zakupy...I nie mogę się zdecydować :)

Co sądzicie ?  1) 119,99 zł



2) 119,99 zł
 

3)  99.99 zł




4) 109.99 



5)  119,99 zł



Którą byście wybrały ?

American Horror Story


Nigdy nie oglądałam horrorów. Zawsze mnie przerażały. Wszystkie - nawet ten o laleczce Chucky, czy jakoś tak. Bałam się bać, chociaż strachliwa ( chyba ) wcale nie jestem.
 Nigdy nie zapomnę, kiedy kilka lat temu ksiądz puścił nam na zajęciach '' Egzorcyzmy Emily Rose '' -  tak na przystawkę właściwie, na danie główne uraczył nas nagraniem z prawdziwego egzorcyzmu przeprowadzonego na człowieku opętanym przez pana Hitlera i spółkę. Do końca życia nie zapomnę tych nazistowskich wrzasków. Jako człowiek (nad)wrażliwy rozpoczęłam cały cykl obrzędów związanych z obroną przed ''czarną magią''. Od pamiętnej lekcji naturalną dla mnie postawą było skrętogłów, czy jak inaczej to nazwać...No bo jakoś trzeba przecież sprawdzić, czy przypadkiem za rogiem nie chowa się diabeł czy jakiś inny demon. Ciągłe sprawdzanie, czy ktoś nie stoi za drzwiami, nie wisi gdzieś za oknem, nie czai się za łóżkiem. No i te pobudki o 3 w nocy, przyspieszone bicie serca, paranoja !
W życiu nie sądziłam, że pewnego dnia zakocham się w horroropodobnym serialu, ba, że będę oglądać go w nocy, a później spać jak niemowlę. 
A wszystko za sprawą jednego jedynego dnia wolnego i chęci spędzenia go jak porządny student, no i koleżanki Oli, która poleciła mi American Horror Story właśnie. 
Pierwszy odcinek pierwszej serii - moje ulubione słowo : masakra. O co chodzi? Co to za gniot? Kto to w ogóle ogląda? 
Ola mówi, że druga seria najlepsza. Okej, próbujemy.
Pierwszy odcinek - o, kurczę, czy to nie Adam Levine ? Ale super ! Aaaaa! Adam Levine stracił rękę ! O co w tym chodzi? Co będzie dalej ? Wciągnęło.
Odcinek za odcinkiem, godzina za godziną. Poszło. 
Chyba w jakimś sensie udało mi się oswoić ze strachem. 
No i wreszcie nie jestem w stanie przewidzieć zakończenia ! Do ostatniej chwili nie było wiadomo co kto i jak. A chyba o to właśnie chodzi. Co nam po przewidywalnych fabułach ?
W końcu poszła cała seria, a później było mi smutno. Chciwie chciałam więcej. 
Wróciłam do pierwszej serii. W końcu też się rozwinęła. Teraz oglądam trzecią i z utęsknieniem czekam na każdy kolejny odcinek. 

Co się będę rozpisywać - spróbujcie same ! 
No, chyba, że już oglądacie :)




A wy lubicie się bać? Co oglądacie ?